Koty – dar, który odrzucono

Oto jest Dar, moi drodzy. Dar Sił Wyższych. Koty leczą dzięki wibracjom oraz specyfice swojego pola elektromagnetycznego. Wibracje kota - tak, myślę tu o tych słodkich mruczankach - przyspieszają leczenie złamanej kości o ponad 30%. To nie cud. To Dar.

Na konarze drzewa, które w panujących warunkach było drzewem z horroru, kulił się mały kot. Bardzo mały. Wyrzutek. Ofiara człowieka cywilizowanego.

– Wiesz, że nie możemy go wziąć – powiedziałem do żony.

– Sam nie wierzysz w to, co mówisz – odparła.

Sam nie wierzyłem w to, co mówię.

Zdjąłem kota z drzewa. Nie czułem się herosem marvelowskim, powiadam Wam jednak: jest to akt mistyczny, wnoszący energię radości i połączenia z wszechświatem. Dobrze jest uczynić taki krok. Dobrze jest powiedzieć sobie: chłopie, jesteś dobrym człowiekiem.

Kota wzięliśmy i nazwaliśmy Mela. Nigdy nie zapomnę rozczulającego widoku, jakim było całe nieomal ciało kota zagłębione w kubeczku z maślanką. Pierwszy posiłek ocalonego.

Żona była w ciąży. Nie czekaliśmy długo na głosy życzliwych.

– Niebezpieczeństwo dla dziecka – brzmiał wyrok.

Pobrzmiewał mi średniowieczem.

Rok później Mela przybiegała na każdy jęk czy płacz Jakuba. Nie po to, by atakować, jak to zapowiadali niektórzy wieszcze. Kładła się przy nim i leczyła.

Owszem, oto jest Dar, moi drodzy. Dar Sił Wyższych. Koty leczą dzięki wibracjom oraz specyfice swojego pola elektromagnetycznego. Jak zapewne wszyscy wiecie, pole elektromagnetyczne posiada każde ciało ożywione i nieożywione tego świata. Pola te oczywiście wpływają na siebie nazwajem. Mieć kota znaczy mieć profity. Jest to bowiem unikalne na całym świecie zwierzę. Dziś, gdy żyjemy w gąszczu okablowania, pod ciężkim baldachimem promieniowania telefonów, telewizorów, komputerów i wszelkich gniazd elektrycznych – co znacząco zwiększa zagrożenie rakiem mózgu – dobrze jest mieć kota. Ten boży posłaniec zadziwia skłonnością do ładowania się w epicentrum wspomnianego promieniowania. Wchodzi w kable, tuli się do komputera, śpi na telewizorze. Ano tak, moi drodzy. Ściąga na siebie promieniowanie, ujmując tego cywilizacyjnego nieszczęścia istotom dzielącym z nim dom. Ludziom.

Nie jest oczywiście kot samobójcą ani szaleńcem. Zresztą siły psychicznej niejeden człowiek mógłby akurat kotom pozazdrościć. Kotu promieniowanie elektromagnetyczne służą, co jest osobliwością, wszak nie jedyną, jaką Natura stworzyła. Kot jest odpromiennikiem. I cennym informatorem – nawet żyłę wodną zlokalizuje i na niej przysiądzie. Czego my nie róbmy.

Kot leczy. Gdziekolwiek siądzie kot na Twoim Ciele, nie zrzucaj go, człowieku, lecz dziękuj za leczniczy zabieg. Kot wypowiada walkę komórkom rakowym, schorzeniom, stłuczeniom, nadwyrężeniom i chorobom. Wibracje kota – tak, myślę tu o tych słodkich mruczankach – przyspieszają leczenie złamanej kości o ponad 30%. To nie cud. To Dar.

Który zdaje się być odrzuconym przez tak wielu. Małostkowi, ograniczeni duchem i sercem ludzie nie tylko nie widzą tego daru. Oni ten dar zwalczają. Szykanują. Szerzą jadowitą herezję na temat kotów, „stworzeń zbuntowanych i chorobotwórczych”.

Żałosnym ten, co odrzuca dar boży.

Dlaczego tak rzadko patrzymy wstecz? Historia jest żywa. Należy czytać ją nie jak relikt, lecz jak księgę życia. Dlaczego tak niewielu dzisiejszych ludzi zastanawia się, co sprawiało, że Egipcjanie hołubili wręcz koty?

No przecież nie dla urody!

Choć i ta zadziwia.

Koty leczą. Koty strzegą progów domu przed zmorami i poltergeistami. Przed złą energią gości – a często ją wnoszą!

Nawet dobrzy znajomi…

Mahomet oderwał kiedyś rękaw swojej szaty. Nie w przypływie złości czy fanaberii. Nie chciał obudzić kota, który na rękawie spał.

Szata jest tylko materią. Miłość i opieka kota są za to bezcenne.

Nawet, jeśli odrzucić cały ów ezoteryzm kotów, tę mistyczną otoczkę cudownych tych stworzeń, wciąż pozostaje powód, by je szanować, adorować, podziwiać. Przecież urzekają gimnastyczną doskonałością. Wdziękiem. Tajemniczością swej wizji świata.

Autonomią.

Tak właśnie, autonomią. Psy kochamy za bezgraniczne oddanie niewiele oddalone od służalczości. Sam kocham za to psy. Koty zaś budzą mój szacunek i fascynację jako istoty decydujące. Decydują o własnych krokach i często tylko od nich zależy, kiedy i jak długo odwzajemnią pieszczoty z właścicielem.

Przepraszam: nie z właścicielem. Ze współtowarzyszem przestrzeni.

Ale przecież przychodzą. Przytulają się, patrzą nam w oczy. Inspirują. Leczą. Chronią. Kochają.

Koty to DAR.

Kochajmy je.

Tomasz Semik; www.lwynemejskie.pl

O Autorze: Pasjonat pisania i wschodnich sztuk walki, wegetarianin, człowiek rodzinny, przyjaciel zwierząt. „Jestem szczególnie miłośnikiem kotów, które uważam za najdoskonalszych gimnastyków planety, a przy tym stworzenia tajemnicze i uzdrawiające. Piszę opowiadania przede wszystkim w intencji rozbawienia i odprężenia Cię, Czytelniku i mam nadzieję, że tak właśnie będzie.”