Małe kotki są takie słodkie…


Puchate kulki, okrągłe wielkie oczy, nieporadne pierwsze kroki, szaleństwa kocich zabaw. Takie słodkie... Ale prawda jest taka, że w Polsce nadal zbyt wiele jest niczyjch, porzucanych kociąt - bo komuś nie chciało się wysterylizować swojej domowej kotki.

„Przychodzi wiosna. Niektóre kotki zaczynają się kocić np.w tamtym roku okociła się kotka mojej babci Tygryska. Tygrysce urodziły się 4 małe kotki 3 koteczki i jeden kocur. Na imię mają: Fretka, Puszek, Szarka i moja Burcia. Każdy kotek ma właściciela i jest szczęśliwy. Przez ten artykuł chcę opowiedzieć historie narodzin Burci i to że narodziny kotków to piękny widok, postarajcie się, by wasza kotka miała kocięta to zobaczycie jaki to piękny widok.”  Burcia

Tyle cytatu. A teraz popatrzcie na zdjęcia – małe kocięta bezdomne, w schroniskach, w piwnicach. Małe kocięta umierające pod kroplówką w szpitaliku na kociarni schroniska i mumie martwych kociąt straszące w piwnicy w pewnym dużym mieście… Małe kocięta bez oczu, z oczami zapuchniętymi i zalanymi ropą, z oczopląsem – to tylko koci katar. Małe kocięta umierające na panleukopenię.

Małe kocięta, zadbane, są słodkie. Ale prawda jest taka, że w Polsce nadal zbyt wiele jest bezdomnych, niczyich, porzucanych kociąt – bo komuś nie chciało się wysterylizować domowej kotki, albo uważał kastrację kocura za krzywdę dla niego. Jedna kotka może mieć 4 mioty w roku, w każdym od 4 do 6 kociąt, już jej córki mogą mieć miot w tym samym roku, gdy się narodziły – i liczba kociąt rośnie jak lawina. A ile kotów dorosłych szuka domów? Bo wyrzucone, bo zmarł właściciel, bo wyjechał za granicę, bo „alergia”. Wystarczy zajrzeć do bazy ogłoszeń adopcyjnych – setki, tysiące kotów w każdym wieku i każdego umaszczenia czeka na dom i czeka, i czeka…

Czy naprawdę Twoja radość ze świadomego rozmnożenia swojej kotki, z widoku kociąt i satysfakcja ze znalezienia im domów jest warta ceny śmierci innych naprawdę bezdomnych kociąt i dorosłych kotów, którym „Twoje” kocięta odebrały szansę na dom i życie? Każde zwierzę w schronisku ma gdzieś człowieka, odpowiedzialnego za swój los. Winni są nie tylko ci, którzy wyrzucają swoich pupili, winni są też ci, którzy dopuszczają swoje koty do mnożenia (nie mówimy tu o kotach rasowych, to zupełnie inna bajka – uwaga, RASOWYCH czyli RODOWODOWYCH).

Popatrzcie jeszcze raz na zdjęcia obok i ich historie.

„Małe kotki są takie śliczne”…