Félicette – pierwszy kot w kosmosie będzie miał swój pomnik

Félicette - jedyny kot w kosmosie. Dzięki Matthew Guy świat ponownie usłyszał o zapomnianej kotce-astronautce.

Chyba każdy słyszał o psie Łajce czy szympansie Hamie. Tymczasem 55 lat temu w przestrzeń kosmiczną wysłano pierwszego i jak dotąd jedynego (na szczęście!) kota, a raczej kotkę – Félicette. Kot w kosmosie – brzmi nieprawdopodobnie? A jednak ta historia wydarzyła się naprawdę.

Niestety, współcześnie zaskakująco mało osób ma jakąkolwiek wiedzę na temat kotki-astronautki. Znalazł się jednak ktoś, kto postanowił to zmienić. Matthew Serge Guy, dyrektor kreatywny jednej z agencji reklamowych w Londynie zorganizował zbiórkę na pomnik upamiętniający dzielnego zwierzaka. To właśnie dzięki niemu świat ponownie przypomniał sobie o Félicette.

Sam Matthew Serge Guy dowiedział się o niej zupełnie przypadkowo. Któregoś dnia zobaczył w pracy ściereczkę ze zdjęciem kota, które upamiętniało 50. rocznicę wysłania pierwszego kota w kosmos. Nie było żadnych innych informacji, dlatego zaintrygowany rozpoczął własne poszukiwania.

Kotka-austronautka

Félicette była biało-czarną kotką zgarniętą wprost z paryskiej ulicy. Znalazła się w gronie 14 kotów wybranych do testów przygotowujących do lotu, które przeprowadzało Centre d’Enseignement et de Recherches de Médecine Aéronautique (CERMA).

Istnieje kilka teorii uzasadniających, dlaczego to właśnie ją wybrali Francuzi. Według jednej z nich, kotka została zakwalifikowana do misji, gdyż cechował ją spokojny charakter. Inne doniesienia sugerują, że Félicette spośród wszystkich kotów była po prostu… najlżejsza.

Można też spotkać się z informacją, że docelowo kotem, który miał wylecieć w przestrzeń kosmiczną był niejaki Félix, który uciekł naukowcom w dniu lotu – chyba przeczuwał, że ta podróż może mu się nie spodobać. Z tego powodu Félicette zastąpiła zbiega.

By podbić kosmos…

Pierwszy kot w kosmosie odbył swój lot 18 października 1963 roku. Rakieta wystartowała z terytorium Algierii. Félicette wzbiła się 157 km nad Ziemią. Był to lot suboorbitralny i trwał ok. 15 minut. Po osiągnięciu odpowiedniej wysokości, kapsuła z kotem oddzieliła się od rakiety i wylądowała na Ziemi z pomocą spadochronu.

W tamtych czasach naukowcy na całym świecie chcieli zrozumieć, w jaki sposób brak grawitacji może wpłynąć na zwierzęta, przy założeniu, że jeśli one mogą przetrwać w kosmosie, to to samo tyczy się ludzi. W rzeczywistości te koty przeszły tak samo intensywny trening, jak ludzcy astronauci – Felicette/YouTube

fot. Instagram/davidhd121

Kot w kosmosie, a po locie…

I właśnie tak niczego niepodejrzewająca Félicette została wysłana w przestrzeń kosmiczną, tym samym zapisując się na kartach historii jako pierwsza kocia astronautka. Niestety, po powrocie bynajmniej nie zyskała sławy. Jej spuścizna przez długi czas pozostawała w cieniu innych zwierząt, które w latach 60. zostały wysłane w kosmos. Co więcej, po wykonanej misji kotkę czekały kolejne badania, naukowcy bowiem chcieli sprawdzić, czy i jak lot wpłynął na jej zdrowie. Ostatecznie została uśpiona, by naukowcy mogli zbadać mózg i wszczepione w niego wcześniej elektrody.

Pomnik Félicette ma stanąć w Paryżu. Być może dzięki niemu kotka-astronautka nie zostanie zapomniana, a jej historia będzie przypomnieniem poświęceń wszystkich zwierząt w kosmosie, które oddały życie w służbie ludzkiej nauki.

Ta historia skłania też do refleksji nad traktowaniem naszych pupili. Zwierzęta czują nie mniej niż ludzie, a koty to czworonogi, które są bardzo wrażliwe i podatne na stres. Nie jesteśmy więc w stanie wyobrazić sobie, co mógł odczuwać mruczek zamknięty w ciemnej i ciasnej kapsule. Dbajmy o to, by stworzyć naszym pupilom jak najlepsze warunki życia i wspomnijmy czasem dzielną Félicette.

Autor: Magdalena Olesińska