To lwiątko miało prawdziwe szczęście! Czy wróci na wolność?


Miała szczęście, że przeżyła. Jednak nigdy nie dowie się, czym jest wolność...

Mały lew, któremu okazano wiele serca i miłości, jest kolejnym dowodem na to, jak dużo dobrego może zdziałać człowiek. Ta historia pokazuje też, że czasem największa pomoc pochodzi od tych, którzy trzymają się na uboczu. Poznajcie losy tego malucha.

Skrajnie wycieńczone maleństwo

Dziś opowiemy wam historię lwiątka, które zostało znalezione przez strażaków w południowej Kalifornii. Miało ono wówczas zaledwie 14 tygodni i ważyło niecałe 5 kg! Dla porównania – nowo narodzony lew waży około 2 kg… Ten więc był skrajnie wycieńczony, odwodniony, wychudzony i ledwo trzymał się na nogach. Biednego malca szybko przekazano pod profesjonalna opiekę San Diego Humane Society, którego członkowie troskliwie się nim zajęli. Zapewne gdyby nie oni, mały lew nie mógłby liczyć na szczęśliwą przyszłość.

Mały lew wraca do zdrowia

Znaleziony malec szybko okazał się samiczką, która otoczona opieką pracowników San Diego Humane Society z dnia na dzień wracała do zdrowia i pełni sił. Podstawą jej rekonwalescencji były pożywne posiłki i płyny, które początkowo otrzymywała pięć razy dziennie. Gdy jej stan się poprawił, przeszła na trzy pożywne, bogate w białko i substytut mleka posiłki na dobę. Trzeba przyznać, że jej opiekunowie wykonali swą pracę znakomicie, ponieważ po kilku tygodniach waga lwicy wzrosła o połowę – do 10 kg.

Mały lew bardzo dobrze zareagował na leczenie i z dnia na dzień stawał się coraz aktywniejszy. Cieszyło to nie tylko pracowników ośrodka, ale też internautów, którzy śledzili losy dzielnej pacjentki.

Znasz historię Tańczącego z Lwami? Przeczytaj koniecznie TUTAJ.

Co dalej?

Najbardziej cieszą te przypadki zwierzęcych rekonwalescentów, które kończą się wypuszczeniem na wolność. Niestety mała lwica nie podzieli ich losu… Mimo że nie jest oswojona i na bliskość człowieka reaguje ostrzegawczymi pomrukami i syczeniem, nie umiałaby poradzić sobie w naturze. Pomimo tego pracownicy ośrodka nie starają się jej oswoić, by nie zabić w niej naturalnych instynktów. W takich przypadkach niezwykle ważne jest zachowywanie dystansu między człowiekiem a zwierzęciem. Zaangażowanie się w opiekę nad takim maluchem przy jednoczesnym trzymaniu się protokołów postępowania musi być niezwykle trudne. Tym większy szacunek należy się osobom, których pracy przyświeca wyższy cel: bezinteresowna pomoc poszkodowanym zwierzętom.

Nowy dom

Nowym domem dla już całkiem zdrowej lwicy stanie się Południowo-zachodnie Centrum Ochrony Dzikiej Przyrody w Arizonie (Southwest Wildlife Conservation Center in Scottsdale). Ma zamieszkać tam razem z innymi lwami górskimi w podobnym wieku. Mimo że przedstawiciele jej gatunku odłączają się od matki w wieku 12-18 miesięcy, nie praktykuje się wypuszczania na wolność młodego, które doznało urazu lub z innych powodów było niesamodzielne. Z tego powodu mały lew pozostanie pod opieką wykwalifikowanej placówki.

Misją San Diego Humane Society jest niesienie pomocy zwierzętom, które potrzebują opieki i które da się uchronić od eutanazji. Ta wielka organizacja non-profit zmieniła los przeszło 50 tys. zwierząt. Ponadto jej wolontariusze dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem ze schroniskami w całym kraju, by te mogły skuteczniej troszczyć się o swoich podopiecznych. Trudno sobie wyobrazić, jak wielką pracę wykonują ci ludzie!

Uwaga! Tylko dla czytelników o mocnych nerwach! Inną, przerażającą i poruszającą historię małego lwiątka znajdziesz TUTAJ.

źródło: Boredpanda | zdjęcie główne: Facebook

Autor: Julia Dzierżak