Kto pochyli się nad pokrzywionym kocim losem?..


Dziś o adopcjach pozornie niemożliwych, i o tym, że chory i dziki kot nie musi być chorym i dzikim kotem, a po prostu kotem chorym z tęsknoty za domem. O Adasi, Bohunku, Tymonku, Racuszku. Mówi się o nich: koty dla doświadczonej osoby.

 

Dziś o adopcjach pozornie niemożliwych, i o tym, że chory i dziki kot nie musi być chorym i dzikim kotem, a po prostu kotem chorym z tęsknoty za domem. O Adasi, Bohunku, Tymonku, Racuszku. Mówi się o nich: koty dla doświadczonej osoby.

Zacznijmy od Adasi.

Tak było

Łódzkie Schronisko dla Zwierząt.
Kociarnia.
Są koty, przy których staje się cicho i nie wiadomo co powiedzieć i jak pomóc. Koty niełatwe w adopcji, ułomne, niezbyt miziaste. Takim kotem o małych szansach na adopcję jest Adasia.
Ot, bury kot jakich wiele. Może 2-3 letni. Wystraszona, nad którą trzeba trochę popracować, by zaufała człowiekowi.
Na początku – bardzo nieufna, powoli staje się jednak coraz milsza. Próbuje podchodzić na mizianki, ale jeszcze się chyba troszkę boi i w ostatniej chwili rezygnuje i chowa się do koszyczka.
No i jest strasznym gadułą. Marudzi, krzyczy, gaworzy…
Fajny kot…
Przekona się do mizianek na pewno
Tylko ta główka przekrzywiona…
Mimo to – radzi sobie naprawdę dobrze.

Wystarczy popatrzeć – przekrzywiona główka, problemy neurologiczne, zdiagnozowany zespół przedsionkowy – zaburzenia objawiające się przekrzywieniem głowy, zaburzeniami równowagi. Można leczyć i choć lekkie przekrzywienie głowy może pozostać, kot funkcjonuje normalnie. Problemem jest dokładna diagnoza i umiejscowienie zmian, czasem wymagane są bardzo kosztowne badania tomografem.

Pokazujemy Adasię, bo może jednak zdarzy się cud i Nowy Rok przyniesie jej największy dar – własny ciepły troskliwy dom i człowieka, który pochyli się nad biednym, kocim pokrzywionym losem…

 moje futro jest bure
i bure są oczy
ale serce mam takie samo
jak serca innych tutaj kotów
chore z tęsknoty
za domem

Obserwując zachowanie Adasi, wolontariusze dochodzą do wniosku, że jest to półdziki kot – atakuje, gdy się do niej podchodzi, potrafi mocno drapnąć, leki przemycić można tylko w karmie, nie da się podać do pysia. Takie koty mają znikome szanse na adopcję. A może jednak tylko ją boli…

Adasi się udało. Trafiła do domu z trzema burymi kotkami. Dom świadomy problemów z Adasią i że może to być trudny kot, chory kot, dziki kot. Ten dom przyjechał po nią aż ze Śląska.

Jak jest teraz? Ada jest rozpieszczana i szczęśliwa.

 

 fot. Zuzanka1

 

W schronisku oprócz milasków i kotów półdzikich jest kilka kotów, które nie należą ani do jednej ani do drugiej grupy – koty, które rokują oswojenie. Czasem dają się pogłaskać przy jedzeniu, czasem same podchodzą, powąchają dłoń, ale uciekną przy próbie pogłaskania. Koty nieufne, takie „chciałbym a boję się”. Koty dla doświadczonej osoby, która zaakceptuje je takimi jaki są, niezależnie od tego, czy się w domu doswoją czy nie. Z doświadczenia wiemy, że możliwe iż staną się milaskami, ale możliwe, że wybiorą życie trochę obok człowieka.

Takim kotem jest piękny Mały Bohun. Kiedyś dzikidziki kot, teraz coraz łagodniejszy, nie wykazuje agresji, a wręcz daje się pogłaskać. Warto jednak pamiętać, że nie jest to kot do domu z małymi dziećmi. Dla doświadczonej osoby – jak najbardziej. Bohun prawdopodobnie niedowidzi, jego źrenice są wciąż rozszerzone i okrągłe. Kocurek liczy ok. 6-8 lat. Jest wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany. Dla ciepłego i cierpliwego domu – otoczony opieką i zrozumieniem może rozkwitnąć.

Takim kotem jest dorodny Tymon, bury kot z czarną plamką nad noskiem, nieco zezowatym spojrzeniem i uroczo rozczulającym wyrazem pysia. Tymon pozwala się głaskać przy jedzeniu. Czasem ucieka, czasem pozwala do siebie podejść bardzo blisko, powącha dłoń i o ile nie będzie się chciało większej poufałości, nie ucieknie. Zdarza się też, że przyłapany we śnie w koszyczku, głaskany, nie ucieka, i widać, że głaskanie sprawia mu dużą przyjemnością. Tymon liczy ok. 4 lat, może trochę więcej. Jest wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany. Dla ciepłego i cierpliwego domu.

Takim kotem jest misiowaty, okrąglutki Racuszek. To kotka, w schronisku od niemal roku. Carna z białymi plamkami na gorsie, świetliście zielonymi oczami. Wielu już zwracało na nią uwagę – na jej puszyste i lśniące gęste futerko. Kotka jest piękna, co tu dużo mówić.
Racuszek do niedawna była dzikuskiem. Stopniowo, stopniowo, robiła się coraz śmielsza. To kolejny kot bardzo dobrze rokujący doswojenie. Jest ciekawa człowieka, zwinna i szybka. Czasem pozwala się pogłaskać. Czasem ucieka, czasem pozwala do siebie podejść bardzo blisko. Liczy ok. 2 lat, może ciut więcej. Jest wysterylizowana, zaszczepiona, zaczipowana.

Tym kotom się udało. Wszystkie znalazły domy.