Pascal


Pamiętam dzień, w którym go poznałam. Leżał na fotelu kociarni, wygrzewając brzuszek w zimowym słoneczku Kochał się głaskać, przytulać, czasem zaczepnie złapał rękę pazurkiem i przytrzymał. Tak bardzo pragnęliśmy dla niego Domu.

Powroty…

Pamiętam dzień, w którym go poznałam
Leżał na fotelu kociarni, wygrzewając brzuszek w zimowym słoneczku
Kochał się głaskać, przytulać, czasem zaczepnie złapał rękę pazurkiem i
przytrzymał
Tak dobrze czuł się z ludźmi, psami, kotami
Tak bardzo pragnęliśmy dla niego Domu
I zjawił się kiedyś ten Dom oczekiwany
pojechał Pascal ciesząc się jak kociak i my, jak dzieci przy siatce, z
radością
dwa dni trwała ta radość
powrót – alergia, słowo, które odebrało mu wszystko
Pascal posmutniał, nigdzie nie widać było tego wyluzowanego Kocurka,
zniknął filuterny uśmieszek, zniknęły iskierki oczach
poddawał się
przestał wierzyć
brak wiary zabija powoli
nadziei nie ma w zastrzykach
Koniec marca 2010 r. Pascal odchodzi, niczyj, nasz
tylko, jeden z wielu pensjonariuszy kociarni, którzy odeszli przez
zawiedzioną nadzieję
przepraszam Cię Pascal za ludzi

 

tekst: Magdalena Krajewska-Samulska; www.kotylion.pl