Światowy Dzień Kota, czyli koty w blasku fleszy


Luty zdecydowanie jest miesiącem miłości, ale też kotów! 17 lutego obchodzimy wielkie święto mruczków, czyli Światowy Dzień Kota.

17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota. Jest to okazja, żeby podkreślić znaczenie kotów w życiu człowieka i wartość niesienia pomocy tym bezdomnym i najbardziej potrzebującym. W wielu miastach Polski i tych dużych i tych całkiem małych, organizowane są imprezy z okazji kociego święta.

Światowy Dzień Kota

Koty są dziś najpopularniejszymi zwierzętami domowymi. Mimo iż na przestrzeni lat spotykały je różne losy, dziś są coraz bliższe ludziom. Koty zawsze fascynowały swym majestatycznym pięknem i elegancją ruchu. Zawsze miały też swych zagorzałych wrogów i fanatycznych wielbicieli. W starożytnym Egipcie koty codziennie miały swoje święto.

Obecnie Światowy Dzień Kota obchodzi się 17 lutego. Skąd właśnie ta data? Dokładnie nie wiadomo, okoliczności ustanowienia tego święta są owiane tajemnicą. Idea uczczenia kotów specjalnym świętem w czasach współczesnych powstała najprawdopodobniej we Włoszech. Koty ze wszystkich miast świata najbardziej upodobały sobie bowiem Rzym. W ruinach Koloseum i w wąskich uliczkach Wiecznego Miasta mieszka niezliczona ilość tych zwierząt.

Światowy Dzień Kota w Polsce powstał z inicjatywy prezesa Polskiej Federacji Felinologicznej „Felis Polonia” i redaktora naczelnego miesięcznika KOT, Wojciecha-Alberta Kurkowskiego. Święto to ma na celu przede wszystkim uwrażliwienie ludzi na los bezdomnych zwierząt i pomoc kotom wolno żyjącym.

kot wspina się po nodze
fot. Shutterstock

Koci bohaterowie, którzy na stałe zapisali się w historii

Według szacunkowych danych przytaczanych przez firmę Mars Polska tylko w największych polskich miastach żyje w sumie co najmniej kilkaset tysięcy bezpańskich kotów. Warto mieć przy tym na uwadze, że są to jednak dane raczej dużo zaniżone niż zawyżone. W związku z tym oraz Światowym Dniem Kota, pracownicy firmy Mars Polska apelują:

Jeżeli od zawsze chciałaś albo chciałeś mieć własnego czworonożnego przyjaciela, zastanów się nad adopcją.

W schroniskach i punktach adopcyjnych dla zwierząt wciąż znajduje się wiele kotów czekających na odpowiedzialnych właścicieli, którzy otoczą je miłością i opieką. Być może ty jesteś jednym z nich?

Tymczasem Światowy Dzień Kota, to idealna okazja do przypomnienia kilku kotów, które na dobre zapisały się na kartach historii. Sławę przyniosły im wiecznie nieudane polowanie na sprytną małą myszkę, urocze i wzruszające spojrzenie wielkich zielonych oczu, czy służba na okręcie należącym do Marynarki Wojennej Jej Królewskiej Mości albo w Białym Domu.

Kot w polityce

Po Jimmym Carterze, Bill Clinton był drugim prezydentem Stanów Zjednoczonych, który wprowadził się do Białego Domu z rodziną oraz futrzanym przyjacielem. Kot Socks nie tylko był ulubieńcem fotografów, miał również dostęp do wszystkich sal prezydenckiej rezydencji, a co więcej został w niej dłużej niż jego właściciele.

Pierwszy Kot Ameryki na stałe zapisał się w historii amerykańskiego show-biznesu. Był na tyle lubiany i popularny, że chciano nawet uczynić go głównym bohaterem gry komputerowej. Z kolei brytyjska gazeta The Guardian, tytułując Socka „Chief of Staff for Fish” (Szefem Sztabu ds. Ryb) oraz „najpotężniejszym kotem świata”, publikowała komiks polityczny z jego udziałem. W prima aprilis 1994 roku, maskotka Socka wystąpiła jako gość talk-showu stacji CNN – „Larry King Live”, tym razem prowadzonego przez Kermita Żabę. W ramach polityki międzynarodowej, Socks odegrał ważną rolę w Republice Środkowej Afryki, która postanowiła umieścić kota na swoich znaczkach pocztowych.

