Małgorzata Ostrowska i jej koty (Garfield, Morel, Brzydula, Nitka, Rudzio)


Ludzie lubiący koty...kochają resztę świata.

Mój kot jest…częścią mojego świata.

Moje koty mają na imię…Garfield, Morel, Brzydula, Nitka i Rudzio, ponieważ… każde imię mówi coś o jego właścicielu.

Dostałam kota…Garfielda  dostałam od Bodzia Smolenia, a właściwie chyba mu go (ją) zabrałam. Cała reszta to  jej potomstwo, w pierwszej lub drugiej linii.

Mój kot najbardziej lubi…każdy ma swoje zwyczaje i  niepowtarzalną osobowość. Największym leniem jest Morel, dzikusem  Rudzio, Brzydula  lubi się poprzytulać.  Nitka po wypadku, z którego wyszła z roztrzaskaną miednicą, przeszła psychiczna metamorfozę, a Garfield jest po prostu obrażona na całe, zbyt liczne towarzystwo.

Lubię, gdy mój kot…znajdzie dla mnie chwilę czasu.

Mojemu kotu zazdroszczę…zwinności i gracji ruchów oraz totalnego wyspania.

Z moim kotem mamy wspólne…uwielbiane, choć rzadkie, chwile lenistwa.

Kot szczęśliwy to…rozfurczany, wylizany kłębek śpiący w psim ogonie.

Ludzie lubiący koty…kochają resztę świata.

Kocia muzyka to…znak, że już wiosna.

Najczęściej drę koty…kotów zdecydowanie nie drę!

Na widok czarnego kota…najczęściej się uśmiecham.

Najczęściej odwracają kota ogonem…prawdziwy kot odwraca się sam, wtedy kiedy ma na to ochotę, i całe szczęście!

Dlaczego nie pies? Och, pies też!!!! Mam także 3 psy – 2 owczarki belgijskie i wielorasową Fiszkę.

Gdybym nie miała kota…miałabym tylko psy. Ale to chyba  nie byłby pełen obraz.

Gdybym była kotem…nie jestem. Mam wrażenie, że moje koty są z tego zadowolone.:-)