Kot Valenty – kolejny mruczek, który miau szczęście!


Wszyscy znają psa, który jeździł koleją, ale czy ktoś wie kim jest kot, który jeździł autobusem... na gapę?

Choć historie nie są takie same, to jednak mają ze sobą coś wspólnego – obie wzruszają. Valenty to kolejny przykład, który pokazuje, aby nigdy nie tracić nadziei na powrót do domu ukochanego mruczka. Kociak został uratowany przez pana Mariusza Mamzerowskiego – kierowcę autobusu MPK. Kot rosyjski niebieski Waluś – tak zwraca się do niego jego opiekunka – znajdował się poza domem aż pięć miesięcy.

Poranna zmiana

Można by rzec, że Valenty znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Pan Mariusz Mamzerowski jest kierowcą autobusu linii 82. Jego pierwszy kurs tamtego dnia nieoczekiwanie okazał się akcją ratunkową dla kota. Na odcinku trasy między Sporną a Palki dostrzegł siedzącego na jezdni mruczka, który wcale nie zamierzał ustąpić pierwszeństwa.

Kiedy pan Mariusz wysiadł z autobusu, żeby bliżej przyjrzeć się czworonogowi, który stwarzał zagrożenie na jezdni, zobaczył, że kot krwawi z pyszczka i ma poranioną łapkę. Nie wahał się ani chwili – okrył Walusia swoją kurtką i powiadomił Animal Patrol.

Kot Valenty poszukiwany

Znalezione zwierzę miało chip, który nie był zarejestrowany, co niestety utrudniało na zidentyfikowanie jego właściciela. Nikogo to jednak nie zniechęciło, a historia kota, która została udostępniona na Facebooku, wzbudziła zainteresowanie u 70 tysięcy osób – co po raz kolejny dowodzi, że internet to potęga. Opis przypadku kota dotarł do grupy „Kocham swojego Ruska”. To właśnie m.in. dzięki zaangażowaniu jej założycielki, pani Zariny Badowskiej, udało się odnaleźć właścicielkę mruczka.

Jak się później okazało, Valenty był intensywnie poszukiwany przez opiekunkę. Niestety, przez kilka miesięcy nie było żadnych rezultatów. Na szczęście ta historia, która mogłaby posłużyć za inspirację do scenariusza filmowego, ma swoje szczęśliwe zakończenie.

MPK Łódź po raz kolejny…

… może poszczycić się bohaterską postawą wobec zwierząt wśród swoich pracowników. Łódzki motorniczy, by uratować wystraszonego kota, wstrzymał ruch uliczny na 84 minuty! Więcej o tej historii możesz przeczytać TUTAJ. Za swój wyczyn, Michał Luter został nie tylko doceniony, ale także nominowany do nagrody „Serce dla Zwierząt” przez magazyn „Mój Pies i Kot” oraz portal Psy.pl. Ponadto Fundacja Niechciane i Zapomniane również postanowiła nagrodzić postawę motorniczego.

Jubileuszową, piętnastą edycję honorowym patronatem objęła Pierwsza Dama, Agata Kornhauser-Duda. Do tegorocznego plebiscytu zgłoszono 8 kandydatów – więcej informacji uzyskasz TUTAJ. Głosowanie trwa do 24 maja, natomiast laureat zostanie ogłoszony na uroczystej gali już 4 czerwca.

Bardzo cieszy nas fakt, że są na tym świecie ludzie, którym los zwierząt nie jest obojętny i nie wahają się ani chwili, by nieść im pomoc.

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

Autor: Magdalena Olesińska