Pozwana do sądu za dokarmianie dzikich kotów


Stopka, niewielka miejscowość koło Koronowa, 100 km od Grudziądza. Miejscowość jakich w Polsce setki. W mediach nazwy te nagłośniła pewna sprawa, dotycząca kotów wolno żyjących i karmicielki. Śledzimy rozwój sytuacji niemal od początku.

Stopka, niewielka miejscowość koło Koronowa, 100 km od Grudziądza, kujawsko-pomorskie. Miejscowość jakich w Polsce setki. W mediach nazwy Stopki i Koronowa nagłośniła pewna sprawa, dotycząca kotów wolno żyjących i karmicielki. Śledzimy rozwój sytuacji niemal od początku. Czytaliśmy artykuły w prasie na ten temat oraz dyskusje na forach internetowych. Nawiązaliśmy też kontakt z panią Leną bezpośrednio oraz z Fundacją For Animals Oddział Grudziądz, pomagającą aktywnie w tej sprawie.

Ale zacznijmy od początku.

Zaczęło się w styczniu. Do Redakcji zadzwoniła dziennikarka z Gazety Wyborczej, przedstawiła pokrótce sprawę i zapytała o nasz pogląd i prosząc o ew. rady. Otóż w małej miejscowości pani Lena dokarmiała wolno żyjące koty. Robili to też czasem jej sąsiedzi. W którymś momencie koty zaczęły niektórym przeszkadzać. Bo były niekastrowane, bo ich przybywało, bo obok działki ROD, bo koty brudziły.

Dwie osoby z zarządu działek pozwały panią Lenę do sądu – zarzut: dokarmianie kotów. Karmicielkę skazano na 200zł grzywny. "Na terenie ogrodów działkowych i terenów przyległych do bloku mieszkalnego wbrew obowiązkowi nie usuwała nieczystości w postaci odchodów pozostawionych przez koty." Powołano sie na Regul.Gminy o utrzymaniu czystości na terenie gminy, który mówi o sprzątaniu po psach i innych zwierzętach domowych.

Oto co mówi o początkach tej sprawy szefowa FFA Oddział Grudziądz, pani Małgorzata Ziółkowska:

"Jestem zbulwersowana sprawą, o której właśnie usłyszałam.
W Stopce (wieś koło Koronowa, kujawsko-pomorskie) karmicielka kotów została ukarana przez sąd za złamanie zakazu dokarmiania kotów, a konkretnie podciągnięto to pod art. 10 ust.2a o czystości i utrzymaniu porządku w gminie
"wbrew obowiązkowi nie usuwała nieczystości w postaci odchodów pozostawionych przez koty".
Nie wiem co nakłada na Nią obowiązek sprzątania po kotach wolno żyjących. Opiekuje się kotami spod bloku, w którym mieszka i na działkach. Dokarmia, leczy. W planach sterylki.
Jest to kuriozalne, że dwaj panowie (z zarządu działek) rozpętali na Nią nagonkę, prześladowali i doprowadzili do tego, że ukarał Ją sąd. Co prawda grzywna jest symboliczna, ale 200 zł to mnóstwo karmy dla bezdomniaków.
Zwracała się o pomoc do Animals Bydgoszcz, wszczęto, ale i umorzono postępowanie o prześladowanie tej Pani.
Świadków ciągano po Policji i sądach, stworzono taką atmosferą, że inni ludzie odwrócili sie od Niej i zastraszeni przestali dokarmiać koty.
Mam skany pism, które Ona dostawał od policji i wyrok sądu, w który nie mogę uwierzyć.
Pani Lena przeszła wiele w życiu, m.in. śmierć syna, własną chorobę. Mówi, że koty to dla Niej jedyna miła odskocznia od życia. Poświęca im swój czas i pieniądze, a w zamian jest szykanowana.
Proszę wszystkich, aby pomogli mi nagłośnić tę sprawę i pomóc karmicielce.
Mamy XXI wiek i nagonkę, ba! nieomal spalenie na stosie czarownicy.
Jeśli ktoś chciałby wspomóc Panią Lenę w postaci karmy dla Jej podopiecznych proszę o kontakt.
Rozprawa, po odwołaniu od poprzedniego wyroku odbędzie się 24 stycznia w Bydgoszczy.


Rozprawa odbyła się i nie przyniosła rozwiązania, z powodu rozbieżności w definicji, czy te koty są kotami pani Leny czy kotami dzikimi (wolno żyjącymi). Wyznaczono kolejny termin rozprawy na 16 marca 2011r.

