Co to jest „syndrom latającego kota” i jakie zagrożenia za sobą niesie?


Mruczek zaczyna interesować się balkonem lub zewnętrznym parapetem... Może cierpi na "syndrom latającego kota"?

Niektóre koty żyjące w mieszkaniach na wyższym piętrze w pewnym momencie swego życia zaczynają być ciekawe tego, co znajduje się poza domem. Wówczas chętnie wyglądają na balkon, a nawet spacerują po zewnętrznym parapecie (jeśli właściciel nie zabezpieczył odpowiednio okien). Koty są zwinne i rzekomo zawsze spadają na cztery łapy… Ale czy to prawda? Owe kocie ruchy nie uwalniają od ryzyka błędnej kalkulacji odległości. W takich przypadkach to, co zaczęło się jako zabawa z ciekawości, może zakończyć się mniej lub bardziej tragicznym wypadkiem. Jakie ryzyko niesie za sobą „syndrom latającego kota” lub tzw. „spadochroniarza”?

Czy kot jest w niebezpieczeństwie?

Koty są niejako „zaprojektowane ewolucyjnie”, żeby uniknąć szwanku w razie upadku. Z tego powodu spadnięcie mruczka z wysokości często skutkuje jedynie (lub aż) strachem właściciela bądź złamaną kością u zwierzęcia. Ale równie dobrze może skończyć się śmiercią! Dlatego bardzo ważne jest, by podjąć ekstremalne środki ostrożności.

Nie wszystkie koty mają tyle samo szczęścia. Paradoksalnie szkody mogą być większe po spadnięciu ze stosunkowo niewielkiej wysokości. Koty są przystosowane do upadku w sposób anatomiczny. Mianowicie podczas spadania lub w momencie skoku prostują nogi i zwiększają objętość ciała, tworząc swego rodzaju spadochron. Dzięki temu mogą spowolnić prędkość, gdy lecą w dół, zmniejszyć siłę uderzenia w ziemię oraz zminimalizować ryzyko uszkodzenia ważnych narządów, takich jak wątroba. Ponadto pozwala im to bez problemu wylądować – mówi doktor weterynarii Gabriel García.

Wśród mruczków, które są najbardziej narażone na upadki z wysokich miejsc, doktor wymienia koty młode (najbardziej niespokojne) i starsze (gdyż ich zdolności fizyczne są ograniczone). Wspomina tu także koty, które właśnie wprowadziły się do nowego domu, ponieważ nie znają terenu i jeszcze nie potrafią dobrze wymierzyć odległości. Istotne jest także to, czy zwierzę żyje w mieście, gdyż wtedy statystycznie częściej ulega takim wypadkom. Chociaż mówi się, że koty mają siedem żyć, wiele tego rodzaju wypadków nie kończy się szczęśliwie. Mnóstwo pupili doznaje poważnych obrażeń, krwawień czy uszkodzeń narządów wewnętrznych. Czasem zdarza się tak, że koty nie otrzymują pomocy na czas, co pogarsza rokowania. Oczywiście istotne są tutaj również wiek i waga zwierzęcia oraz wysokość, z jakiej spadło.

Weterynarz radzi – co zrobić w razie wypadku?

Pierwszą czynnością, którą trzeba wykonać w razie upadku jest ocena stanu fizycznego kota. Warto spróbować dostrzec, czy zwierzę doznało złamania, uderzenia lub czy wystąpił krwotok. Następnie należy niezwłocznie udać się do weterynarza. Gdyby kot nie mógł się swobodnie poruszać lub jeżeli odczuwałby silny ból, warto wezwać lekarza bezpośrednio do domu.

Rana często okazuje się niewidoczna gołym okiem. Urazy mogą obejmować narządy wewnętrzne, dlatego potrzebna będzie szczegółowa ocena stanu zdrowia, mogą też być potrzebne badania, jak na przykład prześwietlenie – podkreśla dr García.

Należy pamiętać, że do najczęstszych urazów mruczków cierpiących na „syndrom latającego kota” należą m.in.: złamanie kości biodrowej, złamanie kości udowej, uderzenie w czaszkę, uraz jelita czy nawet pęknięcie pęcherza. Mogą być to obrażenia zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne.

Co się wydarzyło?

Istotne jest również zwrócenie bacznej uwagi na wszelkie znaki i dokładna analiza miejsca wypadku. Otwarte okna, niezabezpieczone balkony, podarte zasłony, miejsce ustawienia wysokich mebli itp. – przeanalizowanie tego wszystkiego może pomóc w określeniu przebiegu zdarzenia. Później należy obserwować, czy kot nie krwawi, albo czy ślady krwi nie znajdują się na ziemi. Warto przyjrzeć się zachowaniu kota: jeżeli ciągle miauczy, jest nieaktywny, obojętny, apatyczny, nie ma apetytu lub kuleje, to znaczy, że mruczek nie czuje się dobrze.

Można spróbować owinąć kota czystym, suchym ręcznikiem, kocem bądź płaszczem. Jeżeli występuje jakikolwiek krwotok lub lżejsze krwawienie, ważne jest, by najpierw zbadać obszar za pomocą rękawiczek lub czystymi i suchymi rękami (dzięki temu unikniemy możliwości zainfekowania ran). Następnie można spróbować zatamować krwawienie, używając czystej, suchej gazy.

Po ocenie obrażeń i udzieleniu pierwszej pomocy należy jak najszybciej udać się do weterynarza, aby fachowo ocenił stan zwierzęcia. Nigdy nie powinno się podawać leków na ból, stany zapalne itp. na własną rękę. Może to zamaskować objawy i sprawić, że diagnoza weterynarza będzie mniej trafna – podsumowuje doktor.

Zapisz się do newslettera Koty.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

źródło: https://wamiz.es/gato/consejos/34681/que-es-el-sindrome-del-gato-volador-y-que-peligros-presenta

Autor: Pola Bajera
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments