Nie ma rzeczy, której nie da się zjeść


Amerykańska firma ubezpieczeniowa Veterinary Pet Insurance (VIP) opublikowała coroczny raport, w którym opisuje najdziwniejsze rzeczy, jakie zjadły ostatnio psy i koty (opracowuje go na podstawie zgłaszanych do niej przypadków).

Amerykańska firma ubezpieczeniowa Veterinary Pet Insurance (VIP) opublikowała coroczny raport, w którym opisuje najdziwniejsze rzeczy, jakie zjadły ostatnio psy i koty (opracowuje go na podstawie zgłaszanych do niej przypadków). Podstawowy wniosek? Nie ma rzeczy, której nie da się zjeść.

Na tegorocznej liście „smakołyków” znalazły się m.in. meduza, klej do protez dentystycznych, pędzelek do makijażu, haczyk na ryby, aparat słuchowy, ostrza do golarki, kawałek jeleniego poroża, pilot TV, różaniec, kostium kąpielowy, tampony, brudne pieluchy, okulary. Słowem wszystko, co – choćby przez przypadek – na moment znalazło się na podłodze.

Koszt leczenia zwierząt, które to wszystko pochłonęły, sięgnął, bagatela, 3 mln dolarów…