Ratunku, kocie klony w moim ogrodzie! Musisz poznać tę historię…


Jak Devi udało się odróżnić swojego kota od obcego "klona"? Poznaj ich nieprzeciętną historię!

Takie same koty to naprawdę rzadkość. Każdy opiekun zna cechy szczególne swojego mruczka i jest w stanie go odróżnić od innych kociaków. Tej kobiecie też się to udało, choć działała w trudnych warunkach.

Dwa takie same koty stają naprzeciw siebie

Devi Larsen miała ostatnio sporo przeżyć, których fundatorem był jej własny kot Loki. Mruczek zawsze miał wielkie aspiracje, by zostać kotem wychodzącym. Devi nie do końca podobał się ten pomysł, ale postanowiła pójść na pewien kompromis. Zaproponowała mu smycz lub uprząż. Jednak Loki szybko nauczył się z nich uwalniać i ostatecznie Devi zgodziła się, by wychodził na krótkie spacerki do ogrodu.

Pewnego dnia, podczas gdy ona pracowała w domu, Loki beztrosko odkrywał nowe zakamarki swojego podwórka. Do Devi zadzwonił akurat klient i zaczął prowadzić długą, nużącą rozmowę usianą tymi samymi pytaniami zadawanymi wielokrotnie, dopytywaniem o nieistotne szczegóły, dygresjami itp. Nie przeszkadzałoby jej to, gdyby nagle z ogrodu nie doszedł jej dźwięk, jak to określiła, „śmierci we własnej osobie”. Kobieta usłyszała przerażające odgłosy, które bez wątpienia pochodziły z gardła Lokiego. Brzmiał, jakby brał udział w ulicznej zadymie! Devi była nieco spanikowana, ponieważ klient uporczywie nie chciał się rozłączyć, a ona obawiała się, że coś złego dzieje się Lokiemu. Tak szybko, jak to możliwe, wybiegła i zobaczyła… dwóch przeraźliwie miauczących na siebie Lokich!

View post on imgur.com

 

Jak rozpoznać Lokiego?

Zdezorientowana Devi nie wiedziała, jak je rozdzielić i którego czym prędzej zabrać do domu.

Pierwsza myśl: przecież mój kot ma na sobie szelki i po tym go rozpoznam! A nie… Oczywiście po raz kolejny Houdini wyplątał się ze swojej uprzęży i nie ma już żadnych znaków szczególnych!

Tak opisała tę sytuację na portalu społecznościowym. Na szczęście po dłuższej chwili zauważyła, że jeden z kotów jednak ma na sobie czarną uprząż. Chwyciła go i zabrała do domu. Niestety przy rozdzielaniu nieprzyjaznych kotów Devi została podrapana w rękę, co zaniepokoiło wiele osób komentujących jej post.

Nie wiesz, co robić, gdy koty się biją? Nie martw się, TUTAJ znajdziesz niezbędną wiedzę.

Mimo waśni…

Mająca wielkie serce dla kotów Devi postanowiła w ferworze walki zrobić obydwu kotom zdjęcie, by móc odnaleźć właściciela klona Lokiego. Drugi Loki szybko bowiem uciekł i Devi nie była w stanie go znaleźć, by sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Trzeba też powiedzieć, że choć uciekł, to zrobił to w wielkim stylu! Koci klon chciał tak szybko ulotnić się z miejsca zdarzenia, że kiepsko wycelował i zamiast przeskoczyć przez płot… uderzył w niego i zsunął się niczym postać ze starej kreskówki. Musiało to wyglądać komicznie, ale mogło być bardzo niebezpieczne. Devi starała się zwabić mruczka, żeby sprawdzić, czy jest cały, ale już go więcej nie zobaczyła. Mimo tego, że kot wprosił się na podwórko i zygał do jej kota, wystawiła mu miseczkę z jedzeniem.

Chcesz wiedzieć, jak przejawia się pokaz sił w kocim świecie? Zapraszamy TUTAJ.

źródło: Boredpanda | zdjęcie główne: Instagram

Autor: Julia Dzierżak