Otwórz okienko piwnicznemu kotu


Koty piwniczne - koty wolno żyjące, zdziczałe. Nikt nie wymyślił dla nich lepszego miejsca niż piwnice, garaże - życie obok człowieka.

Widujemy je niemal codziennie. W piwnicach, śmietnikach, na trawnikach, przemykające chyłkiem albo wygrzewające się na słońcu, uciekające ledwo do nich podejść. To koty wolno żyjące. Potomstwo kiedyś domowych kotów, ale zdziczałych często od pokoleń.

Ich status prawny jasno określa Ustawa o Ochronie Zwierząt:

Rozdział 6, Art. 21 – Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) – “Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”. Ustawa nakazuje także humanitarne traktowanie wszystkich zwierząt (Art. 5 – “Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania), zwierzę to nie rzecz a istota (Art. 1 – “Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”).

Bywa, że przeszkadzają, bo brudzą, przeszkadzają też ludzie dokarmiający koty.

A wystarczy wysterylizować (koty kastrowane nie znaczą a i „zapach” znika, zapewnić możliwość wychodzenia i załatwiania potrzeb fizjologicznych na zewnątrz pomieszczeń – kot to czyste zwierzę, instynktownie szuka piasku, ziemi, by tam wykopać dołek i zakopać „urobek”. Zadbać o czystość kociej stołówki. Może postawić zimą, gdy zamarznięta ziemia i mróz, kuwetę ze żwirkiem w piwnicy, pamiętając, by ją sprzątać co najmniej co kilka dni. A może zbudować kocie budki, ocieplane styropianem?

„Koty piwniczne – do schroniska” – potoczne stwierdzenie, ale niezgodne z prawem. Nikt nie wymyślił lepszego miejsca dla kotów zdziczałych niż piwnice i otoczenie człowieka. Schroniska są dla zwierząt bezdomnych – jak sama nazwa mówi, a piwniczniaki to nie są koty bezdomne ale wolno żyjące – one nigdy w domu nie mieszkały (nie mówimy tu o kotach wyrzucanych z domu na dwór), są dzikie i o ile ich potomstwo być może uda się oswoić i zmienić w domowe pieszczochy, to z dorosłymi jest to bardzo bardzo trudne. Koty wolno żyjące, o ile już trafią do schroniska, ich los jest tragiczny – przerażone zamknięciem, głosami, ludźmi, dosłownie łażą po ścianach, nie mając jak uciec i gdzie się skryć. Kto raz widział takiego dzikiego kota uczepionego siatki pod sufitem boksu, nigdy nie zapomni. Wolontariusze wiedzą, że rzadko – ale udaje się niektóre oswoić – czasem trwa to tydzień, czasem lata, i niestety bardzo często kot szybciej umrze niż się oswoi. A jakość życia takiego wiecznie przerażonego zwierzaka? Może lepszy rok życia na wolności, niełatwego, ale zgodnego z naturą wolno żyjącego kota, niż dwa lata w zamkniętym boksie. „Widziałam zbyt wiele dzikich kotów, które umarły w schronisku, nie doczekawszy domu ani lepszego losu.” Trzeba tylko pamiętać, by tym kotom zapewnić opiekę w miejscu ich przebywania.

Był pomysł, by koty wyprowadzić z bloków. Zbudowano drewniane budy na placyku otoczonym siatką. Ciasno. Siatka łatwa do pokonania i przez koty i przez ludzi. Za siatką tuż obok parking samochodowy. Pomysłu zaniechano, gdy pewnego dnia ktoś ukrzyżował kilka kotów. Właśnie w tym kocim slamsie. To była Warszawa, wcale nie w ludzkich slamsach te kocie zbudowano.

Administracje zapominają, że koty są elementem ekosystemu miejskiego. Bez nich nie poradzilibyśmy sobie z gryzoniami.

Kot wolno żyjący jest zwierzęciem pożytecznym, gdyż jest naturalnym wrogiem gryzoni. Ale by łapać myszy – musi być silny i dobrej kondycji. Dla kota łapanie myszy to naturalna zabawa, a nie tylko zdobywanie pożywienia.