Tymczasem na wyspach, pod adresem Downing Street 10 w Londynie, kot o imieniu Humphrey pełnił funkcje doradcze w gabinecie Margaret Thatcher, Johna Majora oraz Tony’ego Blaira. Humphrey był jedynym kotem na usługach korony brytyjskiej, który zasłużył na oficjalny tytuł „The Chief Mouser to the Cabinet Office of the United Kingdom of Great Britain and Northern Ireland” (Głównego Myszołapa Kanceralii Rządu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii oraz Irlandii Północnej).

czarny kot z książką
fot. Shutterstock

Kot w literaturze

Najsłynniejszy literacki koci bohater żyje w radzieckiej rzeczywistości, pije wódkę i zagryza marynowanymi grzybkami. Behemot, demon-paź w świecie Wolanda, był „wyposażony w zawadiackie wąsy kawalerzysty, olbrzymi jak wieprz, czarny jak sadza lub gawron”.

W „Mistrzu i Małgorzacie”czarny kot wprawiał w zdumienie mieszkańców Moskwy, kupując bilety i grając w szachy.

Cenię postać Behemota, ponieważ był genialnym błaznem i miał nieprawdopodobny wdzięk – mówi Katarzyna Połomska, z firmy Mars Polska, właściciela takich kocich marek jak Whiskas, Kitekat czy Sheba.

Behemot jest również ulubionym kocim bohaterem jej koleżanki z pracy – Joanny Wilczkowskiej:

Od zawsze kochałam koty. Odkąd przeczytałam Mistrza i Małgorzatę moim ulubionym kocim bohaterem jest Behemot, którego wyobrażam sobie jako zwinnego i sprytnego kocura z przebiegłym i nieco złośliwym uśmiechem.

Kot na pokładzie

Kot Oscar, zwany też Niezatapialnym Samem, zasłynął z tego, że w swoim życiu bez uszczerbku przetrwał kilka poważnych morskich katastrof. Na swój pierwszy okręt wszedł w 1941 roku. Zaledwie 9 dni po wypłynięciu, niemiecki pancernik „Bismarck” został zatopiony przez brytyjskiego niszczyciela Her Majesty’s Ship „Cossack”.

Spośród załogi liczącej 2,200 osób przeżyło zaledwie 115 osób oraz biało-czarny kot. Dryfującego na desce czworonożnego rozbitka uratowała i przyjęła w swoje szeregi załoga niszczyciela Królewskiej Marynarki Wojennej. Niestety niespełna pół roku później, także HMS „Cossack” został storpedowany przez U-563 i zatonął na Atlantyku.

Niezatapialny Sam nie tylko przeżył drugą z rzędu katastrofę, ale został przetransferowany na lotniskowiec HMS „Ark Royal”, który to z kolei po trzech tygodniach także został zatopiony. Oczywiście, nasz bohater przeżył i tę katastrofę. Ostatni wpis do akt Królewskiej Marynarki o Samie, zapewniający o spokojnej emeryturze kociego bohatera, brzmi:

Oskar, kot z Bismarcka, dokończył swoich dni w Domu Marynarza w Belfaście.

Kot w komiksach i bajkach

Kiedy myślę o fikcyjnych kocich bohaterach, to bez wątpienia na pierwszym miejscu przychodzi mi do głowy niezwykle zabawny bohater komiksu stworzonego przez Jima Davisa, popularny Garfield, który, wbrew temu, co nakazuje kocia tradycja, niechętnie poluje na myszy, za to uwielbia lasagnię i telewizję – mówi Katarzyna Falecka-Grodny, Mars Polska.

Animowanych kotów rzeczywiście nie brakuje. Cofając się do najmłodszych lat dzieciństwa, pamiętamy niesfornego i ciekawego świata Filemona, którego pilnował doświadczony kocur Bonifacy. Wytwórnia Hanna-Barbera stworzyła „Kocią ferajnę”, bandę dachowców, którym przewodniczył Kot Tip-Top, a także słynnego Toma, który już na naszych ekranach polował na małą, ale bardzo sprytną myszkę o imieniu Jerry.

Koty są także częstymi bohaterami filmów i bajek produkowanych przez wciąż jedną z najsłynniejszych na świecie wytwórni filmowych Walta Disneya. Wystarczy tu wspomnieć chociażby nadąsanego i złośliwego Lucyfera, ulubieńca macochy z historii o Kopciuszku, rudego Olivera i spółkę, kocich Arystokratów, czy wreszcie bohaterów filmu „Król Lew”.

W ostatnim czasie natomiast kotami, które podbiły serca ludzi na całym świecie są bez wątpienia uroczy i wzruszający towarzysz Shreka o nieprzeciętnym spojrzeniu, czyli Kot w butach, a także kot Simona – wiecznie głodny bohater popularnej serii filmów animowanych stworzonej przez Simona Tofielda.