Sparaliżowana kotka nadal opiekowała się kociętami


Siła matczynej miłości jest wielka. Nie ma na śmiecie mocniejszej więzi niż między małymi i ich mamą. Nawet sama blisko śmierci, kocia mama troskliwie zajmuje się swoimi kociętami.

Do Królewskiego Towarzystwa Zapobiegania Przemocy wobec Zwierząt (RSPCA) z Weston w Australii zadzwoniła zaniepokojona kobieta. Opowiedziała, iż usłyszała głośny trzask, wyszła z domu i zobaczyła swojego sąsiada, trzymającego za ogon bezwładną trójkolorową kotkę. Na pytanie, czy zwierzę żyje, sąsiad odpowiedział „Nie powinno jej być na moim podwórku.” Kobieta dokarmiała bezdomne koty, w tym także kolorową Princess. Wiedziała, że niedawno się okociła i gdzieś muszą być jej małe, teraz osierocone, jak sądziła.

Po przyjeździe na miejsce, pracownicy RSPCA rzeczywiście znaleźli kotkę, na szczęście żywą. Nie była sama. Wpół sparaliżowana, jakoś doczołgała się do swoich 1-tygodniowych kociąt, by się nimi opiekować. Cała rodzinka trafiła do szpitala weterynaryjnego. Badania wykazały, jak rozległy był uraz kotki. Rzucona przez wściekłego mężczyznę za przyczepę (na której była wraz z kociętami), doznała złamania kręgosłupa, nóg i zębów. Została sparaliżowana od połowy ciała w stronę ogona.

Według weterynarzy operacja nie wchodzi w tym wypadku w grę, mogłaby pogorszyć stan kotki, zamiast pomóc. Planowany jest zakup specjalnego wózka. Na razie Princess przebywa pod opieką RSPCA, dostaje leki dwa razy dziennie, a co najważniejsze – jest już bezpieczna, ona i jej dzieci.


Mężczyznę, który tak okrutnie potraktował kotkę, aresztowano.

W ciągu zaledwie kilku dni udało się zebrać pokaźne fundusze, by zapewnić Princess zarówno wózek, leki jaki i dobrą przyszłość.