Myślę, że kotom dobrze żyje się w moich obrazach


"Dlaczego maluję koty na kamieniach? Lubię zwierzęta, zwłaszcza kotki, bo mają te swoje niezwykłe ślipka. A okrągły kamień sam w sobie jest zwiniętym w kłębek kotem."Przedstawiamy baśniowy świat Pani Wiesławy Burnat.

Na naszym facebooku pojawił się link. Zajrzeliśmy i oniemieliśmy.

Utonęliśmy w świecie bajkowym, kotów z wielkimi oczami, dziewczynek Agatek, kotków zaklętych w kamienie – a wszystko barwne, pastelowe, naładowane tonami dobrej energii.
To światy wyczarowane przez Panią Wiesławę Burnat.

W jednym z wywiadów dla lokalnego oddziału Gazety Wyborczej mówiła:
„Dlaczego maluję koty na kamieniach? Lubię zwierzęta, zwłaszcza kotki, bo mają te swoje niezwykłe ślipka. A okrągły kamień sam w sobie jest zwiniętym w kłębek kotem. Skąd biorę kamienie? Zewsząd. Mąż boi się jechać ze mną nad morze, bo tam jest tyle pięknych kamieni. I potem on musi je dźwigać, bo ja nie daję rady.”

Zwróciliśmy się do Pani Wiesi z prośbą o wypowiedź dla serwisu Koty.pl i pozwolenie na publikację kilku jej prac.

Zacznę może od tego, że malarstwo jest moją pasją.
Maluję „od zawsze”, bo to sprawia mi ogromną przyjemność. Maluję to, co przypomina mi czasy szczęśliwego  dzieciństwa: baśniowe, kolorowe, pełne bezpieczeństwa i spokoju. Każdy prawie obraz zamieszkuje gość specjalny: KOT.
Myślę, że kotom dobrze żyje się w moich obrazach; tworzą z nimi nierozerwalną całość.
Kot jest dla mnie smakoszem urody chwili, kontestatorem piękna przyrody, stworzeniem żyjącym pomiędzy światem jawy i snu,w którym drzemią nieodgadnione tajemnice.
Maluję chyba to, co się kotom śni: kolorowe światy pełne traw, ważek, muszli i dmuchawców.

Oczywiście mam w domu koteczkę Misię. Trafiła do nas z Kociego Azylu – taka zakatarzona kupka nieszczęścia, wylękniona i biedna.Teraz jest śliczną Misiunią,która najchętniej nie schodziłaby mi z kolan.
Kot daje tyle radości! Samo patrzenie na to, jak kot się bawi, myje, czai, śpi, wyzwala w człowieku same dobre uczucia, już nie mówię o fali czułości, która zalewa moje serce, kiedy zwinie się na moich kolanach taka pręgowana, furcząca katarynka-Misia.

Muszę się pochwalić, że właśnie ukazała się najnowsza książka Doroty Gellner „Dzieci w ogrodzie „, którą zilustrowałam. Przyznam się, że prawie na każdej ilustracji jest kot, mimo że nie zawsze występował w tekście.

Wszystkich zainteresowanych moją twórczością zapraszam na moją stronę www.burnat.pl.
Od maja ruszy też sklepik internetowy
www.galeria-jutrzenka.pl, gdzie będą m.in. moje kamkotki, czyli koty malowane na kamieniach.


Bardzo dziękuję za zainteresowanie i zaproszenie mnie na kocią stronę.

Pozdrawiam
Wiesia Burnat

 

Pani Wiesia jest taka jak jej obrazy – nosi w sobie piękno i ciepło. Do tego jest niezwykle skromna.
Sprawia, że świat wokół nas, staje się jakby lepszy… obcowanie z nią i jej pracami to jak dotyk miękkiej kociej łapki – wygładza fałdy na duszy.

Dziękujemy, Pani Wiesiu 🙂
Także za prezent dla Użytkowników naszego Serwisu – baśniowy obraz przekazany na nasz najbliższy konkurs.
Jaki?
szaa… to jeszcze tajemnica….

Po cichu marzy nam się oglądać prace Pani Wiesi ilustrujące książki dla dzieci i dla kociarzy…