Kot wiejski – przemiana


Wiecie co jest niesamowite w kotach? Że bierzesz takiego kota ze stodoły, dorosłego wejskiego kota, który nigdy nawet jedną łapą nie stanął w ludzkim mieszkaniu, zabierasz go do siebie, do domu i - w kocie następuje Wielka Przemiana.

Wiecie co jest niesamowite w kotach? Bierzesz takiego kota ze stodoły, dorosłego wiejskiego kota który wprawdzie jest oswojony z ludźmi daje się pogłaskać i w ogóle, ale który nigdy wcześniej ani przez chwilę nie przebywał w ludzkim siedlisku – domu, bo jego „domem” nawet w największe mrozy była stodoła, obora ew. piwnica, nigdy nie był dokarmiany – bo przecież koty same się żywią myszami /nawet kotki w ciąży się nie dokarmia bo mogłaby przestać być łowna/. i bierzesz takiego kota – dorosłego – bo np. jest chory, albo w gospodarstwie jest ich ze sześć a to kotka w ciąży która przysparza tylko problemu, bo tak to koty są w porządku tylko problem w tym że mają „przychówek” z którym nie wiadomo co zrobić /to pozostawię bez komentarza, bo powszechnie wiadomo ci się robi z „przychówkiem”/. najpierw na ciebie patrzą podejrzliwie – bo może to jakiś interes, na którym to oni a nie ty mogliby zarobić – może na skórki, może do chińczyka… potem się śmieją – a bierze pani, zaraz pani narobi w domu cha cha. no i bierzesz tego kota przynosisz do domu. i tu się zaczyna niesamowitość tych zwierząt: kot pierwsze co robi to idzie do kuwety, gdzie się przykładnie załatwia /ten się śmieje, kto się śmieje ostatni hi hi/, zje ze smakiem to co mu podasz w miseczce, cokolwiek to by było, a po jedzeniu wchodzi na łóżko /skąd one kurka wiedzą że to tam??/ delektuje się przez chwilkę miękkością koca czy pościeli, pougniata łapkami pokręci się i zwija się w kłębek. I już. I już z kota wiejskiego następuje przemiana w kota kanapowego. W ciągu chwili. Ale to jeszcze nie wszystko. Kot ze stodoły nie wie co to siedzenie na kolanach. Trzeba mu pokazać. Ale „załapuje” od razu i po pierwszym „usadzeniu” go na kolanach nie chce schodzić. Nie zna też zabawek – i tu jest cała kwintesencja niesamowitości – jak już je pozna i załapie o co chodzi, z dorosłego często schorowanego kota przemienia się w okamgnieniu w baraszkujące kocię. I takim już zostaje na zawsze. Nie chce wychodzić na dwór /gdzie spędził całe swoje dotychczasowe życie/ a jak już wychodzi to bardzo trzyma się domu, żeby przypadkiem ktoś nie zamknął mu drzwi przed nosem. Nie ciągnie go do starego „domu” nawet jeśli ten jest o 100 m dalej, to jakby w ogóle nie istniał. W ciągu jednego dnia następuje przemiana kota wiejskiego w kota kanapowego – tak jakby od zawsze był tu i tylko tu. Maniery nienaganne /skąd one to wszystko wiedzą o łóżku, o kuwecie??/ i pełne odmłodnienie – zabawa staje się żywiołem, już nawet nie ciągnie do „żywych” myszy bo te pluszowe, z piórkami i grzechotką są o niebo ciekawsze i zabawniejsze. Patrząc na takiego 3 czy 5-letniego kota myślę sobie – poprzewracały mu się klepki normalnie, jakiś Alzhaimer czy co ?? coby taki dorosły dystyngowany zwierz dostawał fizia jak tylko „sztuczna” mysz zagrzechocze….

Ale takie właśnie one są. dostarczają pełnego pakietu wzruszeń – pierwsze „posiedzenie” na kolanach – gdzie początkowo nie wiadomo jak się zachować, a już za chwilę instynktownie wtulają się i zaczynają mruczeć. Pierwsze posiłki – gdy kot nie wie do czego „służą” kocie chrupki… Pierwsze zabawy – na początku totalnie nie wiadomo o co chodzi – idiotę ze mnie robią czy co? a po chwili okazuje się że to całkiem fajne, a po jakimś czasie – że to dużo fajniejsze niż polowanie na zwykłą szarą nornicę… /w dodatku bez piórek/. Na początku, dopóki kot nie uwierzy że nikt go nie przegoni, nie kopnie, nie krzyknie, nie opuszcza cię na krok – łazi taki za tobą do kuchni do łazienki…. później, jak już poczuje się bezpiecznie polubi samotne drzemki czasem i zechce mieć – jak to kot – chwilkę odosobnienia – ale nigdy, przenigdy przez chwilę nawet o tobie nie zapomni /szczególnie jak jesteś w kuchni albo w sypialni/ i nigdy nie będzie chciał stąd odejść…. i tak oto z dorosłego kota wiejskiego następuje przemiana w rozbrykane przekochające i przeszczęśliwe kocię kanapowe.

z dedykacją dla Szarlotki i Florci – moich wiejskich-kanapowych kotek (3 i 5 lat)

tekst i zdjęcia: Anna Maciejuk