Ustawa wspiera szarą strefę? Pseudohodowle psów i kotów będą legalne


Nowelizacja ustawy miała poprawić los zwierzaków, a tzw. pseudohodowle w których zwierzęta są przetrzymywane w nieludzkich warunkach miały zniknąć. Pojawiają się głosy twierdzące, że nie zmieni się nic. Głosy ze środowiska "zielonych".

Nowelizacja ustawy miała poprawić los zwierzaków, a tzw. pseudohodowle w których zwierzęta są przetrzymywane w nieludzkich warunkach miały zniknąć. Pojawiają się głosy twierdzące, że nie zmieni się nic. Głosy ze środowiska "zielonych". Podaje Gazeta Wyborcza.
 
 

Ustawa która wchodzi w życie 1 stycznia 2012 roku zakłada że hodowla nie musi być działalnością gospodarczą. Jest traktowana jako działalność rolnicza o charakterze specjalnym. W Unii Europejskiej, w której obowiązuje Europejska Konwencja Ochrony Zwierząt Domowych (European Convention for the Protection of Pet Animals) na wszelkie hodowle zwierząt domowych nakłada się obowiązek prowadzenia działalności gospodarczej.

– Taka sytuacja jest nie tylko bardziej bezpieczna dla nabywcy potencjalnego szczeniaka – po stronie sprzedającego mamy do czynienia z firmą. Po drugie ta firma będzie musiała spełniać pewne standardy. Ustawa która została napisana na szybko, przed wyborami jest wyjątkowo niedopracowana i zalegalizuje tylko tzw. pseudohodowle, które produkują zwierzęta w skandalicznych warunkach – mówi Tadeusz Wypych z Fundacji dla Zwierząt ARGOS.

Nowelizacja zakłada, że hodowla musi być organizacją społeczną której celem statutowym jest działalność związana z hodowlą psów lub kotów rasowych. Nie jest to trudne, bo do założenia zwykłego stowarzyszenia wystarczą 3 osoby. W przeciwieństwie do zwierząt gospodarczych nie ma żadnych innych uregulowań. Czy takie organizacje społeczne będą mogły sprzedawać swoje szczeniaki? Tak, ponieważ w ustawie pojawił się zapis który wprowadza ustawowe zezwolenie na handel (jako wyjątek od generalnego zakazu) dla podmiotów, od których prawo nie wymaga zgłoszenia tej działalności do ewidencji działalności gospodarczej.

Bardzo często dostajemy zgłoszenia o chorobach lub śmierci zakupionych w przypadkowy sposób szczeniąt lub kociąt – mówi Anna Drewa, inspektor ds. ochrony zwierząt z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt.

Czy winę da się udowodnić? Tak, ale jest to trudne, gdyby sprzedaż prowadziła zarejestrowana firma, powszechnie dostępny byłby np. jej adres. A obecnie hodowcy ukrywają miejsca, gdzie zwierzęta są przetrzymywane, a pieniądze i szczenięta są często przekazywane za każdym razem gdzie indziej. – Miejsca pseudohodowli są naprawdę dobrze strzeżone, często też zdarza się, że osoby które zgłaszają się do nas, poproszone o zaświadczenie lekarskie o chorobie zwierzęcia wycofują się – informuje Anna Drewa. – W sytuacjach kiedy zwierzęta są w złym stanie inspektorzy OTOZ Animals odbierają je na podstawie art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt.

Czemu posłowie uchwalili takie akurat prawo? – Działalność gospodarcza dla hodowcy? To byłoby bardzo kłopotliwe – uważa poseł Paweł Suski. – W Polsce prowadzenie działalności jest zbyt skomplikowane. Hodowla musi być zarejestrowana, a wątpię, że pseudohodowcom będzie się chciało stworzyć fikcyjne kluby, czy stowarzyszenia. To co jest najważniejsze to zakaz handlu na targowiskach i w sklepach zoologicznych i tutaj odpowiedzialność jest rozłożona na trzy podmioty – na właściciela sklepu, właściciela targowiska i na kupującego.

więcej: wyborcza