Pani Lena mieszka z mężem, nie ma własnych kotów, kiedyś miała psa, ale ten zmarł z powodu ciężkiej choroby. Było jej żal tych niczyich, dzikich i półdzikich kotów, zaczęła je dokarmiać, zbudowała dla nich budki na zimę. Sprzątała miseczki, by utrzymać w czystości kocią jadalnię. Gdy kotów przybywało, doszło do 20, zaczęła myśleć o sterylizacjach. Z własnej kieszeni nie było ją stać, jest osobą niemajętną. A to były dzikie koty, na mocy Ustawy o Ochronie Zwierząt każdy obywatel RP winien im opiekę:

 “Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”.

Jak nie udało się zakazać dokarmiania kotów, próbowano powoływać się na przepis o zakazie przetrzymywania kotów na działkach (ale przetrzymywać to można własne koty, nie wolno żyjące, które po prostu są i mają prawo do "swobodnego bytu" na mocy Ustawy).

Obecnie koty wolno żyjące w Stopce nie są odgórnie zaopiekowane przez lokalne władze. Być może sytuacja się zmieni – obecne rozmowy jeszcze trwają, i trzymamy mocno kciuki za ich powodzenie. Te koty będą wysterylizowane, dzięki działaniom pani Leny oraz współpracy osób przychylnych załagodzeniu konfliktu i współpracy. Działania są w toku.

Bo Stopka nie jest przysłowiowym Pcimiem Dolnym, tylko Stopką, jej mieszkańcy są częścią UE, myślą i potrafią zmienić poglądy. Tak, wierzymy w ludzi i ich chęć do współpracy oraz to, że sąsiedzi potrafią dojść do porozumienia, niezależnie od ustaleń prawnych – wszak żyją obok siebie i warto, by żyło się wszystkim lepiej, bez kłótni i wręcz zaszczuwania jedni drugich…

Próbowaliśmy poznać zdanie drugiej strony. Prosiliśmy o wypowiedź osoby, które anonimowo wygłaszały bardzo kategoryczne opinie o pani Lenie i kotach. Niestety nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Zacytujemy zatem fragment z forumowego wątku, który został usunięty na prośbę pani Leny, która ledwie już wytrzymuje nagonkę:

"To jest jakieś natręctwo, obsesja, niech się pani wezmie za leczenie, a nie funduje kotom sterylizację – po co im to cierpienie, przecież one mają prawo się rozmnażac tak jak nakazuje natura. To jest chore, co pani tu wyprawia.Teraz w marcu bdziemy przeżywać horror, a pani będzie łapać koty i skazywć je na cierpienie wożąc na sterylizację. To nie lepiej zmienic podejście do zwierząt? Pozwolić im żyć własnym życiem zgodnie z naturą, a nie zakłócać ich prawidłowego rytmu zycia. Pani robi tym zwierzętom wielką krzywdę!!!!!!A widziała pani na bramie, ile chorób przenoszą koty, a gdzie w takim razie szczepienia, przecież one żyją w zbyt dużej bliskości ludzi i siebie. A popularność jak chce pani budować sobie dzięki kotom, to wezwie się telewizję tvn. Oni wszystko dokładnie pokażą i panią też, z kazdej strony. "

Ze swojej strony wysłaliśmy mail do zarządu spółdzielni w Koronowie, przedstawiając naszą opinię na temat kotów wolno żyjących i ich dokarmiania oraz potencjalnego zagrożenia epidemiologicznego ze strony dzikich kotów. Powołaliśmy się na świetną opinię prawnika, sporządzoną dla Rzeszowskiego Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt (załączamy je w tym artykule w całości – za zgodą RSOZ).

Oto brzmienie listu w całości:

Witam,
 
Jesteśmy dużym serwisem ogólnopolskim o temacie kociej, miejscem spotkań hodowców, miłośników kotów oraz fundacji pro zwierzęcych i ludzi pomagających kotom. Współpracujemy zarówno z hodowcami kotów rasowych jak i organizacjami i fundacjami pro zwierzęcymi.
Popieramy aktywnie Ogólnopolską Akcję Sterylizacji Zwierząt – po raz 12 akcja rusza w marcu tego roku.
 
Chcielibyśmy zająć stanowisko w sprawie kotów wolno żyjących, odnosząc się bezpośrednio do sprawy kotów wolno żyjących dokarmianych przez panią Leonardę Biedak.
 
