Lato, lato, lato czeka (cz. 2.)


Mamy już kalendarzowe lato, wkrótce wakacje. Publikujemy drugą część poradnika jak uniknąć kocich kłopotów w tym okresie.

Mamy już kalendarzowe lato, wkrótce wakacje. Publikujemy drugą część poradnika jak uniknąć kocich kłopotów w tym okresie.
 
Chip czy adresatka?
Jak wyposażyć naszego ulubieńca na wypadek zagubienia czy przypadku losowego?
Dobrym wyjściem jest chipowanie, czyli wszczepianie pod skórę zwierzęcia (zabieg bezpieczny, przeprowadzany bez narkozy) małego nośnika informacji, zawierającego zakodowane cyfrowo dane kota.
W Polsce jest to już od jakiegoś czasu praktykowane (niektóre kraje stawiają chipowanie zwierzęcia jako wymóg wjazdu na ich teren). Minusem jest brak ogólnokrajowej bazy danych; chipowany zwierzak jest zazwyczaj do zidentyfikowania na ograniczonym terytorium. Co ważne aby zidentyfikować zwierzę potrzebny jest specjalny czytnik, którym dysponują zazwyczaj miejskie służby i weterynarze. Dobrze jest więc zaopatrzyć też kota w adresówkę z adresem i numerem telefonu. Wówczas możemy liczyć na pomoc każdego kto kota znajdzie.

Niebezpieczne rośliny
W zasadzie zwierzęta wyczuwają instynktownie, które rośliny są dla nich szkodliwe i omijają je z daleka. Koty w celu higieny przewodu pokarmowego lubią sobie pogryzać rozmaite trawki, gdyż powoduje to pozbywanie się z przewodu pokarmowego nadmiaru wylizywanej sierści. Niektóre rośliny są dla kotów afrodyzjakiem (popularna kocimiętka czy waleriana) i do tych będą lgnąć, głównie żeby się wytarzać. Niestety, zdarzyć się może „błąd w sztuce”, przed którym niestety nie mamy jak kota wychodzącego ochronić.

Konsekwencje. Wiele jest roślin w naszym otoczeniu, które są szkodliwe czy nawet trujące dla kota. Niestety zazwyczaj nie dowiemy, czym się uraczył nasz kot. Przy zatruciach ważny jest czas; czasem jedynym działaniem jest jak najszybsze usunięcie toksyny z organizmu kota – później nie mamy pola manewru, gdy zajdą niepożądane procesy czy zwyczajnie brak antidotum.

Zapobieganie. Jeśli mamy kota wychodzącego, powinniśmy być szczególnie czujni na zmiany w jego zachowaniu. Nie muszą to być typowe zmiany pochodzące z przewodu pokarmowego jak torsje czy biegunka; mogą być to zauważalne przez nas różnice typu neurologicznego (niezborność ruchów, dziwny sposób poruszania się), również brak apetytu, dreszcze, ślinienie się. W takiej sytuacji zawsze warto zwierzaka pokazać lekarzowi weterynarii. Domowym sposobem sprowokowania szybkich torsji  jest podanie jednorazowo ok. 10 cm wody utlenionej do pyszczka albo wody mocno osolonej. Kot nie przyjmie tego entuzjastycznie, ale wymioty powinny nastąpić.
Jeśli mamy wychodzącego kota na własnym terenie, starajmy się unikać szkodliwych dlań roślin w naszym ogródku. Ciekawostka: najbardziej dla kota trującą rośliną (każdy jej kawałek, kwiaty, liście) jest popularna lilia! A na pocieszenie: zatrucia roślinami zdarzają się u wychodzących kotów rzadko.

Pasożyty
Nie zdziwmy się, jeśli po wakacyjnym buszowaniu na wolności, po pobycie na działce czy podwórku nasz kot będzie zarobaczony. Możemy uchronić go przed pchłami i kleszczami: są odpowiednie preparaty (uwaga: muszą to być specyfiki dla kotów, niektóre przeznaczone dla psów szkodzą kotom i absolutnie nie należy ich podawać!). Pchły są pośrednimi nosicielami tasiemców. Zjedzona, zakażona tasiemcem mysz, przekaże swego „lokatora” kotu. Dość łatwo kot może zakazić się glistami, co miewa nieprzyjemne konsekwencje (larwy mogą roznosić się po całym organizmie).

Zapobieganie. Nie przed wszystkim jesteśmy w stanie kota uchronić. Obecnie odchodzi się od obligatoryjnego podawania zwierzęciu preparatów odrobaczających; raczej lekarze namawiają do badania kału i wówczas w miarę potrzeby podaje się właściwy specyfik na konkretnego pasożyta. U wychodzącego kota warto więc takie badanie wykonywać nie rzadziej niż co 3 miesiące. A już na pewno po pełnym wrażeń lecie.