O kocie Maksim, który przeżył oblężenie Leningradu


Wojenna historia pewnego kota.

Podczas blokady Leningradu przez wojska niemieckie w okresie II Wojny Światowej w mieście wyginęły praktycznie wszystkie żywe zwierzęta, w tym koty – część zmarła z głodu, część została zjedzona przez głodujących ludzi. Niewiele osób wie, że jednemu mruczkowi udało się przeżyć ten trudny czas.

Jedyny ocalony

Miał na imię Maksim i był czarnym kotem z białymi znaczeniami. Mieszkał wraz z ludzką rodziną i papugą Jackiem. Ludzie zdobywali z trudem pożywienie, także dla Maksima. Wychodząc, zamykali kota w małej komórce, z troski by nie wyszedł i nie skończył w czyimś garnku jako obiad. Kot wychudł i był w fatalnej kondycji z racji ubogiego jedzenia, ale – żył. Żal im było zjeść kota lub papugę, w końcu byli to członkowie rodziny…

Maksim - zdjęcie z okresu po II Wojnie Światowej
fot. CC0 (domain public)

Pewnego dnia zapomnieli zamknąć go w komórce. Pod ich nieobecność Maksim opuścił kryjówkę i otworzył jakiś cudem klatkę papugi. Po powrocie do domu zaskoczona rodzina zobaczyła niezwykły obrazek – Maksim i Jack spali wtuleni w siebie, ogrzewając się własnymi ciałkami. Niedługo później niestety Jack zmarł. Maksim przeżył oblężenie miasta i żył aż do roku 1957, kiedy to zmarł ze starości.

Całą historię wysłuchał i spisał dziennikarz Komsomolskoj Prawdy.

Po zakończeniu blokady do miasta sprowadzono z okolicznych okręgów ponad 5 tysięcy kotów, by zwalczyły plagę szczurów w Leningradzie, jakie rozpanoszyły się po wyginięciu mruczków.

Petersburg, zwany dawniej Leningradem, kocha koty. W mieście można znaleźć kilka posągów kotów, jest też cała mrucząca gwardia Ermitażu.