Pragniemy przypomnieć, iż w świetle Ustawy o Ochronie Zwierząt Rozdział 6, Art. 21 – Zwierzęta wolno żyjące (dzikie) – “Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”. Ustawa nakazuje także humanitarne traktowanie wszystkich zwierząt (Art. 5 – “Każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania), zwierzę to nie rzecz a istota (Art. 1 – “Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę”).
 
Do opieki nad zwierzętami wolno żyjącymi zobowiązani są zatem wszyscy obywatele RP, w szczególności urzędy gmin.
W ramach tej opieki koty wolno żyjące (dzikie) mają zagwarantowane prawo do bytowania i życia obok człowieka. Prowadzone są programy zapobiegania nadmiernemu rozmnażaniu kotów oraz bezdomności poprzez systematyczne akcje sterylizacji i kastracji.
Kotów nie będzie przybywać, gdy zostaną bezpłodne. O to w przypadku kotów wolno żyjących czynione są starania ze strony i Pani Leonardy, i Fundacji For Animals Oddział Grudziądz, i przez lokalne władze gminne. Pytanie, czy mieszkańcy Stopki równie dbają, by ich domowe koty były kastrowane – w tym samym celu – realizacji ogólnopolskiego programu zapobiegania bezdomności zwierząt. Koty wolno żyjące nie biorą się znikąd – to potomstwo kotów domowych, wtórnie zdziczałe. W tym potomstwo domowych niewykastrowanych kotek.
Dodatkowo kastrowane kocury nie znaczą terenu moczem, a i znika nieprzyjemny "zapach" moczu kastrowanego kocura.
 
"Koty piwniczne – do schroniska" – potoczne stwierdzenie, ale niezgodne z prawem. Nikt nie wymyślił lepszego miejsca dla kotów zdziczałych niż piwnice i otoczenie człowieka. Schroniska są dla zwierząt bezdomnych – jak sama nazwa mówi, a piwniczniaki to nie są koty bezdomne ale wolno żyjące – one nigdy w domu nie mieszkały (nie mówimy tu o kotach wyrzucanych z domu na dwór), są dzikie i o ile ich potomostwo być może uda się oswoić i zmienić w domowe pieszczochy, to z dorosłymi jest to bardzo bardzo trudne.
 

Administracje zapominają, że koty są elementem ekosystemu miejskiego. Bez nich nie poradzilibyśmy sobie z gryzoniami.

Kot wolno żyjący jest zwierzęciem pożytecznym, gdyż jest naturalnym wrogiem gryzoni. Ale by łapać myszy – musi być silny i dobrej kondycji. Dla kota łapanie myszy to naturalna zabawa, a nie tylko zdobywanie pożywienia.

Kot wolno żyjący (podwórkowy, piwniczny, działkowy) potrzebuje ludzkiej pomocy. Ciągle jeszcze słyszy się stereotypy, że koty w mieście same łatwo znajdą sobie pożywienie i schronienie. To nieprawda, bo szczelnie zamykane są pojemniki śmietników i zsypy w budynkach, a śmieci pakowane w specjalne worki foliowe. Zamykane i zabijane są okienka piwniczne – droga do ciepłych i bezpiecznych azyli. W jesienne chłody oraz mroźne zimowe dnie i noce, trudno jest przeżyć wolno żyjącym kotom. Ich szanse na przetrwanie zmniejsza brak ciepłego, suchego schronienia i pożywienia.

 
Zarzuty o kocich odchodach. Proszę spojrzeć na psy – ich odchody są o wiele groźniejsze, nieodrobaczane także domowe psy mogą w kale wydalać jaja tasiemca bąblowca, bardzo groźne dla człowieka, ponieważ mogą zagnieździć się w narządach wewn. jak wątroba, mózg człowieka, urosnąć do wielkich rozmiarów, i ratunku wówczas nie ma. Badania łódzkich piaskownic dla dzieci wykazały, że przeszło 50% z nich było siedliskiem jaj robaków w tym jaj bąblowca. Obecnie w Łodzi jak i w wielu innych miastach jest odgórny obowiązek sprzątania odchodów po swoim psie, w razie zaniedbania zagrożony karą grzywny.
 
