Koty zjadły rybki ze stawu – jest wyrok!


Ta sprawa rozbawiła wielu Polaków. Właśnie zapadł wyrok.

Jeden sąsiad oskarżył drugiego o to, że jego koty wyjadają rybki z oczka wodnego i zanieczyszczają ogród.

Do końca nie wiadomo, który z kotów dopuścił się niecnych czynów: Lulu czy Miłka. Oskarżenie przeciwko właścicielowi kotów nie wniósł sąsiad lecz straż miejska, zarzucając popełnienie wykroczenia niezachowania ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Zgodnie z art. 77 Kodeksu wykroczeń osoba, która nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 zł lub naganie.

Zapadł wyrok

Wydawało się, że to tylko żart i całe zamieszanie skończy się polubownie. Okazało się, że prawo jest twarde. Właśnie wydano prawomocny wyrok.

Sąd uznał, że właściciel kotów złamał regulamin porządkowy Wrocławia i wydał wyrok: nagana za niewłaściwą opiekę nad zwierzętami. Dodatkowo musi też zapłacić 100 zł na rzecz Skarbu Państwa tytułem zwrotu kosztów postępowania oraz 30 zł opłaty sądowej.

Oskarżony miał obowiązek utrzymywać koty w taki sposób, by nie wydostały się poza teren nieruchomości. Tymczasem w okresie objętym zarzutem zwierzę robiło to wielokrotnie, przechodząc na posesję sąsiadów, ponieważ obwiniony nie podjął żadnych działań zmierzających do jego powstrzymania – cytuje słowa sędziny portal tvn24.pl – Czyn obwinionego był społecznie szkodliwy, ale nie nadmiernie rażący.

Wzburzony właściciel zwierząt zapowiedział apelację. Winą za całą sprawę obarczył straż miejską. Twierdzi, że to odwet Straży, gdyż wcześniej złożył skargę na działania strażniczki miejskiej.

– To chyba pomysł straży miejskiej na to, żeby dalej istniała – powiedział w rozmowie z Polsatem.

Autor: Joanna Nowakowska