Na Białorusi psy i koty bez ochrony


Jeszcze niedawno głośno było o masowym wybijaniu zwierząt na Ukrainie przed zbliżającym się Euro 2012. Na sąsiedniej Białorusi nie jest lepiej. Do tej pory nie opracowano tam ustawy o ochronie praw zwierząt, w całym kraju istnieje tylko jedno schronisko.

Jeszcze niedawno głośno było o masowym wybijaniu zwierząt na Ukrainie przed zbliżającym się Euro 2012. Na sąsiedniej Białorusi nie jest lepiej. Do tej pory nie opracowano tam ustawy o ochronie praw zwierząt, w całym kraju istnieje tylko jedno państwowe schronisko.

Trudno określić całkowitą ilość bezdomnych psów i kotów na Białorusi. Pewne jest tylko to, że z roku na rok ginie ich coraz więcej.
– Dziesięć lat temu zabijano 65 tysięcy psów i kotów rocznie, a w 2011 roku były to już 84 tysiące – mówi szefowa społecznego towarzystwa ochrony zwierząt „Zooswiet” Margarita Puszkiewicz.
Jak szacuje, w samym Mińsku organizacja „Fauna Goroda”, która wyłapuje bezdomne zwierzęta i przyjmuje do „punktu czasowego przechowania”, zabiła w 2011 roku prawie 2200 psów i kotów.

W jedynym schronisku dla zwierząt w Witebsku przebywa ok. 300 zwierząt. Czy to znaczy, że problem bezdomności psów i kotów nie istnieje? Niestety nie. Powszechna jest praktyka trzymania wyłapanych zwierząt w „punktach czasowego przechowania” przez okres 5 dni. Jeśli w tym czasie nie zgłosi się właściciel zwierzęcia lub nie zostanie ono adoptowane – jest zabijane.

Mimo starań aktywistów, by przekształcić przynajmniej część z punktów czasowego przechowania (np. w Mińsku) w schronisko, władze są głuche na prośby.

– Nasze władze preferują tylko jedno rozwiązanie: złapać i zabić. Nie przyjmują żadnych bardziej humanitarnych opcji – twierdzi szefowa Stowarzyszenia Biologów na rzecz Ochrony Zwierząt „Obronimy życie” Jelena Titowa.

Według obu działaczek konieczne jest stworzenie systemu schronisk, uchwalenie ustawy o obronie praw zwierząt, kontrolowanie ich urodzeń, a także uświadamianie obywateli, którzy potrafią zakopać żywcem nowo narodzone kocięta lub szczeniaki.

Obecnie w kodeksie postępowania administracyjnego przewidziano za okrucieństwo wobec zwierząt karę do 15 dni aresztu albo grzywnę. Na 15 dni skazano m.in. mężczyznę, który uciął głowę psu wziętemu ze schroniska.

Bezdomne psy są niekiedy zabijane w biały dzień przez służby miejskie bronią palną. W styczniu informowano o zastrzeleniu w Brześciu karmiącej suki. Wiele piwnicznych okienek w Mińsku jest zamurowywanych, bez sprawdzenia, czy w piwnicach nie pozostają koty, jeśli jakiś zostanie – skazany jest na śmierć głodową. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszystkie okna piwniczne powinny być zasłonięte kratkami, by zapobiegać dostawaniu się do środka gryzoni.

– Koty tam zdychają. Słyszymy argumenty, żeby zabrać je do siebie. Ale zgodnie z naszymi przepisami można trzymać w domu tylko dwa zwierzęta – mówi Puszkiewicz, która w prywatnym schronisku pod Mińskiem opiekuje się 20 psami i kotami.

– W Moskwie zniesiono nakaz kratek. Powołujemy się też na przykład Warszawy – mówi Puszkiewicz, przypominając, że Lech Kaczyński, jako prezydent Warszawy, apelował o otwieranie okien piwnicznych w czasie mrozów i oferował darmową karmę bezpańskim kotom.

Próby przyjęcia na Białorusi ustawy o obronie praw zwierząt podejmowane były już trzykrotnie. Wszystkie zostały odrzucone.