Kot wolno żyjący (podwórkowy, piwniczny, działkowy) potrzebuje ludzkiej pomocy. Ciągle jeszcze słyszy się stereotypy, że koty w mieście same łatwo znajdą sobie pożywienie i schronienie. To nieprawda, bo szczelnie zamykane są pojemniki śmietników i zsypy w budynkach, a śmieci pakowane w specjalne worki foliowe. Zamykane i zabijane są okienka piwniczne – droga do ciepłych i bezpiecznych azyli. W jesienne chłody oraz mroźne zimowe dnie i noce, trudno jest przeżyć wolno żyjącym kotom. Ich szanse na przetrwanie zmniejsza brak ciepłego, suchego schronienia i pożywienia. Powoduje to wycieńczenie organizmu, choroby, a w efekcie śmierć.

Każdy człowiek, każda społeczność mieszkańców, dzieci w szkole – może pomóc zwierzętom. Wystarczy otworzyć okienka piwniczne, jedno – dwa w bloku, wystarczy.

A bardziej fachowo? Posłużymy się opisem ze strony www.weterynarz-radzi.pl:

W bezpiecznym piwnicznym miejscu należy zapewnić:

Wejście: „okienko” o otworze ok. 20×20 cm wyciętym w szybie i przesłoniętym półprzeźroczystą folią (kotarą). Lokalizację „okienka” dla kotów należy uzgodnić z administracją budynku oraz poinformować o tym wszystkich użytkowników budynku.

Bezpieczne miejsca wypoczynku w piwnicach. Można je zrobić samemu, w kilka osób taniej. Mogą to być budki ze sklejki, pudełka np. po sprzęcie rtv, a wewnątrz styropian (to tani materiał). Taką budkę wyściełamy w środku np. kocami, ręcznikami itp., które wymieniamy co jakiś czas.

Jak zrobić kocie budki ocieplane na zimę – pokazuje szczegółowy instruktaż na stronie Fundacji Kotylion.

Jedzenie i woda do picia zawsze świeże. Czyste plastikowe miski. Nie należy podawać MLEKA, ryb z ośćmi, mięsa drobiowego z kośćmi – można podawać np. puszkę dla kotów, mięso drobiowe, wołowe, cielęce – ale najwygodniej i najhigieniczniej karmę suchą – do każdej z tych potraw, z wyjątkiem „chrupek”, należy domieszać, do wyboru, gotowanego ryżu, płatków jęczmiennych, bądź owsianych lub drobnego makaronu.

W razie potrzeby kuwety ze specjalnym piaskiem (żwirkiem), ale gdy koty mają możliwość wyjścia, to swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają na dworze.

Warto zadbać o zdrowie i kocią kondycję – wszak silny, zdrowy i bezpieczny kot, odwdzięczy się zwalczaniem gryzoni – każdego kota wolno żyjącego należy: odpchlić, odrobaczyć nie rzadziej niż co pół roku (najlepiej co 3 miesiące), szczepić i leczyć w razie potrzeby. Kociętom lekarstwa najlepiej podawać z aromatycznym jedzonkiem – odrobiną pokarmu z puszki lub w pasztecie. Starszym i dorosłym kotom w kawałku mięsa lub podobnie jak kociakom.

Zanim przyjdzie wiosna wysterylizujmy te koty, by w kolejną zimę nie zamarzały i nie umierały z głodu następne pokolenia kotów.

“Rewanż”

A kiedy pada deszcz
Bezdomne koty mokną –
Co zrobić masz sam wiesz:
W piwnicy otwórz okno.

A kiedy szron się szkli,
spod nóg i kół śnieg pryska –
Zamknięte uchyl drzwi,
Zmarznięte wpuść kociska.

Bo może być i tak:
W twych grzechach zaczną grzebać,
A kot – da łapką znak,
Uchyli furtkę Nieba.

Ryszard Marek Groński

Autor: Joanna Nowakowska