Oni leczą bezdomne zwierzęta – poznajcie ulicznych weterynarzy!

fot. Shutterstock

Ci mężczyźni od lat pomagają bezdomnym kotom i psom, mimo że pochodzą z różnych krajów. Uliczni weterynarze ratują zwierzęce istnienia!

Doktor weterynarii, ale także uliczny weterynarz, Artur Różycki od wielu lat niesie pomoc zwierzętom wolno żyjącym. Nie ogranicza się do domowych pupili, tylko ratuje wszystkie czworonogi w potrzebie. Kilka lat temu kazano mu zapłacić grzywnę, jednak na szczęście został uniewinniony. Natomiast doktor Kwane Stewart już od ponad dwóch dekad działa na ulicach Kalifornii. Dostał nawet przydomek „The Street Vet”. Dwaj uliczni weterynarze są świetni w swoim fachu i mimo że z pozoru różni, to robią tyle samo dobrego. Przyjrzyjmy się specyfice ich pracy.

Polak – uliczny weterynarz

Szlachetna działalność

Artur Różycki od lat pomaga bezdomnym zwierzakom. Wraz ze swoją żoną prowadzą w Brzegu Dolnym przychodnię o nazwie „Podaj łapę”. Jest to normalna prywatna działalność, ale także miejsce, gdzie można adoptować bezpańskie zwierzaki. Lekarz fotografuje zwierzęta i udostępnia je w internecie, by znaleźć im lepszy dom niż schronisko. Praktyki małżeństwa okazują się bardzo owocne.

Nie wiem, czy sam święty Franciszek nie macza w tym palców, ale zawsze, kiedy myślimy, że zwierzęta nam się już nie pomieszczą, że zabraknie kojców, to nagle pojawia się ktoś, kto chce wziąć od nas na przykład psa. Nigdy jeszcze tak nie było, żebyśmy tych zwierząt mieli zatrzęsienie i nie byłoby na nie chętnych – opowiada Różycki w wywiadzie dla portalu weekend.gazeta.pl z 2016 r.

Impulsem do wybrania takiego, a nie innego zawodu dla Polaka była, jak twierdzi, miłość do zwierząt. Doktor przyznaje, że i w dzieciństwie przynosił do domu poszkodowane ptaki, koty czy psy. W swoim mieszkaniu ma kotkę, suczkę oraz węża.

Niesłuszne oskarżenie

Jednak praca ta ma zarówno blaski, jak i cienie. Kilka lat temu otrzymał nakaz zapłacenia grzywny, ponieważ inny powiatowy lekarz weterynarii wytoczył mu proces.

Mnie oskarżono o to, że przewożę ranne, poszkodowane w wypadkach samochodowych zwierzęta do swojej lecznicy, a moje auto nie jest zarejestrowane jako pojazd przystosowany do transportu zwierząt. Zarzucono mi także, że prowadzę nielegalne schronisko. To nieprawda, bo żadnego schroniska nie prowadzę. Zwierzęta są u mnie w klinice tak długo, jak potrzebują, by wrócić do zdrowia. To przychodnia, a nie schronisko. Dlatego odwołałem się od decyzji sądu. Bronię własnego imienia, swoich racji i prawa zwierząt do pomocy – wyjaśnia Różycki we wspomnianym wywiadzie.

Wyczekiwana niewinność

Uliczny weterynarz stanął przed sądem aż 6 razy. Bronił go nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, a także mieszkańcy Dolnego Śląska. Pod petycją o oczyszczenie zarzutów doktora Różyckiego podpisało się 48 tys. osób. Dnia 1 grudnia 2016 odbyła się ostatnia rozprawa sądowa i weterynarz został uniewinniony.

Amerykanin – uliczny weterynarz

Niełatwa praca

Doktor Kwane Stewart działa na ulicach całej Kalifornii. Na początku swojej kariery musiał przeprowadzać eutanazję niechcianych bądź nieodebranych kotów w przepełnionym schronisku. Jedna porzucona koteczka o imieniu Sushi wyróżniała się ujmującą osobowością i Stewart adoptował ją. Weterynarz pracował w różnych miejscach i nieustannie przerażał go olbrzymi napływ bezdomnych zwierząt.

Wyjście na ulicę

W końcu Amerykanin uczynił pomoc wolno żyjącym kotom i psom częścią swojej codziennej rutyny. Podróżując wzdłuż wybrzeża Kalifornii, nosi torbę zaopatrzoną w środki medyczne i smakołyki. Przechodzi podziemnymi przejściami i alejkami, szukając zwierząt w potrzebie, lecząc wszystko, od infekcji ucha i zbyt długich pazurów, po pchły i choroby oczu. Sam opłaca podstawowe koszty wyżywienia i weterynarii. Twierdzi, że traktuje bezdomne zwierzaki, jak każdego płacącego klienta – bez osądu i z szacunkiem. Mówi, że jego rolą nie jest głoszenie kazań, ale praktykowanie medycyny i pomoc zwierzakom w potrzebie. Podobnie jak Różycki, Stewart nie raz pomagał znaleźć nowy dom dla czworonogów. Miała miejsce sytuacja, w której pewna kobieta chciała zatrzymać wszystkie 6 kociąt z miotu. Weterynarz robił co w jego mocy, by zachęcić ją do znalezienia lepszego domu dla poszczególnych kociąt, a ona w końcu się zgodziła.

emiteo

Medialność

Po to, by zbierać fundusze na swoje rosnące wysiłki weterynaryjne, zaczął publikować zbiórki na stronie GoFundMe, a w lutym 2020 r. został wybrany Bohaterem Miesiąca tej strony. Jego obecność w mediach społecznościowych gwałtownie wzrosła. Marzenie Stewarta to sprowadzenie na ulicę większej liczby weterynarzy, którzy pomagaliby zwierzętom. Jak twierdzi: Każdy ma prawo pomóc, możesz zgłosić się na ochotnika do schroniska albo przekazać pieniądze i swój czas.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Dr. Kwane Stewart (@drkwane)

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Dr. Kwane Stewart (@drkwane)

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Koty.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „Poznaj całą prawdę o kotach”

źródło: https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177343,19987869,weterynarz-ukarany-za-pomoc-zwierzetom-bede-sie-odwolywal-do.html, https://www.catster.com/lifestyle/meet-the-street-vet

Autor: Pola Bajera
Array
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments