Nie zabiłem a krew jest moja


Sprawa Wojciecha L. podejrzanego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem ponad 20 kotów ma ciąg dalszy. Obecnie mężczyzna odwołuje wcześniejsze zeznania i twierdzi, że jest niewinny. Nad jego losem zastanawiają się wciąż władze Śląskiego UM.

Sprawa Wojciecha L. podejrzanego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem ponad 20 kotów ma ciąg dalszy. Obecnie mężczyzna odwołuje wcześniejsze zeznania i twierdzi, że jest niewinny.

Nad jego losem zastanawiają się wciąż władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (podejrzany jest ich studentem). – Decyzję podejmie komisja dyscyplinarna, która zbierze się za kilka tygodni – mówi Agata Kalafarska, rzeczniczka prasowa ŚUM.

– Jestem niewinny – twierdzi Wojciech L. – To prawda, że adoptowałem cztery koty, ale potem je oddałem. Zaszkodzili mi ludzie, którzy nagadali na mnie głupot na policji. Mój komputer jest czysty, a krew, którą znaleziono w wannie była moja. Mam taką pracę, że często się kaleczę. Dzwonią do mnie anonimowe telefony, ktoś mi grozi, że jak wyjdę na ulicę to mnie zaje… Odwrócili się ode mnie przyjaciele, a moja rodzina jest nękana. Ktoś wskazał na mnie „to on jest mordercą 20 kotów” i się zaczęło. Nie jestem psychopatą, ktoś mnie po prostu wrabia.

Cały tekst: http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,14325107,Student_zapewnia__Nie_rzucalem_kotami_o_sciane.html#ixzz2bEF8iTJA