Czy kot zawsze spada na cztery łapy?

Mówi się, że kot spada na cztery łapy. Czy zawsze tak się dzieje i dlaczego? O wyjaśnienie fenomenu kota, który niezależnie od pozycji zawsze ląduje na czterech łapach, apelowała już ponad 100 lat temu Paryska Akademia Nauk.

Gdy kot spada z wysokości, zazwyczaj instynktownie przekręca się w powietrzu: najpierw wykonuje ruch głową, potem przednią częścią ciała, tułowiem, tyłem i… ląduje na łapkach. Przynajmniej zazwyczaj.

„Fenomen spadającego kota”

Spadający kot nie ma się bowiem od czego odepchnąć. A początkowe odepchnięcie wydaje się konieczne do skrętu w określoną stronę. W innej sytuacji skręt przedniej części ciała powinien powodować, że tył skręca się w przeciwnym kierunku – i kot powinien spadać skręcony.

Zagadkę udało się wyjaśnić dzięki wynalazkowi żyjącego w XIX wieku francuskiego lekarza i fizjologa Etienne-Julesa Mareya. Skonstruował on kamerę, za pomocą której w tempie 60 klatek na sekundę zarejestrował spadanie kota. Puszczony w zwolnionym tempie film pozwolił pewnemu fizykowi odkryć wreszcie tajniki kociej sztuczki.

Kot instynktownie stosuje tę samą zasadę co łyżwiarz kręcący piruety. Jeśli chce się on kręcić szybko, zbliża ręce do ciała, jeśli wolniej – rozkłada je na boki. Kot w pierwszej fazie skrętu przyciska przednie łapki do ciała i prostuje tylne. Dzięki temu przód przekręca się szybko, a tył – w przeciwnym kierunku – tylko trochę. Następnie, aby przekręcić tylną część ciała, kot prostuje przednie łapki i podkurcza tylne. Nie jest to jeszcze jednak pełne wytłumaczenie.

Okazuje się, że kot w ogóle nie mógłby się obrócić, gdyby nie wykonywał przy tym specjalnych ruchów obrotowych ogonem.

kot skacze w powietrzu
fot. shutterstock

Czy kot zawsze spada na cztery łapy?

Odruch przekręcania się podczas spadania mają także inne zwierzęta, ale tylko u kota przebiega to wyjątkowo sprawnie. Mimo to także dla mruczka niebezpieczny może być upadek z wysokości powyżej siedmiu metrów na twarde podłoże. Nawet jeśli prawidłowo się obróci, jego łapki nie zdołają zamortyzować uderzenia.

Nierzadkie są też przypadki, gdy upadek nawet z niewielkiej wysokości – choćby zaledwie jednego metra – kończył się złamaniem kości palców. Dlatego każdy szanujący się kociarz wie, że kot spada na cztery łapy, ale do czasu i nie zawsze. Dlatego też zabezpiecza balkon oraz okna, by mruczkowi nie przydarzyło się nieszczęśliwe lądowanie.

Autor: Joanna Nowakowska