Wydała 65 tysięcy zł na przeszczep nerki u kota


Mieszkanka Baltimore postanowiła zrobić wszystko, by uratować życie swojego 17-letniego kota.

Wszyscy powtarzamy, że ludzkie życie jest bezcenne – a skoro ludzkie, to czemu nie kocie? Z tego założenia wyszła Betsy Boyd, która cztery miesiące temu bez wahania wydała przeszło 40 procent swojej rocznej (!) pensji na przeszczep nerki u kota.

Bezcenne kocie zdrowie

Mieszkająca w Baltimore kobieta jest pracownikiem uniwersytetu i właścicielką sześciu kotów. Jeden z nich, 17-letni Stanley, dwa lata temu zaczął podupadać na zdrowiu. W październiku 2016 roku zdiagnozowano u niego niewydolność nerek – weterynarz przewidywał, że czarno-białemu kotu zostały góra trzy miesiące życia. Betsy była załamana, ale usłyszała od znajomego specjalisty o możliwości przeprowadzenia transplantacji. Zaczęła szukać informacji i weterynarza, który zoperowałby jej ulubieńca.

Gdy trafiła pod odpowiedni adres, a Stanley przeszedł szereg badań, zapadła decyzja o przeszczepie. Choć bliscy i znajomi sugerowali Betsy, że ze względu na zaawansowany wiek kota powinna odpuścić operację i po prostu pozwolić mu odejść, kobieta nie miała zamiaru się poddać.

Po zbadaniu Stanley’a rozważaliśmy z weterynarzem wszystkie „za” i „przeciw”. Oprócz chorych nerek, kotu nic tak naprawdę nie dolegało – chciał żyć. Gdyby wydawał się słaby lub przerażony, nie dążyłabym do operacji. Ale Stanley dobrze znosił wszystkie konsultacje i po prostu czułam jego wolę życia – mówiła Betsy.

Przeszczep nerki u kota – a co dalej?

Dawcą nerki został 2-letni kot Jay – oba zwierzaki przeszły operację pod koniec listopada. Rekonwalescencja Stanley’a trwała wiele tygodni, ale dziś kot powrócił do zwykłych aktywności i radośnie spaceruje w szelkach ze swoją panią. Młodszy kolega Jay, który praktycznie uratował mu życie, po operacji na stałe dołączył do rodziny i zamieszkał w domu Betsy.

przeszczep nerki u kota
Po lewej 17-letni Stanley, po prawej 2-letni Jay – dawca nerki | fot. www.facebook.com/dottie.zappone.14

Choć transplantacja kosztowała prawie 65 tysięcy zł, kobieta ani przez chwilę nie żałowała wydanej kwoty. Zdaje sobie też sprawę, że nawet kilka miesięcy po przeszczepie może dojść do powikłań i póki co zdrowie Stanley’a wciąż jest zagrożone – według statystyk dopiero po upływie pół roku od operacji szanse kota znacząco wzrosną. Betsy jednak wierzy, że jej ulubieniec najgorsze ma już za sobą i po prostu cieszy się jego towarzystwem.

Nawet jeśli Stanley odszedłby wcześniej niż później, wiedziałabym, że zrobiłam dla niego wszystko, co mogłam. Mamy już za sobą sporo naprawdę dobrych tygodni. Wiem, że kot jest szczęśliwy i już samo to było warte tych pieniędzy – powiedziała Betsy.

Choć historia przeszczepu nerki u 17-letniego kota może z różnych względów być postrzegana jako kontrowersyjna oraz nieetyczna, naszym zdaniem istnieje przynajmniej jeden powód, dla którego ma też optymistyczny wydźwięk. Dobrze, że istnieją na świecie ludzie gotowi poświęcić każdą kwotę, by ratować życie ukochanego zwierzęcia – nawet, gdy jest w tak zaawansowanym wieku, jak Stanley. Trzymamy kciuki za całkowity powrót do zdrowia!

Źródło: baltimoresun.com

Autor: Agata Kufel