Spa dla kota – nie tylko dla wystawowych


Nie tylko koty wystawowe wymagają odpowiedniej pielęgnacji. Jak powinno wyglądać prawdziwe spa dla kota?

Jak naprawdę powinny wyglądać kąpiele kotów, sprawdziliśmy w warszawskim salonie „Spa dla Kota i Psa”.

Rozmowa z Marią Modrzejewską, właścicielką salonu „Spa dla Kota i Psa”

spa dla kota
fot. Shutterstock

Jakie usługi oferujecie swoim czworonożnym klientom?

Zajmujemy się pielęgnacją zarówno psów jak i kotów – różnych ras. Od kociej arystokracji po zwykle dachowce. Kąpiemy je w różnych środkach i specyfikach, które dobrze działają na sierść i na skórę (nie podrażniają, ułatwiają rozczesywanie). Stosowanie dobrych kosmetyków i odżywek jest bardzo istotne, bowiem na co dzień wiele czynników źle wpływa na kocią sierść, np. zanieczyszczenie środowiska, niska jakość wody, zły sposób odżywiana.

Ponadto koty strzyżemy, czeszemy, obcinamy im pazury, przemywamy oczy, czyścimy uszy i zęby. A także… masujemy,  gdy jest taka potrzeba. Zdarza się, że wizyta w salonie chroni zdrowie kota. Przy okazji wykrywamy bowiem np. kleszcze, brodawki czy zmiany skórne, których właściciel często nie zauważa.

Poza tym – doradzamy. Gdy zauważymy, że włos robi się watowaty, jest inny niż powinien być, ma jakieś wady genetyczne, radzimy, jakich środków pielęgnacyjnych powinno się używać. Dobieramy kosmetyki najlepsze dla danego kota.

Czy właściciel może być obecny przy zabiegach?

Oczywiście, że tak. Przy kotach bardziej ruchliwych, agresywnych albo bojaźliwych jest to wręcz wskazane.

Czy zwierzęta, tak jak ludzie, relaksują się w spa dla kota?

W większości nie lubią zabiegów. Może dlatego, że najczęściej trafiają do nas koty długowłose w tzw. „sytuacji podbramkowej”,  kiedy są już tak bardzo skołtunione, że grożą im odparzenia skórne. Jedynym ratunkiem jest dla nich ogolenie. Używamy do tego specjalnej maszynki, tzw. zeróweczki, która precyzyjnie wycina skołtunioną sierść tuż przy skórze. Nożyczki w takich wypadkach są niewskazane, gdyż mogą pokaleczyć skórę kota.
Gdy dobrze się dba o kota, wystarczy wizyta w salonie raz na dwa, trzy miesiące. Trzeba jednak pamiętać, że kot musi być codziennie wyczesywany w domu.

A na jakie zabiegi przychodzą koty krótkowłose?

Najczęściej na kąpiele.  Oferujemy kilka ich rodzajów: tradycyjną w wodzie z użyciem aromatycznych olejków,  w specjalnym pudrze do mycia na sucho (puder wciera się w sierść, a następnie wyczesuje) lub w otrębach (podgrzane otręby wciera się w futerko kota, a po pewnym czasie  – wyczesuje). Ta ostatnia metoda jest najbardziej czasochłonna, ale przynosi najlepsze efekty. Otręby są naturalne, dlatego koty najlepiej taką kąpiel znoszą.

spa dla kota
fot. Shutterstock

Które koty – krótkowłose czy długowłose – są trudniejsze w pielęgnacji?

Zdecydowanie długowłose – zwłaszcza Maine Coony i persy. Mają one delikatną sierść, dlatego musimy stosować odpowiednio dobrane szczotki i grzebienie, żeby jej nie wydzierać i nie drażnić skóry.

Jak koty reagują na zabiegi?

Chowają się w zakamarki. Mieliśmy kiedyś persa, który schował się do łóżka i za żadne skarby nie chciał się stamtąd ruszyć.

Ile czasu trwa przeciętna wizyta w salonie?

Od 1,5 do 2 godzin – w zależności od wielkości zwierzęcia i wykonywanych  zabiegów.

Ile kosztuje spa dla kota?

Kąpiel, czesanie kota i usunięcie kołtunów to wydatek rzędu 50-60 złotych.

Przygotowujecie również koty do wystaw?

Tak – kąpiemy je, czeszemy, a właścicielom doradzamy, co zrobić, by najlepiej się prezentowały. Ale najczęściej naszymi klientami są koty ludzi zabieganych i zapracowanych, którym brakuje na co dzień  czasu na pielęgnację swojego pupila. Właściciele kotów wystawowych zazwyczaj mają dla nich więcej czasu.

dziwczyna czesze kota rasy maine coon
fot. Shutterstock

Czy kota trzeba w jakiś szczególny sposób przygotować do wizyty w salonie?

Wystarczy ograniczyć mu stres podczas podróży.  Dobrze jest przyjść pół godziny wcześniej, aby kot mógł spokojnie zapoznać się z otoczeniem. Powinien poczuć się bezpiecznie i choć trochę się zadomowić.

Który z klientów szczególnie zapadł Pani w pamięci?

Mieliśmy kiedyś kota umówionego na kąpiel i czesanie. Odwiedziła nas wtedy telewizja, która chciała to  sfilmować. Jednak gdy tylko kot zobaczył tych wszystkich ludzi, schował się pod szafę  – fukał, prychał i nie pozwalał się do siebie zbliżyć. Dopiero gdy skończono kręcić zdjęcia,  można go było wyjąć. Ewidentnie nie chciał zostać gwiazdą telewizyjną.

Rozmawiała Katarzyna Pielak