Sezon na kocięta – czy to już ten moment?


Kiedy i dlaczego na świat przychodzi najwięcej kocich maluchów?

Wiosną i wczesnym latem często słyszy się o „wysypie” kociąt. Wszędzie pojawiają się ogłoszenia adopcyjne, a schroniska i fundacje pomagające zwierzętom mają jeszcze więcej pracy niż zwykle. No dobrze, ale czy można określić, kiedy tak naprawdę zaczyna się sezon na kocięta? Kiedy rodzi się najwięcej kotów?

Sezon na kocięta

Im bliżej początku kalendarzowej wiosny, tym wyraźniej świat budzi się do życia. Na gałązkach pojawiają się pierwsze pączki, a na podwórkach – „marcujące się” koty. Ma to związek z coraz dłuższymi dniami i wyższymi temperaturami, które mają wpływ na cykl reprodukcyjny samic. Kluczowym momentem jest przesilenie zimowe, które ma miejsce 21. grudnia. W zależności od pogody, pierwsze ruje mogą pojawiać się już w połowie stycznia, a więc na długo przed oficjalnym początkiem wiosny. Oznacza to, że w marcu – poza aktywniejszym łączeniem się kotów w pary – przychodzą już na świat pierwsze mioty. Można powiedzieć, że to właśnie wtedy zaczyna się sezon na kocięta, który trwa przez wiele kolejnych miesięcy…

Przez całą wiosnę i lato zwiększa się przyrost naturalny mruczków – fala narodzin zwalnia dopiero w okolicach równonocy jesiennej, 21. września. Gdy dni zaczynają być krótsze niż noce i zmniejsza się ilość światła słonecznego, wyciszeniu ulega również cykl reprodukcyjny kotów. Trzeba jednak podkreślić, że ta prawidłowość dotyczy przede wszystkim kotów wolno żyjących. W przypadku domowych mruczków nie jest to takie proste…

Kocięta rodzą się przez cały rok

W przypadku kotów niewychodzących, mieszkających przez cały rok w ciepłym domu, naturalny cykl rozrodczy może ulegać zachwianiu. Dobre warunki bytowe sprawiają, że wiele kotek miewa ruje przez cały rok – mogą więc zajść w ciążę i urodzić maluchy niezależnie od pory roku. Niestety, oznacza to także, że poszukujące domu kocięta trafiają do schronisk i fundacji przez wszystkie miesiące w roku, choć wiosną i latem z pewnością jest ich więcej. To jednak także może się zmienić – postępujące ocieplanie się klimatu także nie pozostaje bez znaczenia dla tempa kociej reprodukcji. Regulować mogą je tylko świadoma kastracja i sterylizacja – zarówno domowych, jak wolno żyjących zwierząt.

W wielu polskich gminach organizuje się sezonowe akcje kastracji i sterylizacji – opiekunowie kotów mogą skorzystać z możliwości wykonania darmowego zabiegu u swojego pupila. Wolontariusze i pracownicy różnych fundacji, a także miłośnicy kotów starają się też edukować społeczeństwo i obalać mity dotyczące zabiegów. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, kastracja jest bezpieczna i nie przynosi szkody zwierzęciu. Wręcz przeciwnie, nie tylko chroni przed niekontrolowanym rozrodem, ale także eliminuje ryzyko wystąpienia wielu groźnych chorób, takich jak ropomacicze w przypadku kotek. Każdy odpowiedzialny opiekun powinien o tym pamiętać.

Autor: Agata Kufel