Maraj – kot na etacie


Nie tylko wśród psów są osobniki pracujące. Coraz częściej słychać o zatrudnianiu... kotów. Tym razem mowa o rudzielcu z podmoskiewskiego muzeum.

Nie tylko wśród psów są osobniki pracujące. Coraz częściej słychać o zatrudnianiu… kotów. Tym razem mowa o rudzielcu z podmoskiewskiego muzeum.

Duży rudy kot ma na imię Maraj (od nazwy Willi Marajewskiej). Nikt nie wie, kiedy i skąd pojawił się na ganku muzeum historyczno-artystycznego w Serpuchowie pod Moskwą. Ale skoro się pojawił i nie zamierzał wynieść, zaczęto rozważać zatrudnienie go na etacie. Ostatecznie przypięczętowała decyzję o zatrudnieniu mruczka wizyta w Serpuchowie popularnego w Rosji prezentera, Siergieja Stillawina. Siergiej uwiecznił się na zdjęciu z Marajem, a fotografią podzielił z fanami na jednym z portali społecznościowych. Od tej chwili Maraj stał się „twarzą” muzeum i lokalną atrakcją.
Nie do końca sprecyzowano obowiązki mruczka. Być może to ukłon w stronę niezależnej natury kotów – nie zmuszane, chętniej współpracują. Maraj ma do wyboru – łapanie myszy i / lub reklamowanie muzeum. Jak do tej pory, z obu tych zadań wywiązuje się znakomicie.