Kotu dzieje się krzywda? Reaguj! Oto, co możesz zrobić

Żelazna zasada – reaguj zawsze wtedy, kiedy widzisz, że kotu dzieje się krzywda. Gdy zwierzę jest zagłodzone, wyraźnie od dłuższego czasu chore, a nie widzisz prób podjęcia jego leczenia. Także wtedy, kiedy kot żyje w warunkach, które urągają wszelkim zasadom i nie ma zapewnionego minimum warunków bytowych, np. przebywa w maleńkim kojcu, nie ma możliwości się ruszać, narażony jest na palące słońce, deszcz, i nie może się przed nimi schronić.

Do niehumanitarnych zachowań, które powinny być zgłaszane, należą: bicie (lub zabicie) zwierzęcia, porzucenie go, rażące zaniedbanie stanu jego zdrowia. Lato wprawdzie się kończy, jednak pamiętajmy – mamy prawo reagować także w sytuacji, gdy widzimy kota zamkniętego w nagrzanym podczas upału aucie! Wówczas należy wezwać straż miejską, policję lub wybić szybę w ramach interwencji. Nawet jeśli właściciel samochodu złoży zawiadomienie i czeka cię proces cywilny, ma on bardzo niewielkie szanse na wygraną. Życie futrzaka natomiast jest bezcenne.

Jest jeszcze jeden przypadek, w którym należy reagować: gdy wiemy, że w okolicy działa pseudohodowla.

Skąd wiadomo, że sytuacja wymaga interwencji?

Jeśli masz podejrzenia, że kotu dzieje się krzywda, najpierw oceń sytuację. Odwiedzasz sąsiada, którego pupil jest podejrzanie chudy i zabiedzony? Obserwuj zachowanie opiekuna względem zwierzaka. Czasem bywa i tak, że wychudzenie jest wynikiem choroby lub podeszłego wieku kota. Jeśli jednak właściciel uchyla się od odpowiedzi, „lawiruje”, przestaje zapraszać cię do siebie, by uniknąć niewygodnych pytań – masz prawo przypuszczać, że coś jest nie tak.

Zdarzają się sytuacje, w których opiekun ma dobre intencje, jednak brakuje mu zasobów finansowych. Oczywiście nie usprawiedliwia to zaniedbania zwierzęcia, ale wtedy możesz pomyśleć o innej pomocy, np. zbiórce pieniędzy czy karmy dla kociaka. Zawsze jednak, gdy widzisz, że kot cierpi, a właściciel nie podejmuje kroków, by mu pomóc – potrzebna jest interwencja.

Kotek śpi na dworze
fot. Shutterstock

W jaki sposób reagować, gdy kotu dzieje się krzywda?

Obserwowane przez nas przypadki i doświadczenia, które zebraliśmy, wskazują na to, że najlepiej najpierw skontaktować się najpierw nie z policją, ale prozwierzęcą fundacją – najlepiej lokalną. Namiary na kogoś, kto zajmuje się krzywdą zwierząt w twojej okolicy, znajdziesz na pewno w internecie. Dopiero wówczas, po rozmowie z fundacją, dzwoń na policję lub do straży miejskiej.

Dlaczego? Niestety, zbyt często zdarza się, że funkcjonariusze lekceważą problem. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich przypadków. Jednak by zminimalizować ryzyko, że sprawa „rozejdzie się po kościach”, warto porozmawiać z lokalną fundacją – jej pracownicy zwykle najlepiej wiedzą, co robić i podpowiedzą, jakie kroki przedsięwziąć, by ocalić kociaka (np. czy zebrać wcześniej materiał dowodowy oraz jak on powinien wyglądać).

Dobrym namiarem jest również Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (www.toz.pl), które posiada swoje oddziały terenowe, a także Inspekcja Weterynaryjna. Oczywiście kontakt z policją czy strażą miejską także jest konieczny! Jednak warto wcześniej upewnić się, że zrobiliśmy wszystko, by ocalić kotka. W sytuacjach, w których ktoś na twoich oczach znęca się nad kotem lub go katuje – nie czekaj, natychmiast wykręć numer 997 (lub 112) i powiadom policję! Wskaż dokładne miejsce zdarzenia, a jeśli możesz, zrób zdjęcia (choć wiemy, że w takich chwilach to niełatwe), rozejrzyj się dookoła – być może znajdą się świadkowie gotowi wraz z tobą poświadczyć o zdarzeniu.

Niestety, musisz liczyć się z tym, że zgłoszenie przypadku znęcania się może skutkować komplikacjami, które będą wymagały twojego czasu (obecność na komisariacie, zeznanie, w przypadku ewentualnego procesu może także zajść konieczność stawienia się w sądzie w charakterze świadka). Jednak chyba nie musimy przekonywać do słuszności takich kroków, prawda? Jeżeli tylko masz szansę ocalić zdrowie i życie kota – nie czekaj, reaguj!

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło wam się interweniować w sprawie krzywdzonego kota, prosimy, podzielcie się swoimi historiami w komentarzach. Wasza wiedza i doświadczenie mogą okazać się dla kogoś bezcenne.

Autor: Marta Martyniak