Prawdziwa kocia muzyka! Jaki wpływ miały koty na dzieła wielkich kompozytorów?


Musical "Koty" jest powszechnie znany, ale to nie jedyne dzieło inspirowane naszymi ukochanymi mruczkami. Na czyją twórczość miały wpływ?

O tym, że koty były czczone, wiadomo nie od dziś. Czy słowo „były” jest tu jednak odpowiednie? Prawdziwa kocia muzyka wybrzmiewa w niemal każdej epoce! Artyści nieustannie fascynują się kotami – ich charakterem, zachowaniem czy sposobem poruszania się. Oto przegląd takich kompozytorów.

Kocia muzyka, czyli duet buffo na dwa koty

Czy koty potrafią się kłócić? Jak najbardziej! Podobno te charakterne istoty podpatrzył kiedyś włoski kompozytor Gioachino Rossini. Duetto buffo di due Gatti – to utwór napisany na dwa soprany. Jego tekst składa się wyłącznie z jednego “słówka”: miau! Ten typowy koci odgłos wykonywany jest jednak za każdym razem przez śpiewaków w zupełnie inny sposób. W związku z tym nabiera wciąż nowych znaczeń. Sopranowa kocia kłótnia rozgrywa się najczęściej na zakończenie koncertu, w ramach bisów.

Kocia fuga

Domenico Scarlatti to kompozytor włoski okresu baroku. Kochał koty i z pewnością doszukiwał się w nich istot z duszą. W rezultacie o swojej kotce, Pulcinelli, opowiadał: „Kot często spaceruje po klawiszach, od jednego końca instrumentu do drugiego. Czasami zatrzymuje się, słuchając konkretnego dźwięku do momentu, w którym wibracja ustaje.” Po jednym z takich kocich, natchnionych „spacerów” Scarlatti zapisał na pięciolinii dźwięki, w które wsłuchała się jego Pulcinella. W ten sposób powstał temat kociej fugi g-moll: L499 – dość kojącego, jak na kocią muzykę, utworu na klawesyn.

Bieg po klawiaturze fortepianu – prawdziwa kocia muzyka!

Podobna sytuacja miała miejsce w Ameryce kilka wieków później. Confrey – amerykański kompozytor, pianista i jazzman – w 1921 roku napisał utwór solo na fortepian pod tytułem „Kitten on the Keys” (ang. Koty na klawiaturze). Pewnego dnia muzyk usłyszał, jak kot jego babci beztrosko przechadza się po klawiaturze fortepianu. Zainspirowany, postanowił zapisać swoje wrażenia słuchowe. Jak łatwo się domyślić, powstała z tego iście kocia muzyka, która w rezultacie bardzo szybko stała się hitem. Nietypowe połączenia dźwiękowe, trafnie oddające koci charakter, chód i temperament przyczyniły się do szybkiego wzrostu popularności muzyka.

 

Musical „Koty”

Kto by pomyślał, że jeden z najdłużej granych na West Endzie i Broadwayu musicali będzie właśnie o kotach! Kompozytor, Andrew Lloyd Webber, zafascynowany poezją noblisty T. S. Eliota poświęconej kotom, zapragnął stworzyć dzieło, które we wczesnych latach 80. XX wieku wywołało sporo kontrowersji. Właśnie dlatego „Koty” wywróciły świat musicalu do góry nogami! Trudno zresztą spodziewać się czegoś innego, gdy na scenę wkracza klan Dachowców. Widzowie poznają kolejno ich członków, wśród których odnaleźć można m.in. Grizabellę – odrzuconą przez świat sztuki kocią damę, kota Ram Tam Tamka, Kota Bywalca oraz inne osobliwości z kociego świata.

Typowo kocia fabuła

Wydaje się, że już sama fabuła oddaje klimat kociego zachowania – rządzi się swoimi prawami i niekiedy brak w niej logicznych powiązań. Krytycy postrzegają dzieło Webbera jako dowód na to, że nieważny może być temat, a istotne są wykonanie, muzyka oraz scenografia. My jednak obstajemy przy tym, że to z pewnością tytułowe koty przyciągnęły do kas londyńskich teatrów istne tłumy!

„Koty” wyróżniają się przede wszystkim świetną, natchnioną wręcz muzyką oraz tekstem na najwyższym poziomie. T. S. Eliot w wierszach o kotach bawił się słowem i konwencją. Liczne nawiązania do ludzkich zachowań sprawiają, że czytelnik odkrywa, jak wiele łączy człowieka z kotem. Dzięki ogromnej popularności musical został przetłumaczony na wiele języków i wystawiony na kilku kontynentach, dzięki czemu w świat dachowców wgląd miały aż 73 miliony widzów. Nawet dziś, w XXI wieku, trudno nie czcić kotów po takich sukcesach!

Zapisz się do newslettera Koty.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Autor: Natalia Borzuta
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments