Wszystko płynie? U tych kotów na pewno – zobacz niesamowite schronisko zbudowane na łodzi!


Te koty mieszkają na łodzi od 60 lat, ale jeszcze nigdy nie zamoczyły sobie łap. Wszystko dzięki troskliwej opiece ludzi.

Schronisko na łodzi zacumowanej u brzegu amsterdamskiego kanału? Brzmi jak wstęp do niedzielnego filmu familijnego, ale nie. Ono naprawdę istnieje. Musisz je zobaczyć! Niby mówi się, że koty nie znoszą wody jak mało kto. Jednak kilkadziesiąt amsterdamskich mruczków właśnie na niej znalazło kochający dom tymczasowy i… zdaje się, że nie narzekają ani na brak wygód, ani na otoczenie.

Jak powstało schronisko na łodzi?

Wszystko zaczęło się w latach 60., kiedy miłośniczka kotów, Henriette van Weelde, podjęła decyzję o przygarnięciu kociej bezdomnej rodzinki, koczującej pod drzewem blisko jej domu. Henriette dała maluchom kochający dom, ale na tym się nie skończyło. Brała pod opiekę kolejne potrzebujące mruczki i szybko zapracowała sobie na przezwisko kociej damy. Niestety ludzie zaczęli wykorzystywać jej wielkie serce i słabość do kotów. Henriette dostawała pod opiekę coraz więcej mruczków, którymi nie chcieli lub nie mogli zajmować się poprzedni opiekunowie. Nic dziwnego, że jej mieszkanie stało się dla sporego stadka stanowczo za ciasne. Wtedy do głowy wpadł jej pewien pomysł…

Henriette postanowiła stworzyć swoim mruczkom coś na kształt schroniska na wodzie. Mogła ten pomysł zrealizować, ponieważ jej mieszkanie znajdowało się naprzeciwko kanału, gdzie w 1968 r. umieściła zakupioną barkę. Wyposażyła ją we wszelkie niezbędne do kociego życia artykuły i sprzęty, a gdy wszystko było gotowe, umieściła w schronisku na wodzie swoich kocich podopiecznych.

View this post on Instagram

A loving 2019 to every catlover and other people. Een liefdevolle 2019 voor alle kattenliefhebber en andere mensen. #kat #cat #depoezenboot #thecatboat #amsterdam (picture taken by H.Cock)

A post shared by De Poezenboot (@depoezenboot.amsterdam) on

Jedna osoba i 50 kotów?!

Zapytacie, jak Henriette dawała radę sama nad tym wszystkim zapanować? Na szczęście nie musiała… Kocie schronisko na wodzie bardzo szybko znalazło się „na językach”. Równocześnie zaczęły napływać propozycje bezinteresownej pomocy przy jego prowadzeniu. Aby pomieścić coraz większe grono lokatorów i opiekunów, właścicielka musiała już 4 lata po otwarciu zakupić nową, większą łódź, która do dziś służy za jedyne kocie przytulisko na wodzie.

Jeśli ty również chciałbyś włączyć się w pomoc schronisku w twojej okolicy, dowiedz się, co w takich miejscach jest najbardziej przydatne.

View this post on Instagram

Etenstijd! #depoezenboot #thecatboat #kat #cat #amsterdam

A post shared by De Poezenboot (@depoezenboot.amsterdam) on

Misja Depoezenboat

Kocie schronisko na wodzie istnieje do dziś, a jego zadaniem jest otaczanie opieką potrzebujących kociaków oraz szukanie dla nich nowych, kochających rodzin. Oznacza to, że Depoezenboat nie jest typową atrakcją turystyczną. Na łódź oczywiście można wejść, ale tylko w określonych godzinach i przede wszystkim po to, by poznać przyszłego kociego towarzysza. Taka wizja przyświecała projektowi 60 lat temu i taka pozostała do dziś. Procedura adopcyjna jest bardzo rygorystyczna, jednak służy tylko i wyłącznie dobru mruczków. Ich tymczasowi opiekunowie chcą mieć pewność, że oddają je w dobre ręce.

Na czas pandemii wizyty w kocim schronisku na wodzie zostały wstrzymane. Aby utrzymać ciągłość adopcji, organizowane są spotkania wideo i rozmowy telefoniczne, umożliwiające poznanie mieszkających tam pięćdziesięciu kocich żeglarzy i potencjalnych opiekunów.

Jesteś ciekaw innych nietypowych schronisk dla kotów? Poznaj to najnowocześniejsze w Polsce – kliknij TUTAJ.

źródło: Boredpanda | zdjęcia: Instagram

Autor: Julia Dzierżak