Rozstanie a opieka dzielona nad kotem – czy to ma sens?


Rozstania zawsze są trudne. Co powinno zrobić dwoje ludzi, którzy dochodzą do wniosku, że ich droga nie idzie już w tym samym kierunku, a jednocześnie - oboje mocno kochają swojego kota?

Wiele osób rozważa w takiej sytuacji opiekę dzieloną. Na czym polega opieka dzielona nad kotem i czy to dobre rozwiązanie?

Czym jest opieka dzielona nad kotem?

Opieka dzielona nad kotem to system, w którym dwoje ludzi umawia się, że futrzak będzie spędzał od tej pory czas w dwóch miejscach, np. w schemacie: tydzień/dwa tygodnie/miesiąc w jednym miejscu, a następnie – w mieszkaniu drugiego z byłych partnerów, w takim samym okresie.

W przypadku rozwodu o takim rozwiązaniu może nawet zdecydować sąd. Jeśli natomiast partnerzy nie są małżeństwem, a decydują się na rozstanie  – powinni sami porozumieć się w kwestii tego, gdzie odtąd będzie mieszkał pupil (lub pupile). W oczywisty sposób  jedną z możliwości, jaka przychodzi w takiej sytuacji na myśl, jest opieka dzielona.

Opieka dzielona nad kotem – dlaczego nie?

Niestety, nie jest to dobre rozwiązanie dla kota. Po pierwsze, mruczki to zwierzęta terytorialne. Mocno przywiązują się do swojego otoczenia. Najlepiej czują się w znajomej przestrzeni, w miejscach, które „objęły w posiadanie”. Z tego powodu częste zmiany miejsca pobytu nie wyjdą im na dobre.

Po drugie, futrzaki kochają rutynę. Trudno o nią, jeśli każdy z dwojga ludzi zaczyna oddzielne życie – mogą zmienić się pory wstawania, czas przebywania w domu… Każdy w końcu idzie w swoją stronę i często zmienia swoje nawyki oraz funkcjonowanie. Pupil, który ląduje raz w jednym domu, raz w drugim, musi dostosować się do dwóch cyklów dobowych każdego z opiekunów, ich przyzwyczajeń, pór dnia. To dla niego bardzo trudne – mruczki opierają swoje życie na powtarzalności i rutynie. Nie fundujmy istotom, które kochamy, takiej huśtawki.

Nigdy nie rozdzielaj kotów!

Najgorszym pomysłem, na jaki można wpaść, jest rozdzielanie kotów – jeśli rozstająca się para ma pod opieką więcej niż jednego futrzaka. Zwierzęta przywiązują się do siebie, nawiązują relacje i na pewno za sobą tęsknią. Dlatego, choć sprawiedliwym wydaje się być rozwiązanie, w którym każdy z byłych partnerów przejmuje opiekę nad wybranym futrzakiem (lub kilkoma) – taka decyzja jest słuszna tylko, gdy myślimy o zadowoleniu opiekunów. W końcu każdy z nich zabiera ze sobą choć jednego ukochanego członka „stada”.

Jest to jednak bardzo niewłaściwe dla samych kotów, których nigdy nie powinno się rozdzielać! Najpewniej poskutkuje to problemami behawioralnymi. Oczywiście zdarzają się wyjątkowe sytuacje – na przykład, gdy drugi mruczek dołączył do domu kilka dni wcześniej, a socjalizacja nie przynosi do tej pory oczekiwanych rezultatów, krótko mówiąc – zwierzaki się nie tolerują. To jednak wyjątki od reguły.

Jeśli nie opieka dzielona, to co?

Przyjmując pod swój dach futrzaka powinniśmy brać pod uwagę, że jesteśmy zobowiązani dbać o jego dobro – nawet jeśli czasem oznacza to rezygnację z naszych własnych oczekiwań… Dlatego, odpowiedzialni opiekunowie powinni w przypadku rozstania zdecydować, kto zajmie się mruczkiem i zapewni mu ciepły, bezpieczny dom. Jeśli sytuacja między byłymi partnerami na to pozwala – druga osoba zawsze może co jakiś czas odwiedzać swojego czworonożnego przyjaciela. Nie wolno jednak dopuścić do tego, by mruczek padł ofiarą rozgrywek pomiędzy dwojgiem ludzi. To, co wydaje się sprawiedliwym rozwiązaniem z punktu widzenia człowieka, nie służy czasem dobru zwierzęcia. Warto o tym pamiętać.

Co o tym sądzicie? Czy waszym zdaniem opieka dzielona nad kotem to dobre rozwiązanie?

Autor: Marta Martyniak