Koty nie stanowią tak dużego zagrożenia jak niektórzy sugerują.
Posłużymy się fragmentem opinii prawnej z wyboldowanymi przez nas fragmentami szczególnie istotnymi w sprawie:
 
Zauważyć należy,że kotom wolno żyjącym przypisuje się roznoszenie drobnoustrojów i chorobotwórczych pasożytów ,którymi mogą zarażać inne zwierzęta i ludzi.Wśród chorób odzwierzęcych (tzw.zoonoz) bez wątpienia najpoważniejsza jest wścieklizna . Jednak bliższe badania przeprowadzone w wielu krajach wskazują,że koty nie odgrywają żadnej istotnej roli w tym zakresie . Ostatni odnotowany przypadek zakażenia człowieka przez kota miał miejsce w roku 1975 w USA. Nieporównywalnie większe ryzyko zakażenia wścieklizną stwarzają lisy czy psy. Inną poważną chorobą odzwierzęcą ,która może rozprzestrzeniać się przy udziale kotów i stwarzać zagrożenie dla człowieka oraz innych zwierząt jest toksoplazmoza wywoływana przez pierwotniaka Toxoplasma gonidii . Przypadki takie zostały faktycznie odnotowane . Jadnak trzeba mieć na uwadze i to,że Toxoplasma ma stosunkowo złożony cykl rozwojowy , w którym koty są żywicielami ostatecznymi , a szczury żywicielami pośrednimi co oznacza,że istotną sprawą jest zwalczanie gryzoni ,nie zaś kotów. Nie znaleziono natomiast dowodów , że koty odpowiadają za przenoszenie ostrej nagłej niewydolności oddechowej (choroba SARS) oraz ptasiej grypy (wirus AH5N1).Dla populacji kotów charakterystyczne są także choroby wirusowe jak : białaczki (wirus FeLV),nabyty niedobór immunologiczny (FIV) i zakaźne zapalenie otrzewnej (FIP). Jednak te i wiele innych schorzeń zakaźnych występuje nie tylko u kotów wolno żyjących ,lecz również kotów domowych , a częstotliwość zachorowań w obu przypadkach jest zbliżona . Konkludując można stwierdzić ,że koty wolno żyjące nie są jakimś znacznie większym zagrożeniem dla ludzi niż koty domowe lub inne zwierzęta .
 
Całość opinii zamieszczamy w załączniku do niniejszego maila.
 
Wirusy FeLV, FIV i FIP są niezakaźne dla człowieka i innych poza kotami zwierząt.
Największy procent zakażenia Toksoplazma gondii pochodzi ze spożywania tatara i innych skażonych produktów spożywczych.
 
 
Nasza Redakcja jest zbulwersowana całą sprawą i jej absurdalnością.
Dziś, gdy bestialskie akty okrucieństwa wobec zwierząt nie doczekują się rozpraw sądowych, gdy powszechnie nagłaśnia się takie przypadki, organizuje Marsze (NIE)milczenia, walcząc o zmianę prawa, by lepiej chroniło zwierzęta, sądzenie kogoś za dokarmianie kotów wolno żyjących, straszenie zakazami, mylenie pojęć, jest wielką ironią.
 
Zamiast się sądzić, może warto przyjrzeć się sobie, co można zrobić, by czyściej, bezpieczniej i zgodniej żyło się wszystkim. Może zacząć od własnych, domowych pupili, czy są szczepione, odrobaczane, czy nie rozmnażają się, zwiększając pulę zwierząt bezdomnych i wolno żyjących. Może zacząć sprzątać po własnych psach, jak ma to miejsce na całym cywilizowanym świecie.
A może tylko nie przeszkadzać innym, by mogli spokojnie pomagać, szczególnie gdy robią to mądrze.
Obecne działania zmierzają wszak w stronę ograniczenia populacji dzikich kotów w Stopce, a także dbania, by pozostałe były w dobrej kondycji i nie stanowiły zagrożenia dla nikogo.
 
 
Osobiście wierzymy w dobrą wolę i poszanowanie prawa.
 
z poważaniem
Redakcja

 

 

Rozprawa 16 marca w sądzie w Bydgoszczy, osoby chętne mogą przybyć.

Jeśli chcielibyście wypowiedzieć się w tej sprawie, prosimy o głosy.

Panią Lenę można wspomóc dobrymi słowami, a bardzo ich potrzebuje (można na nasz mail, przekażemy pani Lenie), oraz bardziej materialnie – wpłatami choćby symbolicznymi.

FFA udostępniła konto do wpłat na karmę dla kotów Leny.

Bank DnB Nord
49 1370 1170 0000 1706 4855 2204 
Nasz KRS : 0000265307
Fundacja For Animals Oddział Grudziądz

dopisek: dla kotów pani Leny