Skazano mężczyznę, który strzelał do kota z wiatrówki


38-letni mężczyzna został oskarżony o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzęciem.

Pod koniec marca polskie media obiegły szokujące doniesienia o mężczyźnie z województwa warmińsko-mazurskiego, który strzelał do kota z wiatrówki w zamkniętym garażu. 25 czerwca w Sądzie Rejonowym w Giżycku zapadł wyrok skazujący – jaką karę zasądzono?

Strzelał do kota – czy pójdzie do więzienia?

Akt oskarżenia przeciwko 38-letniemu Pawłowi S. pod koniec kwietnia przesłała do sądu w Giżycku Komenda Powiatowa Policji. Mężczyznę oskarżono o to, że w dniu 27 marca 2019 roku znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad kotem (tj. o czyn z art. 35 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt). Paweł S. strzelał do kota z wiatrówki pneumatycznej, trzykrotnie trafiając go w głowę i dwukrotnie w tułów. Dwie sztuki śrutu utkwiły w głowie zwierzęcia bez możliwości ich wyjęcia.

Taka bieda. Ale żyje. Dzielny kociak…Chwała weterynarzom!

Publiée par BRAT KOT sur Vendredi 29 mars 2019

Sprawca tego okrutnego czynu przyznał się do winy. Na pierwszym terminie rozprawy złożył wniosek o tzw. dobrowolne poddanie się karze. Sąd skazał go na karę 4 miesięcy pozbawienia wolności. Musi też zapłacić 5 tysięcy zł nawiązki na rzecz giżyckiego Stowarzyszenia „Brat Kot”. Mężczyzna otrzymał też zakaz posiadania zwierząt przez okres 8 lat.

Co z kotką?

Weterynarzom udało się odratować ofiarę sadysty. Jednak część wystrzelonego śrutu utkwiła w zatokach i nie było możliwości ich usunięcia bez rozcinania kości. 1,5-letnią kotka, która bezpośrednio po tragicznym zdarzeniu przywiózł do fundacji przypadkowy przechodzień, jest już ze swoim właścicielem. Czy udało jej się wrócić do zdrowia? Według ostatnich informacji udostępnionych na Facebooku przez Stowarzyszenie „Brat Kot” pod koniec kwietnia, zwierzę pomyślnie przeszło rekonwalescencję i, mimo przebytej traumy, obecnie ma się dobrze.

Co kilkaset głów to nie jedna.Pamiętają Państwo gorący czas, gdy poprzez nasze ręce do Lecznicy trafiła kotka…

Publiée par BRAT KOT sur Samedi 27 avril 2019

Chyba nikt, kto kocha zwierzęta nie byłby w stanie znaleźć usprawiedliwienia dla tak okrutnego czynu. Biorąc pod uwagę ogrom cierpienia zwierzęcia i premedytację, z jaką zostało skrzywdzone, wielu z nas trudno mówić o adekwatności zasądzonej kary. Namiastką pocieszenia jest jednak fakt, że sprawca w ogóle trafił przed sąd i nie pozostanie zupełnie bezkarny. Trzeba jednak pamiętać, że wydany przez sąd wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

źródło: olsztyn.so.gov.pl

Autor: Agata Kufel