Koty już nie polują na szczury? Naukowcy obalają popularny mit

Odwieczną rolą kotów było łapanie gryzoni. To dzięki tej umiejętności tak bardzo były potrzebne człowiekowi. Chroniły przed myszami i szczurami zboża, zapasy żywności, cenne zbiory w bibliotekach. Jednak w XXI wieku wiele wskazuje na to, że szczury uodporniły się na łowieckie metody jednych ze swoich najgroźniejszych wrogów. Co w takim razie z kotami? Skoro nie spełniają już swojej roli, to czy człowiek wciąż będzie ich potrzebował? Dlaczego koty już nie polują na szczury?

Koty już nie polują na szczury?

Naukowcy z Fordham University w artykule opublikowanym w specjalnym, poświęconym problemowi gryzoni numerze czasopisma „Frontiers in Ecology and Evolution” twierdzą, że w miastach koty już nie polują na szczury. Dlaczego? Nie chodzi o to, że miejskim mruczkom nie chce się tego robić, ale dlatego, że szczury potrafią skutecznie się przed kotami bronić. Rozgryzły ich metody łowieckie, przez co mniej się obawiają i nie dają się łatwo złapać. Szczury słyną z inteligencji i słusznie – w końcu uodporniły się nawet na trutki, którymi częstują je ludzie.

Przeprowadzono test

Naukowcy wraz z firmą zajmującą się deratyzacją przeprowadzili test w jednym z najbardziej zaszczurzonych miast świata – Nowym Jorku. Około 100 szczurom wszczepiono chipy i obserwowano, ile z nich polegnie na polu walki z kotami. W ciągu prawie 80 dni na badanym obszarze tylko dwa gryzonie dały się upolować. Reszta konsekwentnie i skutecznie unikała spotkań z kotami. Należy jednak podkreślić, że nowojorskie szczury są wyjątkowo duże i zuchwałe, co znacznie utrudnia kotom ich pracę.

Tak jak każde zwierzęta zagrożone przez drapieżniki, szczury modyfikują w ich obecności swoje zachowanie i więcej czasu spędzają w norach – mówi współautor pracy, dr Michael H. Parsons

Za pośrednictwem 306 nagrań można było przeanalizować, jak oba gatunki zachowują się wobec siebie. Koty każdego dnia pojawiały się w okolicy szczurzej kolonii. Jednak tylko 20 razy (w ciągu 79 dni) któryś z nich zdecydował się na podjęcie próby polowania. Do ataku zaledwie jedynie trzy razy i tylko dwa razy zakończyło się to porażką szczura. To faktycznie słaby wynik dla kotów.

Zauważono, że gryzonie przegrywają wtedy, gdy kot znajdzie ich kryjówkę, a że udaje się to rzadko, to szczury spędzają tam większość czasu. Na otwartym polu koty szybko traciły zainteresowanie pogonią.

Co, jeśli nie szczury?

Koty to drapieżniki i to się nigdy nie zmieni. Nawet nasze kanapowe mruczki mają w sobie wiecznie żywy instynkt łowcy. Jednak gdy odwieczne ofiary w postaci szczurów stają się zbyt trudną zdobyczą, koty po prostu przerzucają się na inne ofiary. Wolą mniejsze i łatwiejsze do złowienia zwierzęta i ptaki. To sprawia, że same stają się zagrożeniem dla ekosystemu. W niektórych krajach np. w Nowej Zelandii już zaczyna się ograniczać kocie prawo do wychodzenia z domu. Także w Polsce powstają inicjatywy typu „Kot w dom”. Pomysłodawcy tłumaczą, że bezdomne i wychodzące koty czynią spustoszenie wśród ptaków i innych drobnych zwierząt, zabijając też przedstawicieli chronionych gatunków.

kot i szczur
fot. Shutterstock

Podsumowanie badania

Według opisywanego badania rola kotów w kontrolowaniu szczurzej populacji jest obecnie dość znikoma. Generalnie obecność kotów skutkuje pozornym zmniejszeniem liczby szczurów, ponieważ te po prostu się przed nimi chowają. Szczurów wcale nie jest mniej, po prostu są mniej widoczne – spędzają więcej czasu poza zasięgiem kocich i ludzkich spojrzeń.

Faktycznie, obserwuje się szczury rzadziej i wydaje się, że to koty je pozabijały, tymczasem wszystko to wiąże się ze zmianą zachowania szczurów, które mniej rzucają się w oczy – tłumaczy Parsons.
 W Nowym Jorku wojnę szczurzo-kocią zdają się wgrywać te pierwsze. Jednak nic w tym dziwnego, że koty wybierają łatwiejsze i mniej niebezpieczne obiekty na swoje polowania. Wydaje się jednak, że powszechne przekonanie na temat tego, że wolno żyjące koty w miastach kontrolują szczurzą populację, właśnie zostaje poddane bezlitosnej weryfikacji…
Autor: Nikoletta Parchimowicz