Kwestia uczuć


Powiedziałam "kocham" do mojego kota, a on mi na to, ten niecnota: - To dobrze, tak powinno być, przynajmniej masz dla kogo żyć.

Kwestia uczuć

Powiedziałam „kocham” do mojego kota,
a on mi na to, ten niecnota:
– To dobrze, tak powinno być,
przynajmniej masz dla kogo żyć.

– Mój świat nie kończy się na tobie,
mówiłam gładząc go po głowie.
– Miłość to rzecz skomplikowana,
rzekł moszcząc się na mych kolanach.

– Lecz mógłbyś czasem nieco bardziej
okazać ją, a nie tak zhardzieć…
Nastroszył futro jak aksamit
i prawie wzruszył ramionami.

– Noo. okazuję. Na swój sposób.
Nie żądaj nic więcej od losu,
co ponad siły jest bliźniego…
To kwestia uczuć, nic innego.

– A jeśli ja odejdę kiedyś,
co będziesz czuł i myślał wtedy?
– Będę wspominał, będę tęsknił
i płakał całkiem nie po męsku.

Takie jest życie i tak ma być,
wy macie jedno, my dziewięć żyć,
lecz tak naprawdę nie wiadomo,
co zapisane w gwiazdach komu.

– Więc jakże będzie – „kocham” powiesz?
– A tobie tylko jedno w głowie!
Nie powiem, to zbyt trudne słowo!
– Kochasz, zaręczam za to głową…