Znana vlogerka podrzucała swoje koty dla „lajków”!

Jedna z popularnych vlogerek właśnie ostro podpadła kociarzom. Do czego posunęła się Zuzanna Borucka, że w krótkim czasie spadła na nią prawdziwa fala hejtu? Chodzi o „Koty Zuzi”.

Na profilach i kanałach Banshee (tak właśnie brzmi pseudonim Zuzanny) można podziwiać jej trzy koty, z których dziewczyna jest niebywale dumna. Sama Banshee cieszy się naprawdę dużą oglądalnością. Jej kanał na YouTube subskrybuje ponad milion fanów! Uwielbia opowiadać o swoich pupilach i kręcić z nimi filmy. Koty mają nawet swój osobny profil instagramowy o nazwie kotyzuzi. Obserwuje go 185 tysięcy osób i to właśnie na jego łamach pojawiły się bulwersujące zdjęcia. O co tyle szumu?

Wszystko wskazuje na to, że Banshee zafundowała swoim pociechom niemałą ilość stresu tylko po to, by zrobić dobre fotki. Wszystkie trzy koty zostały sfotografowane w powietrzu – autorka musiała nimi podrzucać, by uchwycić je w takich pozach w locie. Jak mogła przebiegać taka „sesja”? Nietrudno sobie wyobrazić, choć może nie jest to zbyt dobry pomysł – na samą myśl mamy dreszcze.

„Koty Zuzi” – niepokojąca sesja zdjęciowa

Ryszard, Amelia i Lusia – koci bohaterowie fotografii – niestety nie mogą się wypowiedzieć na temat kulisów tej niepokojącej sesji zdjęciowej. Nie można jednak zapominać o tym, że koty wcale nie mają siedmiu żyć (a tym bardziej dziewięciu) i – wbrew obiegowej opinii – wcale nie zawsze spadają na cztery łapy. Koty nie potrafią też latać, dlatego już sam pomysł na zdjęcia jest dla nas kompletnie niezrozumiały.

Na nic spekulowanie, że koty znajdowały się na szklanym podłożu czy pomysły, że samodzielnie zeskakiwały z jakiejś wysokości. Ułożenie kocich ciałek i przestrach w ich oczach bezapelacyjnie każą przypuszczać, że koty były do sesji po prostu… podrzucane. I to prawdopodobnie więcej niż raz, by udało się uchwycić dostatecznie ostre ujęcia.

Obserwatorzy Zuzanny nie pozostawili tej sprawy bez komentarza.

Co ty, kotami rzucasz?

Jak można rzucać kotami do zdjęć?

Wyobrażam sobie, co wy robiliście z tymi kotami, żeby uzyskać takie zdjęcia…

Po fali krytyki celebrytka zablokowała możliwość komentowania, jak i podglądania opinii, które wcześniej zdążyli zamieścić pod zdjęciami zbulwersowani użytkownicy. Na pewien czas ukryła też wszystkie zdjęcia z „fruwającej” sesji – obecnie są znowu widoczne, ale bez opcji dodawania komentarzy. Mamy nadzieję, że ostra reakcja fanów pozwoli w przyszłości uchronić „Koty Zuzi” od udziału w podobnie nieodpowiedzialnych „zabawach”.

Autor: Nikoletta Parchimowicz