Kot spadł z trybun na stadionie. Czy przeżył upadek?


W środku emocjonujących futbolowych rozgrywek pojawiły się jeszcze większe emocje: kot spadł z trybun, kibice ruszyli z pomocą!

Niestety koty spadają dość często. Skąd? Z okien i balkonów, których bezmyślni właściciele nie zabezpieczyli siatką. A czasem nawet z drzew czy płotów, na które same się wdrapały. Jednak kot, o którym tu mowa, stał się sławny w sieci, bo jego upadek widziały tysiące kibiców zgromadzonych na stadionie. Do tego zdarzenia doszło podczas uniwersyteckich rozgrywek w futbolu amerykańskim w Miami Gardens na Florydzie. Zbłąkany kot spadł z najwyższego poziomu trybun, ale na szczęście przytomni kibice uratowali mu życie. Jak tego dokonali?

To były chwile grozy!

Wyobrażacie sobie kociego dzikuska, który nagle się znalazł w samym środku stadionu pełnego rozwrzeszczanych kibiców? Nie wiadomo, jak w ogóle tam trafił. Trudno sobie wyobrazić, by przysnął i przegapił początek imprezy. Może jednak ktoś go z sobą przyniósł? Niestety, tego się już pewnie nigdy nie dowiemy. Jedno jest pewne: oczom większości obecnych na stadionie Hard Rock ukazał się dopiero wtedy, gdy się znalazł w poważnych tarapatach. Zwierzak najpierw spacerował po barierce na najwyższej trybunie, a potem nagle stracił równowagę i zaczął spadać!

Zwierzak zawisł na dużej wysokości

Na szczęście dla kota upadek nie był nagły. Próbował się ratować i na dłuższą chwilę zawisł na drucie rozciągniętym pod trybuną – najpierw na dwóch łapach, a potem na jednej. Choć musiało być to dla niego straszne, dało kibicom cenne chwile na zaimprowizowanie akcji ratunkowej. Początkowo próbowali go dosięgnąć z feralnej górnej trybuny, z której spadł. Ta metoda okazała się jednak nieskuteczna. Gdy już było widać, że upadek jest nieunikniony, kibice siedzący na dole zaczęli się gorączkowo rozglądać za czymś, co mogłoby zamortyzować upadek.

Kot spadł, ale kibice złapali go we flagę

Nie było w pobliżu strażaków, którzy łapią skaczące z okien ofiary pożarów w specjalne płachty… Trzeba było wymyślić coś innego – i to szybko! Na szczęście w linii prostej pod rozpaczliwie zwisającym zwierzakiem siedziała para, która na każdy mecz zabiera z sobą dużą amerykańską flagę. I właśnie tej flagi użyli kibice, by złapać mruczka lecącego w dół z wysokości kilkunastu metrów. Czy się udało?

Mruczek przeżył – i co dalej?

Spadający kot rzeczywiście wylądował na fladze. Wysokość była jednak na tyle duża, a zwierzak tak ciężki, że odbił się od niej i upadł na ziemię. Pewnie się trochę potłukł, ale uniknął najgorszego. Na nagraniu widać, że kibice, którzy złapali czworonoga, unieśli go triumfalnie w górę, by pokazać wszystkim, że żyje i jest cały. Zebrali za to gorące owacje, co niestety jeszcze bardziej przestraszyło kota. W panice wyrywał się i z wdzięczności za uratowanie życia niejednemu zostawił autograf swoimi pazurkami i zębami.

Kot spadł, ale jego ratownicy ucierpieli bardziej

Dzięki łutowi szczęścia znaleźli się w pobliżu nawet studenci weterynarii, którzy fachowo obmacali zwierzę i sprawdzili, czy niczego sobie nie złamało. Okazało się, że mruczek ma zwichnięte biodro. Udało się je nastawić, mimo że pacjent był trudny: gryzł i drapał.  Zaraz potem, by oszczędzić czworonogowi dłuższego stresu, pracownik obsługi stadionu wyniósł go na zewnątrz. Natomiast jego ratownicy musieli udać się na pogotowie, by opatrzyć rany i przyjąć na wszelki wypadek zastrzyki przeciwko wściekliźnie…

Zapisz się do newslettera Koty.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

źródła: https://www.distractify.com, https://www.themiamihurricane.com

Autor: Dorota Jastrzębowska
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments