A jeśli to kot wybiera opiekuna?

Wydaje ci się, że to ty podejmujesz decyzję o przygarnięciu mruczka? Być może jesteś w błędzie…

Czasem to kot wybiera opiekuna, zaś człowiek nie ma wyjścia – może się tylko poddać upartej, mruczącej i puchatej istocie 😊 Poniżej przedstawiamy na to kilka dowodów.

Uparte futrzaki: kiedy to kot wybiera opiekuna

Internet jest pełen takich historii, które pokazują, kto tak naprawdę podjął decyzję o wspólnym mieszkaniu. Trzy najczęstsze historie to:

  • Mruczek uparcie szedł za mną całą drogę, po prostu nie chciał się odczepić!
  • Bywają też bezdomniaki, które z uporem maniaka wracają pod czyjeś drzwi i nijak nie dają się przegonić.
  • Zdarza się często, że świeżo upieczona kocia mama przynosi swoje maluchy na wycieraczkę – czy ktoś odmówiłby kocicy pomocy w takiej sytuacji pomocy?

Niektóre mruczki działają „podstępem”: na początku wcale nie pchają się do domu! Wystarczy im miseczka na zewnątrz, kilka głasków, poczucie, że mają swobodę i pełny brzuszek… A jednak! Powoli wkraczają w ludzką przestrzeń coraz bardziej i bardziej.

Zaczyna się od wizyt w domu – w końcu na dworze zimno, kot musi się ogrzać! Potem anektują dla siebie coraz większe przestrzenie w mieszkaniu. Na koniec – zaczynasz czuć się bardzo nieswojo z myślą, że kociak może wyjść na zewnątrz i postanawiasz go zatrzymać na zawsze. Sprytne, prawda? Znamy dziesiątki  takich historii, w których zaczynało się od regularnego podkarmiania i kastracji, a kończyło niewychodzącym kotem, który w dodatku zaczął rządzić całym domem!

Dopasowanie… kota do opiekuna, a może odwrotnie?

Bywa i tak, że pierwotne plany dotyczące tego, kto będzie opiekunem kota, są weryfikowane przez samego mruczka. W domu moich rodziców największym przyjacielem kota okazał się… ten, kto najgłośniej protestował przeciwko przygarnięciu mruczka. Kot cierpliwie topił lód w jego sercu, „wychodził” sobie tę relację. W jakiś tajemniczy i znany tylko sobie sposób uznał, że jego opiekunem będzie właśnie ten, kto najbardziej się przed tym wzbraniał. Dziś są największymi przyjaciółmi na świecie.

Tak, czasem kot wybiera sobie ulubionego opiekuna, na którym skupia się jego uwaga przez całe późniejsze życie. Co decyduje o ich wyborze? Przede wszystkim, dopasowanie charakterów – kota i potencjalnego opiekuna. Więcej o tym, w jaki sposób się to dzieje, przeczytacie TUTAJ.

To koty wybierają… i robią na przekór!

Zdziwieni? Pewnie nie – w końcu każdy, kto ma choć jednego kota wie, jak bardzo te zwierzęta potrafią zaskakiwać. Istnieje teoria mówiąca o tym, że mruczki podświadomie nie integrują się z osobami pragnącymi z nimi kontaktu… zbyt mocno.

To dość logiczne – chcąc zaprzyjaźnić się z mruczkiem, często na niego spoglądasz, patrząc mu w oczy. Tymczasem, natura każe mu odbierać taki gest jako formę zaproszenia do ataku – zwierzęta wpatrują się w siebie intensywnie właśnie w momentach poprzedzających walkę. Oczywiście, nie oznacza to, że masz się kotem nie zajmować! Każdy mruczek uwielbia być kochany, otoczony opieką i rozpieszczany.

Pamiętaj jednak o tym, by zbyt intensywnie nie prowokować kota wpatrywaniem się w niego w początkowym etapie budowania waszych relacji – istnieje bowiem ryzyko, że zainteresuje się innym domownikiem i to jego wybierze jako swojego opiekuna! A tego z pewnością nie chcesz 😉

A jak było z wami i waszymi pupilami? Czy jest wśród was ktoś, kto został wybrany przez swojego kota? Czekamy na wasze historie!

Autor: Marta Martyniak