O najprawdopodobniej pierwszych nevach w Polsce

Moja kotka syberyjska powiła kocięta. Radości dużo, ale - z dwoma było coś nie tak - jakieś jasne, beżowe, chyba chore?...

 

Na początku lipca 1999 roku moja koteczka Doxi z Baśni powiła kocięta. Ojcem był przepiękny pręgowany dziko kocur – dopiero co sprowadzony z Rosji przez Jolę Sztykiel. Uciechy było bardzo dużo, ale kiedy maluszki wyschły i pochwaliły się swoim pięknym futerkiem naszły mnie wątpliwości czy wszystko jest w porządku…. Dwa kociaczki (kocurek i koteczka) były typowymi dla sybiraków pręgusami, ale dwa pozostałe kocurki – tragedia – jakieś jasne, prawie beżowe a i pręgowania na nich ani śladu. Szybko zadzwoniłam do Joli Sztykiel – pierwszej i najbardziej znanej hodowczyni kotów syberyjskich – Jola przyjeżdżaj, z kociętami jest coś nie tak, chyba chore, bo urodziły się prawie łyse !!!

Jola, choć bardzo zdumiona szybko rozwiązała zagadkę tych „chorych” kocurków. Urodziły się pierwsze w Polsce kociaki nieuznawanej rasy Neva Masquerade.

Szczegółowe oględziny rodowodów ujawniły i rozwikłały tę tajemnicę. Ojciec mojej koteczki, import z Niemiec, posiadał w rodowodzie pradziadka w nieuznawanym kolorze (oznaczenia). Także ojciec kociąt – kolejny import, tym razem z Rosji, także przenosił ten gen po swoich przodkach, gdyż i w jego rodowodzie pradziadek miał oznaczenia.

Gen oznaczeń ujawnił się po czterech pokoleniach u dwóch moich kociaczków. Tak więc moje obawy o zdrowie i los kociąt zamieniły się w wielką radość – w mojej hodowli urodziły się pierwsze w Polsce kocięta Neva Masquerade. Kocurki te otrzymały imiona Bellus Nevskij Kates Garden i Bellis Nevskij Kates Garden. Z powodu swojego umaszczenia otrzymały rodowody kotów syberyjskich w nieuznanym kolorze.

Tekst dla Nevaclub napisała Pani Katarzyna Kuligowska; zamieszczamy za zgodą Nevaclub