Sterylizacje i kastracje kotów

Każdy właściciel niehodowlanego kota, prędzej czy później staje przed dylematem - kastrować zwierzaka czy nie?

Wokół tego zagadnienia narosło wiele mitów, obalamy większość z nich.

Koty domowe

Kocury
Koty są zwierzętami terytorialnymi, więc posiadanie w mieszkaniu kocura, nawet wychodzącego na zewnątrz, nie uchroni nas przed znaczeniem przez niego terenu. Mieszkanie jest dla niego szczególnym miejscem, więc tym skwapliwiej będzie on zaznaczał swoją w nim obecność, reagując na różne zmiany, wizyty obcych osób, przynoszących inne zapachy z zewnątrz, np. zapach innego kota. Sposobem na zażegnanie tego problemu jest kastracja. To dość prosty zabieg chirurgiczny, niektórzy chirurdzy wykonują go bez zakładania szwów, a kot w ciągu 2-3 dni dochodzi całkowicie do siebie.
Są różne teorie dotyczące wieku kocura, który ma być poddany kastracji; na pewno dobrze jest to zrobić, zanim nabierze odruchu znaczenia terenu, gdyż w przeciwnym razie może się zdarzyć, że po zabiegu odruch ten pozostanie. Nawet gdyby tak się jednak stało, to mocz wykastrowanego kocura ma mniej intensywny zapach.
Są tendencje, by kastrować koty w coraz młodszym wieku. Naukowcy twierdzą, że nie ma to znaczenia dla jego rozwoju ogólnego. Wraz ze zmianą w gospodarce hormonalnej zmienia się jednak przemiana materii i wykastrowany kocur może mieć predyspozycje do tycia. Kot z nadwagą nie będzie zbyt aktywny fizycznie, a brak ruchu może wpłynąć m.in. na problemy z nerkami. Dlatego warto kotu po kastracji dobrze ustalić dietę, by nie dopuścić do jego zatuczenia.
Wykastrowany kot wychodzący z domu będzie mniej wdawał się w bójki z innymi kotami, ponieważ przestanie walczyć o samicę (instynkt terytorialny nadal pozostanie). Inne koty mogą go jednak tępić jako inaczej pachnącego, toteż będzie unikał kontaktu z nimi i bardziej pilnował się domu. Może się zdawać, że kastrowany kocur jest spokojniejszy, mniej agresywny. Nie zawsze jednak powodem agresji muszą być hormony; dlatego nie należy traktować kastracji jako środka na uspokojenie.

Kotki
Większość kotek ciężko przeżywa ruję. Ponieważ bez krycia nie dochodzi u nich do owulacji, nie mając kontaktu z kocurem przeżywają one burzę hormonów. Konsekwencją tego jest – oprócz dyskomfortu – zagrożenie poważnymi chorobami. Jeśli owulacja nie następuje, ruja pojawia się w coraz krótszych odstępach czasu. Doprowadza to do zmian torbielowatych na jajnikach i na błonie śluzowej macicy – początku zagrażającego życiu ropomacicza.
Do ropomacicza może też dojść przy nieprawidłowo stosowanej antykoncepcji, gdy tabletki blokujące ruję podawane są nieregularnie czy nie we właściwej dawce.
Jeśli więc nie planujemy kociego potomstwa, najlepiej jest kotkę wysterylizować – zwłaszcza że sterylizacja chroni przed guzami sutka. Statystyki mówią, że ich odsetek u kotek sterylizowanych jeszcze przed pierwszą rują jest znikomy, a należy pamiętać, że są to guzy z reguły złośliwe (wiek, w którym kotki przechodzą pierwszą ruję, jest zróżnicowany: zależy od długości dnia świetlnego; kotki urodzone jesienią mogą osiągnąć dojrzałość płciową już po pół roku – wiosną, natomiast te urodzone na wiosnę – po roku). Sterylizowanie kotki po kilku przebytych rujach daje statystycznie taki sam odsetek guzów sutka co u kotek nie sterylizowanych – czyli im szybciej, tym lepiej. Ale jak szybko? Tu zdania są podzielone, choć coraz częściej sterylizację przeprowadza się przed pierwszą rują. Z obserwacji wynika, że młodsze kotki lepiej znoszą zabieg, mniej jest po nim powikłań, nie widać też zaburzeń rozwojowych.
Są jednak zwolennicy późniejszej sterylizacji – po osiągnięciu przez zwierzę dojrzałości płciowej. Ich zdaniem wcześnie sterylizowane kotki mogą być cherlawe, gdyż hormony płciowe mają swój udział w syntezie białek.

Lekarze są zgodni co do tego, że sterylizacja nie zmienia psychiki zwierzaka. Nie pozwólmy więc, by nie zaspokojone a domagające się zaspokojenia instynkty zatruwały kotom życie. Pooperacyjny szew wielkości 1,5 cm na brzuszku naszej kotki po kilku miesiącach będzie nie do zauważenia.

Koty wolno żyjące
Koty wiejskie, nie stykające się z tymi zagrożeniami, jakie niesie miejska cywilizacja (zanieczyszczenie środowiska, ruch samochodowy), nie skupione na małych powierzchniach, jak to ma miejsce w miejskich piwnicach, są odporniejsze, a więc zdrowsze. Tym miejskim staramy się pomóc, m.in. sterylizując je – dzięki temu rodzi się ich mniej, ale za to żyją trochę dłużej. W niektórych miastach organizuje się akcje sterylizacyjne. Jest dostępna informacja o instytucjach, w których można uzyskać talon na taki zabieg, a wielu lekarzy weterynarii włączyło się w tę akcję, widząc jej głęboki sens.