5 rzeczy, które chciałby powiedzieć ci kot, gdy wychodzisz z nim na smyczy


Czy gdyby umiał mówić, okazałbyś się dobrym opiekunem? Może nie musiałby otwierać pyszczka? Sprawdź!

Spacerując z kotem, często można spotkać się z komentarzami przechodniów. Jedne bywają pochlebne, inne mniej, niektóre wyrażają zdumienie. A co, jeśli to twój kot skomentowałby wasz spacer na smyczy? Te rzeczy na pewno mógłby powiedzieć. Chyba że jesteś świetnym wyprowadzaczem i towarzyszem. Przekonajmy się!

1. Daj mi być kotem

To z pewnością najważniejsza myśl, którą twój kot chciałby ci przekazać. Brzmi banalnie, ale co to właściwie znaczy, dać mu być kotem? Cóż, po pierwsze należy pamiętać, że spacerując z kotem na smyczy, trzeba wyłączyć tryb „pies”. Mruczek spaceruje na zupełnie innych zasadach – idzie wolniej, częściej przystaje, łatwiej go wystraszyć. Nie ma się więc czemu dziwić, jeśli nie damy rady zrobić z kotem rundki dookoła osiedla czy parku, a zamiast tego będziemy z nim sterczeć w jednym miejscu.

2. Nigdy nie szarp za smyczkę!

To naprawdę nic przyjemnego. Kot wychodzi na spacer po to, żeby poczuć trochę wolności, a nie po to, by czuć się ograniczonym i kontrolowanym. Jeśli chcesz skłonić kota do przemieszczenia się, lepiej postaraj się go czymś zainteresować lub lekko popchnąć w stronę, w którą się razem udacie. Czasem opiekunom zdarza się też nieświadomie machać smyczą – tego też należy unikać. Smycz to przedłużenie twojej ręki. Kontakt, który dzięki niej utrzymujesz z kotem, powinien być świadomy i pozytywny.

Twój kot nieruchomieje, gdy ma na sobie szelki? Dowiedz się, dlaczego tak się dzieje TUTAJ.

3. Nie bierz mnie na ręce…

Częstym odruchem kocich (i psich) opiekunów, gdy widzą zbliżające się obce zwierzę, jest podniesienie swojego pupila i trzymanie go w objęciach, aż „niebezpieczeństwo” minie. Nie jest to dobre rozwiązanie. W ten sposób ograniczamy możliwość naturalnego reagowania zwierząt na siebie i pogłębiamy atmosferę zdenerwowania i niepewności. Często niewygodna pozycja może utrudniać kotu obserwację otoczenia, co dodatkowo go stresuje. Jeśli chcesz uniknąć spotkań z innymi zwierzętami, staraj się zawczasu odchodzić w inną stronę lub omijać je, zachowując bezpieczną odległość.

Twój kot niełatwo nawiązuje nowe znajomości? Koniecznie przeczytaj TEN ARTYKUŁ.

4. Podążaj za mną. Nawet w krzaki

Kot chodzi swoimi ścieżkami. Nie można oczekiwać, że będzie się grzecznie trzymał trasy wytyczonej przez chodnik. Wielu opiekunów musi zaakceptować fakt, że nie unikną oni przedzierania się za mruczkiem przez żywopłot czy krzewy. Często trzeba też spacerować wzdłuż bloku, tuż przy jego ścianie, zatrzymując się przy każdym piwnicznym okienku.

5. Nie bój się! Pozwól mi wskoczyć na niskie drzewko…

Wielu opiekunów boi się pozwolić mruczkom skorzystać z możliwości połażenia po drzewach. Ich lęk jest jak najbardziej uzasadniony. Po pierwsze, kot może wyrwać się ze smyczy i zaplątać się w nią, wchodząc na wyższe partie drzewa. Po drugie, nie wiadomo, kiedy postanowi zejść z powrotem na dół… Jednak nie można zapominać, że wchodzenie na drzewa to część kociej natury i odbieranie mruczkom tej przyjemności byłoby nie fair. Wystarczy wyposażyć je w dobrej jakości, dopasowane szelki, znaleźć bezpieczne drzewo i… pozwolić kotu się na nim wyszaleć pod czujnym okiem opiekuna. Przecież to świetny punkt obserwacyjny i okazja do zadbania o pazurki!

Wychodzenie z mruczkiem rządzi się swoimi prawami. Spacerując z kotem, trzeba być czujnym i wsłuchiwać się w komunikaty, które on nam wysyła. Przychylenie się do kociej natury z odpowiednią dozą zdrowego rozsądku to najlepsze połączenie na popołudniową przechadzkę.

Autor: Julia Dzierżak