Opowieść wigilijna o Tosi


W wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podobno. Co mówi w wigilię człowiek, w którym rodzi się bestia? "Niewinne dziecięce zabawy". Zakończenie dopisuje samo życie.Ta na zdjęciu to Tosia.

To było w grudniu 2009r. Wigilia Świąt Bożego Narodzenia. Mała miejscowość Taciszów na Śląsku.
Troje młodych ludzi oblewa łatwopalnym płynem (prawdopodobnie benzyną) dwuletnią domową kotkę i podpala. 
Tosia ze spaloną większością powierzchni ciała – przy maksymalnej pomocy weterynaryjnej i właścicieli – walczy o życie 34 godziny. Bardzo długie 34 godziny… Przypalona skóra odchodzi płatami od żywego mięsa postępująco na niemal całej powierzchni ciała… Po wyczerpaniu wszelkich dostępnych środków i możliwości uratowania – kotka zostaje uśpiona. 

Po zgłoszeniu sprawy na policję i złożeniu oficjalnego wniosku o ściganie – 26.12.2009 w niewyjaśnionych okolicznościach przed domem właścicieli znaleziony został w obecności policji drugi ich kot – z połamaną wieloodłamowo w czterech miejscach tylną łapą, pękniętą miednicą i złamanym ogone. Brak jakichkolwiek uszkodzeń futerka wykluczał przypadkowość uderzenia np. autem. Tego kota udało się uratować. Po wielu zabiegach, w tym poważnym operacyjnym z włożeniem śruby w łapę i długiej rehabilitacji zwierzę wróciło do prawie pełnego zdrowia.

Pomimo znacznego nagłośnieniu w mediach zaraz po zdarzeniu – w grudniu 2009 do dziś – pomimo dodatkowo bardzo mocnego aktu oskarżenia z dnia 30.03.2010  – Sąd Rejonowy w Gliwicach nie skazał sprawców.

IV Wydział Rodzinny rozpoczął proces wobec dwóch młodszych chłopców, natomiast Wydział IX Karny nie wyznaczył do dnia 21.01.2011 nawet terminu rozprawy przeciwko starszemu z chłopców. Sprawie grozi przedawnienie.

Sprawcy w dwóch pierwszych niezależnych (dokonanych w różnych miejscach) wypowiedziach „na gorąco” sami przyznali co zrobili, jak również, że byli tego w pełni świadomi. Upływający czas i współdziałający ze sprawcami doradcy w postaci rodziców i adwokatów… wyzwolił w nich określenie „nieszczęśliwego wypadku” podczas niewinnej dziecięcej zabawy… ze skutkami jak na zdjęciu.

Ustawa z 21 sierpnia 1997 o ochronie zwierząt (Dz. U. 1997 Nr 111 poz. 724) w art. 35 ust. 2 stanowi, że za zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.
Natomiast art. 4 pkt 12 stanowi,
że przez szczególne okrucieństwo zabijającego zwierzę rozumie się:
"(…)przedsiębranie przez sprawcę działań charakteryzujących się drastycznością form i metod zadawania śmierci, a zwłaszcza zadawanie śmierci w sposób wyszukany lub powolny, obliczony z premedytacją na zwiększenie rozmiaru cierpień i czasu ich trwania".

Polskie prawo nie ma dostatecznych regulacji prawnych i nie przewiduje wysokich kar w tym zakresie. Przestępcy są często nieuchwytni, W niemalże wszystkich przypadkach okrucieństwa wobec zwierząt kończy się na wyroku w zawieszeniu lub wysokiej grzywnie.
Znakomita większość spraw tego typu jest umarzana.
Wyrok, który padł kilka tygodni temu w sprawie zabitego psa husky, mówi, iż można coś zmienić.
Każdy z nas może sprawić, by polskie prawo lepiej chroniło zwierzęta oraz – ludzi. Bo od podpalenia kota do pobicia człowieka ze skutkiem śmiertelnym wcale nie jest taka długa droga.

"Nie bój się swoich wrogów – oni cię tylko mogą zabić. Nie bój się przyjaciół – oni cię tylko mogą zdradzić. Bój się obojętnych – oni nie mordują ani nie zdradzają, ale za ich milczącym przyzwoleniem światem rządzi mord i zdrada."

"Stosunek do zwierząt jest najbardziej wiarygodnym testem moralności człowieka" Janusz Czapiński, psycholog społeczny.

Już w tę niedzielę – Marsz NIE(Milczenia). W trakcje Marszu będą zbierane podpisy pod projektem nowej Ustawy o Ochronie  Zwierząt przygotowanej przez koalicje dla Zwierząt.

A w tej konkretnej sprawie kotki ze Śląska – można podpisać petycję on-line.

Od nas też coś zależy.