W Olsztynie zaatakowano lekarkę weterynarii. Powód? Hejt na schronisko


Ostatnio schronisko w Olsztynie spotkało się z ogromnym hejtem, który prawdopodobnie przyczynił się do ataku na lekarkę. Sprawę bada policja.

Pracująca w olsztyńskim schronisku lekarka weterynarii została zaatakowana w drodze do pracy. Napadły ją dwie kobiety ubrane w maseczki. Nie chodziło jednak o rabunek, bo nic nie zostało skradzione. Pracownicy podejrzewają więc, że napaść była związana z hejtem, jaki w ostatnim czasie uderzył w schronisko w Olsztynie. Dlaczego ta placówka znalazła się pod ostrzałem?

Schronisko w Olsztynie ofiarą hejtu

Każde schronisko zobowiązane jest sporządzać raporty o liczbie zwierząt przyjętych, adoptowanych, zmarłych, zagubionych i uśpionych. Jednak gdy do mediów społecznościowych trafiły informacje o usypianiu kotów w Schronisku dla Zwierząt w Olsztynie, w internecie zawrzało. Tak duża liczba uśpionych kotów wywołała ogromną falę hejtu i nienawistnych komentarzy kierowanych w stronę tej placówki. Okazało się jednak, że całe zamieszanie było wynikiem nieporozumienia… Informacje o kotach poddanych eutanazji pochodziły bowiem z obszernego przedziału czasowego, a nie jednego dnia.

Chociaż przy każdym była data, ludzie tego nie zauważyli. To zaogniło sytuację na forach, na których wypowiadają się również byli wolontariusze schroniska w Olsztynie. Do mnie też zadzwoniła osoba, która miała pretensje. Odebrałam telefon z zastrzeżonego numeru w niedzielę, chwilę po audycji w radiu, w którym byłam gościem. Usłyszałam w słuchawce: „Jak pani nie wstyd. Opowiada pani o schronisku, a tu koty są mordowane” – opowiada jedna z wolontariuszek schroniska „Gazecie Olsztyńskiej”.

Hejt na schronisko w Olsztynie skończył się napaścią

Do napaści na lekarkę weterynarii doszło dzień po telefonie, jaki odebrała wolontariuszka, między 6.30 a 7.00 na biegnącej przez las drodze prowadzącej do Schroniska dla Zwierząt w Olsztynie. Kobieta nie została jednak obrabowana. Najprawdopodobniej również stała się ofiarą nienawistnych komentarzy i hejtu związanego z eutanazją kotów.

Sprawę napaści zgłosiliśmy odpowiednim służbom. Pani doktor czuje się już lepiej. Od razu po napaści zajęła głowę pracą ze zwierzętami – mówi Anna Barańska, dyrektor schroniska.

Schronisko w Olsztynie nie zamierza zignorować napaści na lekarkę weterynarii i dąży do ustalenia sprawców. Na swoim profilu na Facebooku pracownicy umieścili post, w którym proszą o pomoc w identyfikacji dwóch kobiet, które 26 lipca zaatakowały pracownika. Są to dwie kobiety o wzroście 165-170 cm, brunetka i blondynka. Sprawdzony będzie także okoliczny monitoring.

„Najłatwiej jest komentować”

Nie da się ukryć, że sytuacja kotów przebywających w schroniskach jest fatalna. Ogromna część mruczków trafiających do przytulisk cierpi ze względu na ogromny stres związany z przebywaniem w nowym miejscu, zamknięciem oraz obecnością obcych ludzi i innych kotów. Każdy, kto choć trochę zna się na tych zwierzętach wie, jak zabójczy potrafi być dla nich stres. Przede wszystkim osłabia on układ odpornościowy kota, co skutkuje zwiększoną podatnością na infekcje i śmiertelne choroby. Trzeba także pamiętać, ze do schroniska trafiają często koty po poważnych wypadkach i czasem jedynym sposobem na pomoc cierpiącemu kotu jest już tylko eutanazja. Tego jednak wiele osób – w tym wolontariuszy – wciąż nie rozumie!

Mam wrażenie, że niektórzy wolontariusze pracujący w schronisku oczekują niemożliwego albo mają zbyt wysokie wymagania od schroniska. Nie potrafią zrozumieć, że pewne sytuacje będą miały miejsce. One nie są ani dobre, ani złe. Po prostu są. Chodzi przede wszystkim o eutanazję. Niektóre zwierzęta są usypiane z uwagi na sytuację zdrowotną. Lekarze wiedzą, co robią. Nikt zresztą niczego nie ukrywa. Schronisko wywiązuje się z obowiązków raportowania i ujawniania danych – jakie są adopcje, przyjęcia i eutanazje. I z jakiego powodu – tłumaczy wolontariuszka.

Hejt na schroniska nie zawsze jest słuszny

Schronisko w Olsztynie to nie jedyne zajmujące się bezdomnymi zwierzętami miejsce, które spotkało się z nienawiścią ze strony zwierzolubów. Czasem zarzuty znęcania się nad zwierzętami, niesłusznych eutanazji i nieprawidłowych warunków mają swoje pokrycie w rzeczywistości. Tak jak na przykład w przypadku schroniska w Radysach. Jednak nie każdy hejt jest słuszny – często wynika wyłącznie z nieznajomości obowiązujących schroniska przepisów, a cierpią na nim przede wszystkim zwierzęta.

Uważam, że trzeba głośno mówić, jak wyglądają realia w schronisku. Jakie są przepisy i regulaminy. Ludzie tego nie rozumieją. Dlatego zapraszam do pracy w schronisku. Dopiero wtedy można przejrzeć na oczy, a nie pisać bzdury w sieci. Najgorsze, że przez takie nieprzychylne opinie cierpią zwierzęta. Schronisko jest potrzebne i ono nie przestanie działać tylko przez negatywne komentarze. Odbija się to na adopcjach, wolontariuszach i zatrzyma dopływ prywatnego wsparcia. Słowo to broń, która wycelowana jest w zwierzęta – kontynuuje wolontariuszka w wywiadzie dla „Gazety Olsztyńskiej”.

Gorąco zachęcamy do adopcji kotów ze schronisk. Tylko kochający dom może uchronić je od samotności, chorób i cierpienia, z jakimi wiąże się pobyt w nawet najlepszym schronisku. Zapraszamy także do śledzenia fanpage’a Schroniskowe koty do adopcji – Olsztyn, który udostępnia ogłoszenia potrzebujących mruczków z hejtowanego schroniska.

Autor: Aleksandra Prochocka
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments