Masz randkę w walentynki? Najpierw zapytaj kota, czy nie ma nic przeciwko!


Doświadczyłeś kiedyś takich krępujących sytuacji? Zna je chyba każdy kociarz!

Randka z kotem? Nie tym razem! Zbliża się święto zakochanych – to twój dzień! Twój i twojej drugiej połówki. Ale czy mruczek nie ma na ten temat odmiennego zdania?

Który opiekun kota nie znalazł się nigdy w kłopotliwej sytuacji, spowodowanej przez swojego ulubieńca? Niezręczne wydarzenia jak na złość najczęściej mają miejsce wtedy, kiedy najmniej byśmy sobie ich życzyli. Przykład? Randka. Szykujesz się, planujesz, sprzątasz, gotujesz. A twój mruczek? Sabotuje…

Na niewiernych spadnie kara

Więc to tak? Święto miłości chcesz spędzić z kimś innym? Kot idzie w odstawkę, bo przyjdzie tu jakiś tam człowiek? Dobrze, szybko się przekona, co to znaczy mieszkać pod tym dachem z jedynym prawowitym pupilkiem!

Znasz to: siedzicie we dwoje, pijecie wino, wokół palą się świece. Wymarzona atmosfera na randkę! On jest zabawny, ona czarująca. Wasze usta powoli zbliżają się do siebie. Scena jak z filmu i nagle… słyszysz ten dźwięk. O nie, tylko nie to! Nie szuranie w kuwecie! Nie teraz!!! Ale nic już na to nie poradzisz. Mruczek już tam siedzi. Już bezczelnie patrzy się na ciebie, gdy wstajesz, żeby interweniować łopatką. Oby tylko mało romantyczna woń nie doszła do drugiej połówki, bo od tego przecież ciekną łzy, bynajmniej nie łzy wzruszenia… Poziom żenady osiąga szczyt, gdy musisz pokornie poczekać, aż kot zakopie swoją walentynkę. Na koniec spojrzy na ciebie niewinnymi oczętami, jakby chciał powiedzieć: ojej, przeszkodziłem?

Klapnę tu, OK?

Uff, sytuacja opanowana. Twoja druga połówka przyjęła niespodziewany przerywnik w randce ze zrozumieniem. Jeszcze będziecie się z tego śmiać. Przynajmniej masz taką nadzieję… Teraz czas odejść od stołu, zatańczyć wolny taniec do She’s like a wind i usiąść na kanapie, wpatrując się sobie w oczy. Jak romantycznie! Chwilo, trwaj! Możecie tak siedzieć przytuleni do końca świata, nic was nie rozdzieli, twoja głowa znajduje idealne miejsce na barku ukochanej osoby. I wtedy twój kot gramoli się wam na kolana! Zaraz, jak to? Kot? Tutaj? Teraz? A jakże! Przecież to jego kanapa, jego mieszkanie i jego człowiek. Skoro ktoś tu chce kogoś miłować, to mruczek zgłasza się na ochotnika.

I tak kończy się romantyczna atmosfera, w momencie gdy kiciuś usadza swoje cztery litery między wami, wyczekująco spogląda ci w oczy lub rozpoczyna rutynową toaletę swojego zaplecza. Akurat teraz musi to zrobić, bo to jest ważne i koniec.

Randka z pazurem

Normalnie nieszczęścia chodzą parami, ale doskonałością jest trójka. Dlatego jeszcze przynajmniej jedna rzecz musi się wydarzyć, by randka w towarzystwie kota mogła zostać uznana za zakończoną. W ruch muszą pójść pazurki…

Przecież twój puszek-okruszek to największa przylepa na świecie! A dziś dzień miłości, więc i on miłować pragnie. Musi wam to przecież okazać i, gramoląc się na nogę czy ramię, zrobi oczko w rajstopie albo zaciągnie nowy, elegancki sweterek, przy okazji zatapiając pazury w ciele rozkochanego randkowicza. Oczywiście oboje staracie się w tym momencie rozładować sytuację. Oblegany i traktowany kocim pazurem uśmiecha się słodko przez łzy, wysapując: chyba mnie polubił… Ty, koci rodzic, również nie dajesz po sobie poznać zakłopotania i z rozczuleniem na twarzy i piorunami w oczach odrywasz kocie pazurki od swojego wybranka lub wybranki, uważając, by sprawić mu przy tym jak najmniejszy ból.  Ale nie ma tego złego! Podobno trudne sytuacje umacniają związek.

Jak się kończy randka z kotem?

Randka z kotem zwykle nie może się odbyć bez chociażby jednego z tych punktów. Ale czemu tu się dziwić? Jako istoty najdoskonalsze i najwspanialsze, to one zasługują na wszelkie wyrazy miłości. Kiedyś może się tego nauczymy, a tymczasem… cieszmy się, że w swojej łaskawości nie sabotują naszych randek na poważnie. Przecież one nie robią tego specjalnie!

Czytaj też: 5 pomysłów na walentynki z kotem

Autor: Julia Dzierżak
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments