W Elblągu wyprowadzają koty z piwnic, by zadowolić mieszkańców


W Elblągu stawiają kotom wolno żyjącym budki nie tylko ze względu na zimową porę i z troski o zwierzęta.

Chodzi też o wyprowadzenie kotów z piwnicznych bloków i zadośćuczynienie w ten sposób oczekiwaniom części lokatorów.

Pierwsze domki dla kotów miasto zakupiło w 2008 roku. W latach późniejszych władze miasta oraz TOZ postawiły w sumie prawie 70 takich ocieplanych lokum dla kotów piwnicznych.

Pani Barbara z osiedla Nad Jarem opiekuje się kotami od 8 lat. Sprawuje też pieczę nad kocim domkiem przy ul. Kłoczewskiego. Budka stoi wprawdzie przy samym parkingu, ale z prawie wszystkich stron chronią ją krzewy, dzięki czemu zwierzęta mogą się czuć bezpieczniej.
— Poprzednio domek stał w bardziej przyjaznym dla kotów miejscu, ale jeden z mieszkańców nie życzył sobie takiego sąsiedztwa, więc ją przenieśliśmy — mówi pani Barbara.

— Zawsze staramy się uwzględniać tego typu uwagi, bo zależy nam na dobrych relacjach ze wszystkimi mieszkańcami, nawet tymi, którzy nie przepadają za kotami — podkreśla Bożena Wieczorek.

Nie wszyscy wiedzą, że ocieplane styropianem domki stawia się nie tylko po to, żeby koty miały się gdzie schronić w zimne dni.
— Zależy nam na wyprowadzeniu ich z piwnic, bo prawie zawsze ich obecność w tych miejscach budzi sprzeciw lokatorów — mówi Tamara Frączkowska z Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska elbląskiego ratusza. — Zwierzęta, które mają swoje domki bardziej przywiązują się do opiekunów, dzięki czemu łatwiej je złapać i zawieźć do weterynarza na sterylizację bądź kastrację. Jest to bardzo ważny punkt w miejskim programie przeciwdziałania bezdomności i ograniczania populacji wolno żyjących zwierząt.