Trzymali w domu lwiątka jak domowe kociaki


Pod tymi adresami miały znajdować się cyrki. Jednak policjanci odkryli zaskakującą i groźną prawdę.

Nie, nie wydarzyło się to w Stanach Zjednoczonych, w których wszystko jest możliwe. Rzecz miała miejsce na naszym rodzimym Śląsku. Policja interweniowała na dwóch posesjach, na których zarejestrowane były… cyrki.

Jak się okazało, w rzeczywistości nie było żadnych cyrków, lecz krokodyle i młode 3- i 4-miesięczne lwiątka, trzymane w domach niczym poczciwe domowe zwierzątka.

Ani lwy ani gady nie posiadały wymaganych dokumentów

We współpracy z fundacją Viva! oraz zoo w Poznaniu, zwierzęta odebrano od właścicieli i przewieziono do Poznania. Tu przejdą kwarantannę i badania. O dalszym ich losie zadecyduje sąd – donosi TVN24.

Jest szansa, iż trafią później do poznańskiego ogrodu zoologicznego, którego dyrekcja już marzy o wybiegu będącym namiastką prawdziwej sawanny. Tyle że obecnie w poznańskim zoo nie ma warunków do trzymania lwów.

Na brak finansów ma pomóc inicjatywa zbiórki pieniędzy, która ruszyła w piątek za pośrednictwem platformy PolakPomaga. Wspólnie z fundacją Viva! organizatorzy muszą zebrać co najmniej 500 tys. zł. Jeśli uda się zebrać odpowiednie fundusze, lwiątka będą mogły cieszyć się mini sawanną na 3 tysiącach metrów kwadratowych, wybiegiem bogatym w kryjówki, miejsca do zabaw, ćwiczeń rehabilitacyjnych oraz kąpieli słonecznych.

Dyrekcja ogrodu zauważa, iż przemyt zwierząt egzotycznych, w tym dużych kotowatych, staje się w Polsce coraz większym problemem.

Nowoczesny azyl, zapewniający godne życie dla dużych kotów, służyłby nie tylko lwiątkom z interwencji na Śląsku, lecz także innym kotowatym „z przemytu”, z którymi obecnie nie bardzo wiadomo, co zrobić.

Autor: Joanna Nowakowska