Rastaman – prawdziwa historia


Kot w schronisku ma obróżkę z numerkiem, wpis w karcie i to wszystko. Rastaman był jednym z nich. Jego historii kibicowała społeczność pewnego forum kociego. To było trzy lata temu. Przypominamy jego historię. Bo kot to nie jest tylko kot. To magia.

 

Znam Cię od niedawna. Dwa i pół tygodnia.
Tak naprawdę zobaczyłam Cię dopiero tydzień temu. Przeglądałam zdjęcia ze schroniska. Zatrzymało mnie Twoje spojrzenie.
Widziałam wiele pięknych kocich oczu. Twoje są jedyne na świecie. Mądre oczy, myślące, oczy kota, który wiele widział, wiele wie i rozumie.
Koty w boksie mają swoje ulubione miejsca, półki, koszyki. Ty siedzisz zawsze tam, w rogu boksu numer 2, na zimnej podmurówce, koło siatki. Stąd widać drzwi na świat poza kociarnią. Drzwi do domu.
Widziałeś wiele powitań i pożegnań.
Kiedyś Ty sam przyszedłeś tymi drzwiami. Nie byłeś wtedy Rastamanem. Miałeś gładką sierść tygrysa.
Nie chciałeś jeść. Twoje futro porosło dredami. Smutny bunt kota. Bo jak inaczej może się kot buntować przeciw losowi?
Ty nie krzyczysz. Milczysz. Patrzysz.
Krzyczą Twoje oczy.

Widzę Cię co tydzień wchodząc do kociarni. Zawsze tam, tuż za siatką, w rogu.
Rastuś, mówimy do Ciebie pieszczotliwie. Podsuwamy co lepsze kaski. Ty wolisz pieszczoty. Przy nas jesz.
Gdy nie ma człowieka, zastygasz na straży w kącie boksu numer 2. Czekasz.
Nie ma czasu na jedzenie.
Czas jest czekaniem na Dom.
Czekasz od lutego tego roku, 9 miesięcy, ile to dni, minut, sekund?
6-letni, młody przecież. Lubisz dokazywać, znasz się na dobrej zabawie.

Za kilka dni znów zobaczę Twoje oczy. Smutne i mądre.
Oczy Przyjaciela.

 

05.11.2007
Widziałam Cię znów wczoraj. Chudniesz w tempie zastraszającym.
Lampka świeci na czerwono. Ostro. Giniesz w oczach.

06.11.2007
Dobra dusza przygarnęła Cię do domu tymczasowego.

08.11.2007
Testy i badania krwi – ok!

hmm…. nie wiem, czy jeszcze szukamy domu
Jest DT na długo, długo, bardzo długo… a jak super dobry DS się znajdzie, i DT zgodzi się oddać Rastusia, to kolega pójdzie w świat.

20.11.2007
opinia weterynarza:

„Rastuś nie zrobił do tej pory żadnej kupki. Raz zwymiotował. Obserwując go, zauważyłam, z e ma silne ataki bólowe co kilka godzin. Płacze wtedy, kładzie się, raz zwymiotował. Podawanie kroplówek dootrzewnowo Rastusiowi to naprawdę trudna sprawa, bo jest tragicznie chudy.
U Rastusia na 90% problem dotyczy trzustki. Nie wiemy jeszcze, czy podłoże jest zapalne czy nowotworowe lub martwicze. Część z lekarzy, u których jest konsultowany, zasugerowała bezwysiękową postać FIP, która doprowadziła do zespołu DIC (wykrzepianie wewnątrznaczyniowe).
Nad stanem i sposobem leczenia Rastka myśli wiele mądrych głów w całej Polsce. Wszyscy mówią o rokowaniu złym
My będziemy walczyć.”

 

"Może pojawił się tu tylko po to, aby zjednoczyć tylu ludzi w walce o jedno, małe, kocie życie ? Aby pokazać, że nie liczą się uprzedzenia, osobiste animozje, międzyludzkie nieporozumienia?

Osiągnął swój cel.
Teraz być może załatwia inne, kocie sprawy… Może bawi się w ganianego z innymi kotami, a może matkuje jakiemuś zagubionemu miotowi maluchów…
Z pewnością jednak jest znów potężnym, zdrowym Kotem Szablastym.

Dziękuję Wam wszystkim, że byliście tutaj. Że nie opuściliście Rastamana, aż do końca.

Do zobaczenia, Dredziku [‚]”

Bądź szczęśliwy za Tęczowym Mostem, niezwykły, mądry kocie…

 

Opowiadanie udostępnił Kotylion.