Pomagający kotom alarmują – kończą się talony!


Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt każda gmina w Polsce zobowiązana jest do corocznego opracowywania i realizacji planów zapobiegania bezdomności zwierząt. Plany te obejmują m.in. finansowanie darmowych zabiegów sterylizacji kotów bezdomnych.

W różnych gminach różnie rozwiązuje się ten zapis w praktyce, jedne wydają darmowe talony bezpośrednio karmicielom i osobom pomagającym kotom, inne rozdysponowują je między fundacje. Darmowe zabiegi sterylizacji wykonują lecznice wybrane w przetargach. W wielu przypadkach oprócz zabiegów wykonuje się też standardowe badanie kota, odpchlenie, czipowanie. Koty po zabiegu przetrzymuje się od dwóch dni do tygodnia. Ba, są takie gminy, w których programem tym obejmuje się też koty i psy właścicielskie, choć to nadal wyjątkowe sytuacje, dotyczące bogatych gmin.
Niestety, z wielu miast w Polsce docierają niepokojące głosy, że darmowe talony już się kończą lub skończyły, a do końca roku jeszcze sporo czasu… Do schronisk i fundacji nadal trafia mnóstwo kotek w ciąży i małych kociąt, czyli – „sezon kociakowy” wciąż trwa w najlepsze.
Co można zrobić? Zgłaszać problem do swoich gmin. Jeśli władze będą wiedzieć, jaka jest skala problemu i potrzeby, sygnalizowane przez mieszkańców, większa szansa, że zareagują. A może poszukać oszczędności – może zamiast przetrzymywać kota przez 7 dni, wystarczą 4 lub 5, a zaoszczędzone środki pomogą sfinansować większą ilość zabiegów kastracji, czyli zwiększą pulę talonów? Druga rzecz – zadbajmy o sterylizacje i kastracje własnych kotów oraz edukujmy innych, by nie wypuszczali zaciążonych lub niesterylizowanych kotów poza własne mieszkania. Sterylizować, sterylizować i jeszcze raz sterylizować.
Warto pamiętać, że praktycznie każda fundacja pro-kocia w swoim statucie ma sterylizacje „bezdomniaków” i kotów wolno żyjących. Jedno ale – budżety fundacji są o wiele, wiele skromniejsze niż gminne, tylko dzięki darowiznom fundacje mogą pomagać, m.in. płacąc za zabiegi sterylizacji.
Każdy z nas może zrobić coś dobrego.

A jak jest w Waszym mieście?