Od dziś całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach


Na to uregulowanie prawne obrońcy zwierząt czekali od ponad 20 lat. Od dziś w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach. Przepisy zabraniają importu oraz sprzedaży kosmetyków i składników do ich produkcji.

Na to uregulowanie prawne obrońcy zwierząt czekali od ponad 20 lat. Od dziś w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach. Przepisy zabraniają importu oraz sprzedaży kosmetyków i składników do ich produkcji.
 

Od 11 marca 2009 zakazane są wszystkie testy składników kosmetyków na zwierzętach, z wyjątkiem badań toksyczności dawki powtarzanej, toksykokinetyki i wpływu na rozrodczość. Zakaz dotyczy wszelkich testów, które były wykonywane w celu oceny bezpieczeństwa kosmetyków. Mimo iż przepisy obowiązują od 2009 roku, na prośbę wielu firm kosmetycznych Bruksela wydłużyła termin wejścia w życie całkowitego zakazu do 2013 roku. Dała w ten sposób czas na opracowanie i zatwierdzenie innych testów sprawdzających działanie substancji kosmetycznych.

Obowiązujący od dziś zakaz wykonywania testów na zwierzętach nie dotyczy np. leków, suplementów diety i innych produktów. 

Większość istniejących na rynku związków chemicznych została w przeszłości przetestowana na zwierzętach, aby mogły być wprowadzone do obrotu niezależnie od ich późniejszych zastosowań. Wymaga tego także ustawodawstwo Unii Europejskiej dotyczące substancji chemicznych – rozporządzenie w sprawie (rejestracji, oceny i udzielania zezwoleń na substancje chemiczne). Wiele lat temu w Europie na zwierzętach przetestowano nawet… wodę destylowaną. Jednak nie wolno wykonywać testów, które mają na celu ocenę bezpieczeństwa kosmetyku. Powstają jednak też nowe substancje, kompozycje – co z nimi?

Do tej pory można było używać do produkcji kosmetyków półproduktów np. z Chin, nie wnikając w szczegóły ich produkcji czy testowania. Od dziś ma to być niemożliwe.

 

Kilka przykładów testów

Test na tolerancję błony śluzowej (Draize-Test)


Dla wykonania tego testu zakrapla się i wciera aparat do oka królika. Ponieważ króliki nie wydzielają płynu łzowego, substancja testowana pozostaje w oku zwierzęcia w skondensowanej formie min. przez 24 godziny. Skutkami tego testu mogą być silne zapalenie spojówek lub nawet całkowite zniszczenie oka.


Test na podrażnienie skóry

Również dla tego testu przeznacza się najczęściej króliki. Ostrzyżone, częściowo okaleczone partie skóry poddaje się działaniu testowanych substancji. Mogą przy tym wystąpić podrażnienia skóry, zapalenia i egzemy. Zarówno dla testu na tolerancję błony śluzowej, jak i dla testu na podrażnienia skóry zwierzęta są trzymane w zamknięciach w specjalnych klatkach, albo „zabezpieczane” specjalnymi opatrunkami lub obrożami uniemożliwiającymi lizanie i drapanie ran.


Test na toksyczność (Test LD50)


Dla testu na toksyczność „używa się” ssaków – dzisiaj przeważnie szczurów lub myszy. Każde ze zwierząt otrzymuje dokładnie określoną dawkę testowanej substancji. Substancje te dodaje się do pokarmu lub też zmusza się zwierzęta do połykania środka za pomocą sondy wewnętrznej. Inne substancje wstrzykiwane są domięśniowo, dożylnie lub do brzucha, albo zwierzę musi je wdychać. Po kilku dniach występują u nich skurcze, paraliż lub inne reakcje, które są obserwowane i protokołowane. Wreszcie zabija się zwierzęta, aby móc ocenić stopień szkodliwości substancji w organach i systemie nerwowym. W przypadku testu na toksyczność LD50 dla ustalenia nagłego działania trucizny chodzi o to, aby ustalić dawkę jakiejś substancji; połowa tych zabiegów powoduje śmierć zwierząt testowanych. Dla przeprowadzenia tego testu „zużywa się” co najmniej 30 zwierząt na każdą badaną substancję, często jednak znacznie więcej; są to zwykle myszy i szczury.
W międzyczasie dopuszczono do alternatywnego stosowania testów LD50, „Fixed-Dose-Procedure”, „Approximative LD50-Test” i metodę „Acute Toxic Class”. W przypadku pierwszej metody zwierzęta są zabijane na krótko przed ich śmiercią powodowaną przez truciznę. Dla obu następnych sposobów wspólnym jest to, że stwierdza się tu nagłe zatrucia, bez określania statystycznie koniecznej wartości LD50. Jeżeli w taki sposób liczba zwierząt-ofiar może zostać zmniejszona, to niezależnie od tego zwierzęta „użyte” do badań bardzo cierpią.


Czy faktycznie testy na zwierzętach gwarantowały bezpieczeństwo produktów dla ludzi?

Jest bardzo wątpliwe, aby wyniki testów prowadzonych na zwierzętach mogły być adekwatne w stosunku do ludzi.
Bezpieczeństwo jakiejś substancji lub produktu jest dowiedzione dopiero wówczas, gdy przez dziesiątki lat potwierdziły się one na rynku tym, że nie spowodowały skutków ubocznych u człowieka .
Sprawdzonych surowców i produktów mamy od dawna pod dostatkiem. Gdyby przemysłowi chodziło wyłącznie tylko o zdrowotną pewność jego preparatów musiałby zrezygnować z nowości. Ponieważ badania są niezbędne tylko wtedy, gdy nie można już zastosować starych, sprawdzonych materiałów, lecz musi się użyć nowych chemikaliów, które w zależności od ich koncentracji są trujące, to takie materiały nie powinny znajdować zastosowania w kosmetyce, choćby tylko ze względu na częste wywoływanie alergii. Nowe produkty nie służą klientkom, a w głównej mierze zyskowi producentów.
Istnieją od pewnego czasu nowe metody badań, pozwalające na ustalenie bezpieczeństwa i tolerancji nowych materiałów.


Nowe metody testowania tzw. „metody alternatywne” w stosunku do testów na zwierzętach

– Kultury komórkowe wykazują, czy dana substancja jest trująca, wpływa ujemnie na dziedziczność cech lub jest rakotwórcza .
– Tolerancja skóry może być zbadana testem „SKINTEX”, sztucznym systemem, który pozoruje budowę i funkcjonowanie ludzkiej skóry.
– Także do badań na tolerancję błony śluzowej stworzono odpowiedni sztuczny system o nazwie „EYTEX”. Tu są do dyspozycji także systemy „Test kurzego jaja” i uzupełniająco testy kultury komórkowej.

Z naukowego punktu widzenia nowe metody mają nawet przewagę nad testami na zwierzętach. Warunki wyjściowe do badań są ustalone bardzo dokładnie, ponieważ w przeciwieństwie do zwierząt, kultury komórkowe i systemy sztuczne nie są zależne od wahań i zmian samopoczucia, które mają bardzo duży wpływ na wyniki testów. W przypadku zastosowania systemu kultur komórek ludzkich lub systemów sztucznych, ukierunkowanych na warunki ludzkie, można uniknąć problemów z badaniem tolerancyjności.

Produkty końcowe mogą być wreszcie testowane pod względem ich tolerancyjności na ochotnikach, podobnie jak uprzednio testowano je na zwierzętach.

 

opracowano na podstawie: kosmopedia; Niemiecki Związek Ochrony Zwierząt „Eksperymenty na zwierzętach w kosmetyce”